Zwłoki zmarłych pacjentów przewożone są na specjalnych wózkach przez główny plac szpitala. Zazwyczaj odbywa się to między godziną 19 a 7 rano.
Wcześniej przechowywane są w niewielkim pomieszczeniu piwnicznym, wyposażonym jedynie w wentylator. Podczas ostatnich upałów sanitariusze pogotowia ratunkowego musieli więc przewozić ciała również w ciągu dnia na oczach pacjentów.
Sanitariusze zamiast pielęgniarek
- Kilka dni temu zdarzyło się, że przewoziliśmy zwłoki, które nie były już w najlepszym stanie – przyznaje jeden z pracowników szpitala zastrzegający sobie anonimowość. – Chwilę później sanitariusze wsiedli do karetki i odjechali.
Nie zdążyli nawet umyć rąk.
- Wolałbym, aby moi pracownicy nie musieli przewozić zmarłych – przyznaje Marek Fułek, kierownik pogotowia ratunkowego. – Ale trudno też, aby dyrekcja szpitala zatrudniła dodatkowych pracowników, którzy przejęliby te obowiązki.
Dyrektor szpitala nie widzi jednak w tym nic złego.
- W wielu placówkach w Polsce przewożeniem zwłok do prosektorium zajmują się pielęgniarki lub pielęgniarze – tłumaczy dr med. Andrzej Krzak. – U nas jest to ekipa transportu wewnętrznego, ale tylko w godzniach pracy. Jest to tylko jedna zmiana, bo na więcej nas nie stać. Później przewożeniem zwłok zajmują się sanitariusze. Pielęgniarki są w tym czasie przy łóżkach pacjentów.
Nic do zarzucenia
Jednak doniesienia o nieprawidłowościach związanych z przechowywaniem zwłok na terenie szpitala pojawiają się coraz częściej. Rok temu zajęła się tym nawet prokuratura. Rodzina jednego ze zmarłych pacjentów uznała, że otrzymała ciało w bardzo złym stanie. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak przestępstwa.
- Wiemy, że wówczas był to element walki pomiędzy firmami pogrzebowymi. Zwłoki pacjentów przechowywane są w należytych warunkach. Nie mamy sobie nic do zarzucenia – zapewnia Andrzej Krzak. – Inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Poznaniu niedawno przeprowadzili kontrolę postępowania ze zwłokami i nie dopatrzyli się jakichkolwiek nieprawidłowości. Utrzymanie prosektorium to wydatek około 100 tysięcy złotych rocznie. Dlatego placówki decydują się na wynajmowanie pomieszczeń zakładom pogrzebowym. Podobnie jest w naszym szpitalu. Ale niedługo się to zmieni. Firma pogrzebowa wkrótce otrzyma wymówienie.
Dyrektor Krzak wiąże rozpowszechnianie informacji o jakichkolwiek nieprawidłowościach z rywalizacją pomiędzy zakładami pogrzebowymi, którymi niemalże jest otoczony ostrowski szpital.
Niepotwierdzone anonimy
- Reagujemy na wszystkie informacje o nieprawidłowościach dotyczących postępowania ze zwłokami – mówi Andrzej Biliński, szef ostrowskiego Sanepidu. – Transport zwłok to tylko jeden z wielu elementów jakim się uważnie przyglądamy. Anonimowe telefony informujące o łamaniu przepisów przy transporcie zmarłych pacjentów pojawiają się u nas bardzo systematycznie. Mogę zapewnić, że jak dotychczas żadna z tych informacji się nie potwierdziła.
Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI