Archive for September, 2003

Wykryli priony

Saturday, September 20th, 2003

Wleszczyńskim laboratorium wykryto po raz pierwszy w Wielkopolsce przypadek BSE. Chora krowa pochodziła z kujawsko – pomorskiego. Do Leszna próbka trafiła jednak z wielkopolskiej ubojni.
Laboratorium wykrywające BSE działa w Lesznie od roku. Do tej pory nie stwierdzono tu żadnego przypadku wykrycia prionów. Miesięcznie badanych jest około 9000 próbek. Pierwszy sygnał o wykryciu BSE pojawił się w tym tygodniu. We wtorek oficjalnie potwierdzono, że w Lesznie ekspertyza wykrywająca BSE dała wynik dodatni. – Badano próbkę pnia mózgu od siedmioletniej krowy, której ubój przeprowadzono w jednym z wielkopolskich zakładów – przyznał nam wczoraj Piotr Kneblewski, zastępca wojewódzkiego Wielkopolskiego Lekarza Weterynarii w Poznaniu. Zdaniem Kneblewskiego nie ma powodów do niepokoju. Zwierzę było jedynym z całej partii, u którego stwierdzono obecność prionów. Krowa została zakupiona z powiatu Lipno w województwie kujawsko-pomorskim. Wynik leszczyńskiego laboratorium musiała potwierdzić inna pracownia. Takie potwierdzenie dotarło do Leszna we wtorek po południu. Informacja nie wypłynęła jednak z pracowni aż do wczoraj. – Nie ma powodu do obaw. Przypadki BSE zdarzają się sporadycznie i nie budzą już takich emocji jak kiedyś. Wiem na pewno, że mamy skuteczną ochronę przed chorobą. Jest nim niezawodne laboratorium, dzięki któremu konsumenci wołowiny mogą być spokojni. Wszystkie ubite sztuki powyżej 30 miesiąca życia poddawane są badaniom – dodaje Kneblewski. Mięso zakażonej krowy i dwóch sąsiednich zwierząt z uboju poddano utylizacji.

Autor artykułu: MICH

Interwencja była zasadna

Saturday, September 20th, 2003

Prokuratura Rejonowa w Jarocinie odmówiła wszczęcia postępowania przeciwko burmistrzowi Krotoszyna i przewodniczącemu Rady Miejskiej.
- Nie dopatrzyliśmy się w postępowaniu obu panów znamion przestępstwa – poinformował Adam Wróblewski, szef jarocińskiej prokuratury.
Doniesienie o naruszeniu prawa przez burmistrza Juliana Joksia oraz przewodniczącego RM Wiesława Świcę złożyli półtora miesiąca temu członkowie zarządu Krotoszyńskiego Zrzeszenia Handlu i Usług w Krotoszynie. Włodarzom Krotoszyna zarzucają oni m.in. naruszenie ustawy o samorządzie gminnym i przepisów kodeksu karnego. Ich wątpliwości budzi postępowanie burmistrza i przewodniczącego podczas sesji 28 kwietnia 2003 r., na której radni zdecydować mieli o losach supermarketu Kaufland. Doszło wówczas do przepychanek zgromadzonych przed urzędem ludzi ze strażą miejską. Wnioskodawcy doniesienia uważają, że bezprawnie użyto wobec nich siły.
Prokurator uznał, że interwencja była zasadna, a przebieg sesji prawidłowy. Dariusz Rozum, prezes zrzeszenia, zapowiada odwołanie.

Autor artykułu: NETA

Trzynaście ton polityki

Thursday, September 18th, 2003

Potężny, 3-metrowy głaz ufundowało swojej wsi na 600-lecie czworo mieszkańców
Przygodzic. Część mieszkańców wątpi w ich bezinteresowność i krytykuje wybór miejsca.

Na pomysł upamiętnienia jubileuszu 600-lecia swojej miejscowości w ten nietypowy sposób wpadła czwórka mieszkańców. W Kopalni Węgla Brunatnego „Adamów” zamówili 13,5-tonową skałę i specjalnym transportem przywieźli go do Przygodzic. Na skwerze przed Domem Ludowym wykonano solidny fundament, na którym niedawno ustawiono imponujący głaz. Obecnie czeka on już tylko na umieszczenie ozdobnej tablicy z orłem i napisem przypominającym o 600-leciu. Pojawienie się tak okazałego obiektu wywołało poruszenie we wsi.

Kto wydał zgodę?

- Dlaczego mówi się, że jest to jeden z jubileuszowych akcentów, skoro odsłonięcia głazu nie było w żadnym programie obchodów? – pyta mieszkaniec Przygodzic, Zygmunt Lesiewicz. – Czyżby w łonie Komitetu Obchodów 600-lecia działała odrębna frakcja? My, członkowie Towarzystwa Miłośników Przygodzic zostaliśmy „mile” zaskoczeni tą inicjatywą. O szczegółach przedsięwzięcia dowiedzieliśmy się, gdy to swoiste curiosum zamontowano już na skwerze przed Urzędem Gminy.

Oportuniści grupy inicjatywnej wskazują, że lokalizacja jest niewłaściwa. W sąsiedztwie znajduje się bowiem Pomnik Powstańców Wielkopolskich, a tuż obok przebiega ruchliwa droga krajowa nr 11. Przed głazem stoi znak drogowy i rośnie drzewko, które będą wymagały przestawienia i przesadzenia.

- Nasuwa się pytanie, od kogo uzyskali zgodę inicjatorzy postawienia pomnika?- pyta Zygmunt Lesiewicz. – Czyżby na terenie wioski nie było innych, godnych miejsc? Takich, jak chociażby skrzyżowanie ulic Wrocławskiej i Wysockiej w pobliżu szkoły lub plac przed Gminnym Ośrodkiem Kultury? Przy odpowiednio wcześniejszych zabiegach można było uzyskać stosowne zezwolenie.

Część mieszkańców jest zdziwiona, że pomysłodawcy nie chcą się ujawnić. Panuje powszechne przekonanie, że gmina pokryła koszty transportu, wynajmu dźwigu, wykonania fundamentów i odlewu płyty.

Takim stwierdzeniom stanowczo zaprzecza wójt Przemysław Kaźmierczak. – Jest to od początku do końca inicjatywa obywatelska i ani złotówka z kasy gminnej nie została wydatkowana na ten cel – zapewnia. – Grupa pomysłodawców zgłosiła się do mnie wiosną i poprosiła o wskazanie lokalizacji. Decyzję w tej sprawie podjąłem osobiście, wskazując skwer należący do gminy. Wspólnie doszliśmy do przekonania, że jest to najbardziej odpowiednie miejsce. Obelisk nikomu tam nie przeszkadza, a przy tym jest dobrze widoczny.

Nie jesteśmy pazerni

- W pierwotnym planie obchodów 600-lecia znalazło się wiele różnych przedsięwzięć, z których część w ogóle nie została zrealizowana, z kolei udało się przeprowadzić inne, nie ujęte w planie, takie jak nasze – tłumaczą inicjatorzy ustawienia głazu brak tego pomysłu w opracowanym na początku roku planie uczczenia jubileuszu.
Odrzucają też zarzuty o złej lokalizacji. Przyznają, że słyszeli o wielu innych propozycjach, niektórych dość złośliwych, np. aby głaz umieścić w miejscu dawnego stawu, gdzie teraz niektórzy wyrzucają śmieci.

- Jako grupa nieformalna mielibyśmy kłopoty z uzyskaniem zezwolenia Zarządu Dróg Krajowych na postawienie głazu w pobliżu szkoły – mówi Edmund Radziszewski. – Nasz obelisk wcale nie koliduje z Pomnikiem Powstańców. Mogliśmy w kopalni zamówić jeszcze większy, 5-metrowy kamień, który górowałby nad pomnikiem. Wzięliśmy jednak „mały”, żeby ludzie nam nie wytykali, że jesteśmy pazerni i zachłanni. Z tego, co wiemy, istnieje plan zagospodarowania tego terenu, więc na pewno i tak wkrótce przeprowadzono by tu modernizację.

Trzech z czterech fundatorów głazu to członkowie Towarzystwa Miłośników Przygodzic. W sytuacji jednak, gdy organizacja ta nie ma pieniędzy na tego typu pomysły, postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Wyłożyli w sumie kilka tysięcy złotych.

- Budżet gminy był już zamknięty, a środki na organizację obchodów 600-lecia bardzo skromne – mówi Janusz Kawecki. – Gdy wiadomo było, że znikąd nie dostaniemy na to pieniędzy, sami postanowiliśmy sfinansować głaz.

Nie chcą posłów

Jednak nie tylko źródło finansowania obelisku budzi wiele emocji. Pojawiły się także rozbieżne opinie na temat terminu i sposobu jego odsłonięcia.
Fundatorzy chcą to zrobić w październiku, bez gości z zewnątrz i bez rozgłosu. Z kolei wójt chciałby przecinać wstęgę na Święto Niepodległości, aby nadać temu wydarzeniu odpowiednią rangę.

- Będzie to zakończenie trwających cały rok obchodów 600-lecia – mówi wójt Kaźmierczak. – Ta inicjatywa jest tak cenna, że trzeba ją odpowiednio uhonorować. Zaprosimy gości i dziennikarzy. W ten sposób mieszkańcy całego regionu dowiedzą się o tym geście naszych mieszkańców. Już uzgodniliśmy wspólnie termin odsłonięcia na 11 listopada.
Zaprzeczają jednak temu fundatorzy. Nie chcą czekać aż do listopada, skoro głaz już stoi, a do wykonania pozostała jedynie tablica. Twierdzą, że w listopadzie będzie wiele innych uroczystości.

- Chcemy to zrobić skromnie, bez przepychu i bez rozgłosu – mówi Edmund Radziszewski. – Nie chcemy żadnych akcentów politycznych, dlatego nie będziemy zapraszać żadnych posłów, ani władz powiatu. Będą tylko władze naszej gminy.

Wacław Kieremkampt
przew. Towarzystwa
Miłośników Przygodzic

Nasze Towarzystwo nie firmuje tego przedsięwzięcia. Inicjatywa powstała poza naszą organizacją. Jeśli ktoś chce własne pieniądze wydawać na zbożny cel, to tylko przyklasnąć. Uważam, że odsłonięcie powinno się odbyć z należytą oprawą. Trochę dziwnie byłoby, gdyby taka inicjatywa przeszła niezauważona.

Autor artykułu: Marek WEISS

Katastrofa Halifaxa

Wednesday, September 17th, 2003

Z udziałem władz samorządowych, organizacji kombatanckich, młodzieży szkolnej i mieszkańców przy Pomniku Lotników w Nowych Skalmierzycach odbyły się uroczystości upamiętniające 60. rocznicę tragicznej katastrofy polskich pilotów.
Historię katastrofy samolotu Halifax JD-154 przedstawiła przewodnicząca Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Barbara Krzymińska. Maszyna rozbiła się w rejonie Skalmierzyc we wrześniu 1943 roku, w czasie lotu z pomocą rzeczową dla żołnierzy Armii Krajowej walczących w okupowanym kraju. Samolot uderzył w jeden z domów, powodując śmierć rodziny Jańczaków.

Po części oficjalnej członkowie Miejsko – Gminnego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, wraz z młodzieżą udali się na grób poległej w katastrofie rodziny Jańczaków.
W tym roku grób ten zostanie odnowiony. Na nagrobku wykonano już pamiątkową tablicę z napisem „Zginęli śmiercią tragiczną 15 września 1943 roku w katastrofie samolotu Halifax JD-154. W 60. rocznicę katastrofy Społeczeństwo gminy i miasta Nowe Skalmierzyce”.

Autor artykułu: MWE

Odzyskali precjoza

Wednesday, September 17th, 2003

Kilkadziesiąt przedmiotów sakralnych pochodzących z włamań do kościołów i kaplic odzyskali policjanci z kępińskiej komendy powiatowej oraz KWP w Poznaniu. Podczas akcji zatrzymano trzech mężczyzn, najprawdopodobniej mieszkańców Skierniewic w wieku 56, 55 i 53 lat. Wszyscy są bezrobotnymi, jeden był już wcześniej notowany przez policję. Wczoraj decyzją Sądu Rejonowego trafili do aresztu.

- Cały czas ustalamy miejsca skąd pochodzą odnalezione precjoza – tłumaczy podinsp. Dariusz Gawlik, naczelnik sekcji kryminalnej KPP w Kępnie. Przedmioty pochodzą głównie z terenu Wielkopolski, choć jak twierdzą policjanci nie wykluczone, że część może pochodzić z przestępstw dokonanych na terenie całego kraju.

Na ślad grupy natrafili kępińscy policjanci, po włamaniach do dwóch kościołów w Donaborowie oraz Słupi. Złodzieje skradli stamtąd siedem siedemnastowiecznych figur. Podczas przeszukania miejsca pobytu podejrzanych natrafiono na blisko 70 figur, płaskorzeźb, ikon, obrazów, lichtarzy ksiąg oraz części naczyń i ubrań liturgicznych.
Od stycznia tego roku w Wielkopolsce odnotowano 23 włamania do obiektów sakralnych. Część tych włamań dokonali członkowie rozbitej grupy.

Autor artykułu: ART

Park na sprzedaż

Tuesday, September 16th, 2003

Gospodarze gminy Gołuchów zamierzają sprzedać park w Jedlcu. Teren ten ma powierzchnię niecałych 5 hektarów, a na jego sprzedaż wyraziła już zgodę rada sołecka. Wolę sprzedaży parku wyrazili także radni gminy Gołuchów. Park zostanie sprzedany w formie przetargu. Ostatni właściciel utracił tę posiadłość w wyniku dekretu reformy rolnej z 1944 roku.

