Dosyć już mamy pustych deklaracji: „chcemy być lepsi, chcemy grać ofensywnie,
chcemy wygrać”. Czas wreszcie, zrobić to, na co od miesięcy czekają kibice.
Walczyć, strzelić kilka bramek i odprawić z kwitkiem lidera.
Cierpliwość kibiców Lecha wystawiona jest na najwyższą próbę. Z Kolejorza śmieje się cała Polska. Nawet w takiej Łęcznej, która po raz pierwszy w historii gra w ekstraklasie, pojawiły się opinie, że Skwara, Bugała i Czereszewski powinni sobie z łatwością poradzić ze słabiutką poznańską obroną. Jak długo jeszcze nasi piłkarze chcą słuchać tych ironicznych docinków? My mamy już tego dosyć. Czas na przełom, czas pokazać, że Lech nie jest papierowym tygrysem, czas udowodnić całej Polsce, że to co nie udało się Legii, Groclinowi, Widzewowi czy Dospelowi może dokonać Kolejorz!
Najlepsze hasło marketingowe
,,Lider pokonany w Poznaniu’’ – to najlepsze hasło marketingowe by przyciągnąć fanów na następne spotkania i zmazać liczne ,,plamy’’ w poprzednich meczach. To, że na czele ekstraklasy są właśnie Górnicy spod Lublina to w obecnej sytuacji prawdziwy dar niebios dla zespołu Czesława Michniewicza. Wydźwięk zwycięstwa będzie duży, a do meczu można przystąpić bez żadnych kompleksów. Bo kogo mają się bać Piotr Reiss, Łukasz Madej, Piotr Świerczewski, Paweł Kaczorowski, Bartosz Bosacki czy Rafał Grzelak – Marcina Bogusia, Tomasza Copika czy Mirosława Budki???
Nie chcemy słuchać już żadnych usprawiedliwień. Że brakuje szczęścia, skuteczności, że trener był zły. Czasu na przygotowania do tego meczu było wystarczająco dużo. Dzisiaj przekonamy się czy ta drużyna ma charakter, czy nie.
Obrona bez trzech
W Lechu zabraknie pauzującego za czerwona kartkę Waldemara Krygera, nadal chorego Zbigniewa Wójcika i nie w pełni zdrowego jeszcze Arkadiusza Kaliszana. Poznaniacy mają jednak wystarczająco dobrą kadrę, by zrekompensować te straty. Kaczorowski, Mowlik, Bosacki i Lasocki w obronie nie powinni dać się zaskoczyć napastnikom Górnika. Nawet jeśli to jest lubiany w Poznaniu, a niedoceniony przez poprzednich szkoleniowców Sylwester Czereszewski.
- Gdyby trenerami w Poznaniu byli nadal Pala i Panik bylibyśmy faworytami – mówi ,,Czereś’’. Jednak pod wodzą Czesława Michniewicza Lech gra już inaczej, bardziej ofensywnie, co było szczególnie widać w Wodzisławiu. Nie będzie to dla nas łatwy mecz – powiedział ekslechita.
Czereszewski będzie grał bez stresu. Ciekawe jednak czy presję wytrzyma inny były piłkarz Kolejorza Robert Mioduszewski? Ten wartościowy bramkarz brylował już na wszystkich polskich stadionach, tylko nie przy Bułgarskiej. Bo tu był autorem jednej z najbardziej kuriozalnych, samobójczych bramek w historii Lecha i zdarzyło się to w jego debiucie! W kwietniu 1994 roku podczas meczu z Zawiszą (3:2) chciał przyjąć wycofaną przez Krygera piłkę, ale ta przeleciała mu pod stopą i wpadła do siatki. Stara to już historia, ale spowodowała, że Mioduszewski nigdy nie cieszył się pełnym zaufaniem działaczy i trenerów poznańskiego klubu.
Pierwszy, historyczny
Dzisiejszy pojedynek Lecha i Górnika będzie pierwszym – historycznym spotkaniem tych drużyn w ekstraklasie. Dwa lata temu, kiedy Lech awansował do I ligi ograł drużynę z Łęcznej dwukrotnie po 1:0. Natomiast w sezonie 2000/2001 Górnik wygrał w Łęcznej 2:1, a w Poznaniu uzyskał bezbramkowy remis.
Program 9. kolejki
dzisiaj: Lech Poznań – Górnik Łęczna (20.00)
sobota: Górnik Polkowice – Odra Wodzisław (18.15), Górnik Zabrze – Widzew Łódź (18.15), Wisła Płock – Legia Warszawa (18.15), Amica Wronki – Groclin Grodzisk (18.15);
niedziela: Wisła Kraków – Dospel Katowice (17.15).
Autor artykułu: LEM