Archive for August, 2003

Wyrok za pobicie

Saturday, August 23rd, 2003

Sąd Rejonowy w Kępnie skazał na dwa i pół roku więzienia 33-letniego Bogdana B. za brutalne pobicie i kradzież. Skazany w kwietniu br. z dwoma nieustalonymi osobami pobił i okradł innego mężczyznę. Kilka godzin po przestępstwie, gdy wylądował w policyjnej izbie zatrzymań, w ataku furii zdemolował całe pomieszczenie. 33-latek na swoim koncie ma już podobne wyroki. Do pobicia doszło 13 kwietnia na kępińskim stadionie. Bogdan B. z dwoma kompanami napadł na klienta pobliskiego baru. Bez żadnego powodu podeszli do poszkodowanego i silnymi ciosami w głowę powalili go na ziemię. Gdy upadł, nie przestawali bić i kopać ofiary. Po kilku minutach skatowany mężczyzna stracił przytomność. Bogdan B. dodatkowo okradł rannego i zabrał z jego kurtki portfel, dokumenty i telefon komórkowy. Zdaniem sądu był wyjątkowo brutalny

Autor artykułu: ART

Granat w ogródku

Saturday, August 23rd, 2003

Saperzy z Minerskiego Patrolu Oczyszczania z II Pułku w Inowrocławiu rozbroili wczoraj w południe granat w Krotoszynie. Niewypał znaleźli dzień wcześniej wieczorem mieszkańcy jednego z domów przy ulicy Kopernika w Krotoszynie. Niewybuch leżał w ogrodzie, w miejscu, gdzie wcześniej stała rozebrana niedawno szopa. Natychmiast nakryto znalezisko i powiadomiono policję o wystającym z ziemi przedmiocie. Okazało się, że był to granat typu F1.

Autor artykułu: NETA

Skandal w szpitalu

Thursday, August 21st, 2003

Zwłoki zmarłych pacjentów przewożone są na specjalnych wózkach przez główny plac szpitala. Zazwyczaj odbywa się to między godziną 19 a 7 rano.

Wcześniej przechowywane są w niewielkim pomieszczeniu piwnicznym, wyposażonym jedynie w wentylator. Podczas ostatnich upałów sanitariusze pogotowia ratunkowego musieli więc przewozić ciała również w ciągu dnia na oczach pacjentów.

Sanitariusze zamiast pielęgniarek

- Kilka dni temu zdarzyło się, że przewoziliśmy zwłoki, które nie były już w najlepszym stanie – przyznaje jeden z pracowników szpitala zastrzegający sobie anonimowość. – Chwilę później sanitariusze wsiedli do karetki i odjechali.
Nie zdążyli nawet umyć rąk.

- Wolałbym, aby moi pracownicy nie musieli przewozić zmarłych – przyznaje Marek Fułek, kierownik pogotowia ratunkowego. – Ale trudno też, aby dyrekcja szpitala zatrudniła dodatkowych pracowników, którzy przejęliby te obowiązki.
Dyrektor szpitala nie widzi jednak w tym nic złego.

- W wielu placówkach w Polsce przewożeniem zwłok do prosektorium zajmują się pielęgniarki lub pielęgniarze – tłumaczy dr med. Andrzej Krzak. – U nas jest to ekipa transportu wewnętrznego, ale tylko w godzniach pracy. Jest to tylko jedna zmiana, bo na więcej nas nie stać. Później przewożeniem zwłok zajmują się sanitariusze. Pielęgniarki są w tym czasie przy łóżkach pacjentów.

Nic do zarzucenia

Jednak doniesienia o nieprawidłowościach związanych z przechowywaniem zwłok na terenie szpitala pojawiają się coraz częściej. Rok temu zajęła się tym nawet prokuratura. Rodzina jednego ze zmarłych pacjentów uznała, że otrzymała ciało w bardzo złym stanie. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak przestępstwa.

- Wiemy, że wówczas był to element walki pomiędzy firmami pogrzebowymi. Zwłoki pacjentów przechowywane są w należytych warunkach. Nie mamy sobie nic do zarzucenia – zapewnia Andrzej Krzak. – Inspektorzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Poznaniu niedawno przeprowadzili kontrolę postępowania ze zwłokami i nie dopatrzyli się jakichkolwiek nieprawidłowości. Utrzymanie prosektorium to wydatek około 100 tysięcy złotych rocznie. Dlatego placówki decydują się na wynajmowanie pomieszczeń zakładom pogrzebowym. Podobnie jest w naszym szpitalu. Ale niedługo się to zmieni. Firma pogrzebowa wkrótce otrzyma wymówienie.
Dyrektor Krzak wiąże rozpowszechnianie informacji o jakichkolwiek nieprawidłowościach z rywalizacją pomiędzy zakładami pogrzebowymi, którymi niemalże jest otoczony ostrowski szpital.