Autor artykułu: JAT

Stracili pieniądze i złoto

Tuesday, September 16th, 2003

Znowu kaliska policja odnotowała oszustwo. W tych dniach dwie kobiety okradły starsze małżeństwo mieszkające przy ulicy Widok w Kaliszu.
- Oszustki poinformowały, że reprezentują firmę ubezpieczeniową i w związku z tym muszą kilka rzeczy wyjaśnić – powiedziała podinspektor Barbara Buśkiewicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. – Ich wizyta miała być związana z rzekomymi zmianami zasad związanych z ubezpieczeniem społecznym.
Podczas gdy jedna z oszustek rozmawiała z małżeństwem o rzekomych zmianach w ubezpieczeniu, druga z kobiet kręciła się po mieszkaniu. Powiedziała, że musi sprawdzić kilka rzeczy, w tym między innymi… działanie kranów.
Po wyjściu „gości” okazało się, że jedna z szuflad w kredensie jest uchylona. Z szuflady zniknęło siedem tysięcy złotych oraz złota biżuteria. Łącznie straty wyniosły blisko dziesięć tysięcy złotych.
Policja przestrzega, aby pod żadnym pozorem nie wpuszczać do mieszkań podejrzanych osób.

Autor artykułu: AND

Ciernista droga do kredytu

Tuesday, September 16th, 2003

Inspektorzy KRUS-u dokładnie sprawdzają sytuację finansową każdego rolnika.
Dotychczas tylko co dziesiątemu wnioskodawcy umorzono opłatę składki ubezpieczenia.

W wyniku tegorocznej suszy na terenie południowej Wielkopolski poszkodowanych zostało 21.508 rolników. Straty spowodowane zniszczeniem upraw wyniosły prawie 139 milionów złotych. Znaczna część rolników ubiega się teraz o przyznanie preferencyjnego kredytu.

- Zakładamy, że wnioski złoży od 8000 do 10.000 osób – mówi Jacek Bartczak starszy inspektor w Oddziale Środowiska i Rolnictwa w Delegaturze Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kaliszu. – Do tej pory zaopiniowaliśmy już 2000 wniosków. Około 3000 leży na biurku i czeka na opracowanie. Każdego dnia napływa kolejne 300-400 wniosków. Dziś załatwiamy pisma, które otrzymaliśmy 3 września. Poślizg nie jest więc zbyt duży.
Urzędnicy wyliczają wysokość poniesionych przez rolnika nakładów i na tej podstawie wyznaczają górną granicę kredytu, o jaki może zabiegać każdy z wnioskodawców.

Za mało ludzi

W delegaturze opracowywaniem wniosków zajmują się trzy
osoby. Spora cześć dokumentacji trafia też do Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Marszewie.

- Gdybyśmy sami mieli to wszystko policzyć, to zajęłoby nam pewnie ze trzy lata – twierdzi Jacek Bartczak. – Dlatego wspiera nas WODR w Marszewie. W ubiegłym tygodniu przekazałem tam 1228 wniosków. Poza tym zaangażowaliśmy jeszcze dwóch stażystów. Wnioskowałem też do Powiatowego Biura Pracy o przysłanie pięciu praktykantów. Wiemy, że rolnicy nie mogą zbyt długo czekać. Odbieram sporo telefonów m.in. od wójtów i radnych z prośbami o przyśpieszenie opracowania niektórych wniosków. Załatwianie poza kolejnością stosujemy sporadycznie i tylko w sytuacjach naprawdę wyjątkowych.

- W wyniku suszy straciłem ponad połowę plonów – mówi rolnik z powiatu kaliskiego. – Nie mam pieniędzy na opłatę KRUS-u, żona leży w szpitalu, niebawem czeka ją bardzo poważna operacja. Jeśli nie dostanę kredytu, to nie wiem co zrobię.

Kłopoty w bankach

W ramach pomocy państwa rolnicy mogą otrzymać niskooprocentowany kredyt (1,4 procent w skali rocznej) na wznowienie produkcji w gospodarstwach rolnych. Różnicę w oprocentowaniu pokrywa budżet państwa. Pieniądze przyznają jednak banki z własnych środków i to one biorą odpowiedzialność za późniejszą ściągalność należności.

