Potężny, 3-metrowy głaz ufundowało swojej wsi na 600-lecie czworo mieszkańców
Przygodzic. Część mieszkańców wątpi w ich bezinteresowność i krytykuje wybór miejsca.
Na pomysł upamiętnienia jubileuszu 600-lecia swojej miejscowości w ten nietypowy sposób wpadła czwórka mieszkańców. W Kopalni Węgla Brunatnego „Adamów” zamówili 13,5-tonową skałę i specjalnym transportem przywieźli go do Przygodzic. Na skwerze przed Domem Ludowym wykonano solidny fundament, na którym niedawno ustawiono imponujący głaz. Obecnie czeka on już tylko na umieszczenie ozdobnej tablicy z orłem i napisem przypominającym o 600-leciu. Pojawienie się tak okazałego obiektu wywołało poruszenie we wsi.
Kto wydał zgodę?
- Dlaczego mówi się, że jest to jeden z jubileuszowych akcentów, skoro odsłonięcia głazu nie było w żadnym programie obchodów? – pyta mieszkaniec Przygodzic, Zygmunt Lesiewicz. – Czyżby w łonie Komitetu Obchodów 600-lecia działała odrębna frakcja? My, członkowie Towarzystwa Miłośników Przygodzic zostaliśmy „mile” zaskoczeni tą inicjatywą. O szczegółach przedsięwzięcia dowiedzieliśmy się, gdy to swoiste curiosum zamontowano już na skwerze przed Urzędem Gminy.
Oportuniści grupy inicjatywnej wskazują, że lokalizacja jest niewłaściwa. W sąsiedztwie znajduje się bowiem Pomnik Powstańców Wielkopolskich, a tuż obok przebiega ruchliwa droga krajowa nr 11. Przed głazem stoi znak drogowy i rośnie drzewko, które będą wymagały przestawienia i przesadzenia.
- Nasuwa się pytanie, od kogo uzyskali zgodę inicjatorzy postawienia pomnika?- pyta Zygmunt Lesiewicz. – Czyżby na terenie wioski nie było innych, godnych miejsc? Takich, jak chociażby skrzyżowanie ulic Wrocławskiej i Wysockiej w pobliżu szkoły lub plac przed Gminnym Ośrodkiem Kultury? Przy odpowiednio wcześniejszych zabiegach można było uzyskać stosowne zezwolenie.
Część mieszkańców jest zdziwiona, że pomysłodawcy nie chcą się ujawnić. Panuje powszechne przekonanie, że gmina pokryła koszty transportu, wynajmu dźwigu, wykonania fundamentów i odlewu płyty.
Takim stwierdzeniom stanowczo zaprzecza wójt Przemysław Kaźmierczak. – Jest to od początku do końca inicjatywa obywatelska i ani złotówka z kasy gminnej nie została wydatkowana na ten cel – zapewnia. – Grupa pomysłodawców zgłosiła się do mnie wiosną i poprosiła o wskazanie lokalizacji. Decyzję w tej sprawie podjąłem osobiście, wskazując skwer należący do gminy. Wspólnie doszliśmy do przekonania, że jest to najbardziej odpowiednie miejsce. Obelisk nikomu tam nie przeszkadza, a przy tym jest dobrze widoczny.
Nie jesteśmy pazerni
- W pierwotnym planie obchodów 600-lecia znalazło się wiele różnych przedsięwzięć, z których część w ogóle nie została zrealizowana, z kolei udało się przeprowadzić inne, nie ujęte w planie, takie jak nasze – tłumaczą inicjatorzy ustawienia głazu brak tego pomysłu w opracowanym na początku roku planie uczczenia jubileuszu.
Odrzucają też zarzuty o złej lokalizacji. Przyznają, że słyszeli o wielu innych propozycjach, niektórych dość złośliwych, np. aby głaz umieścić w miejscu dawnego stawu, gdzie teraz niektórzy wyrzucają śmieci.
- Jako grupa nieformalna mielibyśmy kłopoty z uzyskaniem zezwolenia Zarządu Dróg Krajowych na postawienie głazu w pobliżu szkoły – mówi Edmund Radziszewski. – Nasz obelisk wcale nie koliduje z Pomnikiem Powstańców. Mogliśmy w kopalni zamówić jeszcze większy, 5-metrowy kamień, który górowałby nad pomnikiem. Wzięliśmy jednak „mały”, żeby ludzie nam nie wytykali, że jesteśmy pazerni i zachłanni. Z tego, co wiemy, istnieje plan zagospodarowania tego terenu, więc na pewno i tak wkrótce przeprowadzono by tu modernizację.
Trzech z czterech fundatorów głazu to członkowie Towarzystwa Miłośników Przygodzic. W sytuacji jednak, gdy organizacja ta nie ma pieniędzy na tego typu pomysły, postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Wyłożyli w sumie kilka tysięcy złotych.
- Budżet gminy był już zamknięty, a środki na organizację obchodów 600-lecia bardzo skromne – mówi Janusz Kawecki. – Gdy wiadomo było, że znikąd nie dostaniemy na to pieniędzy, sami postanowiliśmy sfinansować głaz.
Nie chcą posłów
Jednak nie tylko źródło finansowania obelisku budzi wiele emocji. Pojawiły się także rozbieżne opinie na temat terminu i sposobu jego odsłonięcia.
Fundatorzy chcą to zrobić w październiku, bez gości z zewnątrz i bez rozgłosu. Z kolei wójt chciałby przecinać wstęgę na Święto Niepodległości, aby nadać temu wydarzeniu odpowiednią rangę.
- Będzie to zakończenie trwających cały rok obchodów 600-lecia – mówi wójt Kaźmierczak. – Ta inicjatywa jest tak cenna, że trzeba ją odpowiednio uhonorować. Zaprosimy gości i dziennikarzy. W ten sposób mieszkańcy całego regionu dowiedzą się o tym geście naszych mieszkańców. Już uzgodniliśmy wspólnie termin odsłonięcia na 11 listopada.
Zaprzeczają jednak temu fundatorzy. Nie chcą czekać aż do listopada, skoro głaz już stoi, a do wykonania pozostała jedynie tablica. Twierdzą, że w listopadzie będzie wiele innych uroczystości.
- Chcemy to zrobić skromnie, bez przepychu i bez rozgłosu – mówi Edmund Radziszewski. – Nie chcemy żadnych akcentów politycznych, dlatego nie będziemy zapraszać żadnych posłów, ani władz powiatu. Będą tylko władze naszej gminy.
Wacław Kieremkampt
przew. Towarzystwa
Miłośników Przygodzic
Nasze Towarzystwo nie firmuje tego przedsięwzięcia. Inicjatywa powstała poza naszą organizacją. Jeśli ktoś chce własne pieniądze wydawać na zbożny cel, to tylko przyklasnąć. Uważam, że odsłonięcie powinno się odbyć z należytą oprawą. Trochę dziwnie byłoby, gdyby taka inicjatywa przeszła niezauważona.
Autor artykułu: Marek WEISS