- Niestety, banki bardzo często odmawiają przyznania kredytu – mówi Mieczysław Łuczak, delegat do Walnego Zgromadzenia Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Poznaniu. – Stwarzają bariery nie do pokonania. Wystarczy, że ktoś wcześniej skorzystał z kredytu preferencyjnego lub obrotowego i już nie będzie miał szans na wzięcie kolejnej pożyczki. Odmawiają także przyznania kredytu, jeśli rolnik nie ma założonego konta w banku, co jest już zupełnym absurdem. Otrzymuję też sygnały, że często oprocentowanie jest wyższe i wynosi 2 procent.

Wnikliwe kontrole

Zdesperowani rolnicy zabiegają też o umorzenie składek KRUS. Dotychczas w południowej Wielkopolsce wnioski takie złożyło 184 gospodarzy. Zdecydowana większość składała dokumenty w kaliskiej placówce (159 wniosków).

- Opłata składek umorzona została tylko 15 osobom – mówi Agnieszka Szwarc, zastępca dyrektora Oddziału Regionalnego Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w Ostrowie Wielkopolskim. – W pozostałych przypadkach zastosowaliśmy odroczenie lub rozłożenie spłat na raty. Chciałabym podkreślić, że umorzenia nie są korzystne dla rolników. Jeśli ktoś ma ich bardzo dużo, to w przyszłości otrzyma niskie świadczenia.

Zdaniem rolników pomoc państwa w tak wąskim zakresie jest niewystarczająca.

- Po powodzi w 1997 roku pomoc była dużo większa – twierdzi Mieczysław Łuczak. – Znacznie częściej umarzano składki KRUS, rozdawano też darmowe zboże. Uważam, że samorządy gminne powinny najbardziej poszkodowanym rolnikom umorzyć podatek rolny. Rząd jak najszybciej powinien też wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia płodów rolnych z 50-procentową dotacją z budżetu państwa.

Poszkodowani przez suszę


W wyniku tegorocznej suszy najwięcej rolników ucierpiało na terenie gminy Przygodzice – 1117. Niewiele mniej poszkodowanych odnotowano też w gminach Dobrzyca – 890 oraz Opatówek – 850. Jeśli chodzi o wysokość strat, to w tej statystyce przodują rolnicy z gminy Odolanów – ponad 4 miliony zł, oraz Żelazków – 3,5 mln zł i Opatówek – ponad 3,4 mln zł. Średnio na jeden hektar upraw poniesione nakłady (przy zbożach) szacowane są na 1000 zł.

Autor artykułu: Jacek ZDUŃCZYK

Minister na rowerze

Friday, September 12th, 2003

Prezydencki minister Marek Siwiec odwiedził wczoraj Szwacin (gm. Godziesze Wielkie), gdzie złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar zamachu terrorystycznego na Nowy Jork. Minister odwiedził również szkołę w Godzieszach, przed którą rośnie dąb zasadzony dwa lata temu przez premiera Leszka Millera. Drzewko zostało jednak zaatakowane przez szkodniki. Zabiegi pielęgnacyjne przynoszą pierwsze efekty. Dąb zaczął nawet wypuszczać liście. Marek Siwiec przyjechał do Kalisza z Konina. Trasę pokonał na… rowerze. Podczas spotkania z dziennikarzami Marek Siwiec nie chciał komentować decyzji prokuratury o kontynuowaniu śledztwa w sprawie publicznego znieważenia papieża. – Na razie nie otrzymałem żadnej decyzji na piśmie – uciął dyskusję.

Autor artykułu: AND

Upadłość w Wagonie

Friday, September 12th, 2003

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że do Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego w Kaliszu wpłynęły wnioski o ogłoszenie upadłości Fabryki Wagon w Ostrowie.
Wnioski o upadłość złożył nowy zarząd spółki i kilku wierzycieli. Wcześniej kaliski sąd umorzył postępowanie układowe z blisko siedmiuset wierzycielami spółki, które prowadzone było od stycznia tego roku. W zakładzie nikt oficjalnie nie chce potwierdzić tej informacji.

- Nie podajemy takich wiadomości do publicznej wiadomości, gdyż to element naszej strategii, bo gra toczy się o wielką stawkę – mówi Przemysław Klimek, rzecznik prasowy Wagonu.
Słowaccy właściciele ostrowskiego zakładu – jak się okazuje – nie zaskarżyli sierpniowych uchwał walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Przypomnijmy, że powołano wówczas nową radę nadzorczą oraz zarząd spółki. Do Gospodarczego Sądu Okręgowego w Łodzi, do wczoraj, nie wpłynęły żadne dokumenty od Słowaków, a tego najbardziej obawiano się w Wagonie.

Autor artykułu: BIN