Niepotwierdzone anonimy

- Reagujemy na wszystkie informacje o nieprawidłowościach dotyczących postępowania ze zwłokami – mówi Andrzej Biliński, szef ostrowskiego Sanepidu. – Transport zwłok to tylko jeden z wielu elementów jakim się uważnie przyglądamy. Anonimowe telefony informujące o łamaniu przepisów przy transporcie zmarłych pacjentów pojawiają się u nas bardzo systematycznie. Mogę zapewnić, że jak dotychczas żadna z tych informacji się nie potwierdziła.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI

Trudny wybór ławników

Thursday, August 21st, 2003

Prawdziwe oblężenie przeżywa pleszewski Urząd Miasta i Gminy za sprawą naboru na ławników sądowych. Wnioski tej sprawie mieszkańcy muszą bowiem składać do ratusza. W miejscowym Sądzie Rejonowym chce orzekać blisko stu trzydziestu pleszewian, podczas gdy miejsc jest jedynie dwadzieścia sześć. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o miejsca w kaliskim Sadzie Okręgowym. Tu o siedem posad walczy dwadzieścia osób. Sześciu mieszkanców gminy ma ochotę rozstrzygać w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, a tymczasem potrzeba tylko trzech. Do tego dochodzi jeszcze piętnastu kandydatów zgłoszonych przez samych prezesów sądów. Z tym całym zamieszaniem ma się uporać specjalna komisja opiniująca, którą radni powołali podczas ostatniej sesji. W jej skład weszło pięciu rajców oraz prawnik urzędu, Łukasz Jaroszewski. Zespół ma działać przez najbliższy miesiąc. Na podstawie przeprowadzonej weryfikacji kandydatów, radni wybiorą ławników w tajnym głosowaniu.

Autor artykułu: JAT

Kolizja za kolizją

Thursday, August 21st, 2003

Złe warunki atmosferyczne były przyczyną kolizji do jakich doszło wczoraj w powiecie ostrzeszowskim. – W Rojowie, na drodze nr 449, 35-letni mężczyzna stracił panowanie nad volkswagenem golfem – mówi komisarz Janusz Szwarc, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostrzeszowie – i na zakręcie wypadł z trasy do rowu. Niegroźne obrażenia odniosła pasażerka, która została odwieziona do szpitala. Wstępnie straty oszacowano na 6 tys. złotych.
Do drugiej kolizji doszło na ul. Kościuszki w Ostrzeszowie. Uczestniczył w niej fiat 125. Również w tym zdarzeniu przyczyną okazała się nieostrożność kierowcy, który nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze i wjechał do rowu. Do podobnego zdarzenia doszło w Mąkoszycach (gm. Kobyla Góra), gdzie kierująca maluchem w padła w poślizg i zakończyła podróż w rowie. Z kolei w Kuźnicy Grabowskiej (gm. Kraszewice) na prostym odcinku drogi polonez zjechał nagle na pobocze i uderzył w przydrożne drzewo.

Autor artykułu: WOLF

Strzelali z naruszeniem prawa

Tuesday, August 19th, 2003

Prokuratura Rejonowa w Kaliszu ze względu na brak dowodów umorzyła śledztwo w sprawie wydarzeń, jakie rozegrały się 12 lutego w podkaliskiej wsi Cienia Druga.
Podczas rolniczej blokady doszło wówczas do brutalnych starć demonstrantów z policją. Funkcjonariusze użyli broni gładkolufowej. Kilkanaście osób, w tym również trzech policjantów, zostało rannych. Jednego z rolników kula trafiła prosto w oko.

Nie przekroczyli uprawnień

W trakcie śledztwa ustalono, że piętnastu policjantów wystrzeliło w kierunku demonstrantów przeszło pół tysiąca pocisków. Kaliska prokuratura uznała, że Wielkopolski Komendant Wojewódzki Policji upoważniając funkcjonariuszy do użycia broni gładkolufowej oraz dowodzący akcją, który wydał decyzję o jej użyciu nie przekroczyli swoich uprawnień.
Drugi z wątków śledztwa dotyczył spowodowania ciężkiego kalectwa u Krzysztofa Nowaka, rolnika, który został postrzelony prosto w oko. Żaden z policjantów nie zostanie jednak za to ukarany. Prokuraturze nie udało się bowiem ustalić, który z funkcjonariuszy strzelał do Krzysztofa Nowaka. Nie ustalili tego nawet biegli z zakresu balistyki. Nie wiadomo nawet, z którego miejsca padł strzał. Wiadomo jedynie, że był on jednym z pierwszych.
- Część strzałów została oddana z naruszeniem prawa – wyjaśnia Maciej Antczak, prokurator rejonowy w Kaliszu. – Mogły one paść z odległości minimum pięciu metrów, a policjanci powinni celować w dolne części ciała. Tymczasem część strzałów oddano z mniejszej odległości, a większość rannych miała obrażenia głowy.

Nie mieli prawa

Na podstawie materiału filmowego oraz zeznań świadków, w tym także dziennikarzy, nie udało się ustalić, którzy z policjantów naruszyli prawo.
Poszkodowany rolnik nie żywi jednak do nich urazu. Niechętnie wypowiada si9ę na ten temat.
- Wszyscy byli jednakowo zamaskowani i trudno wskazać, który do mnie strzelił – przyznaje Krzysztof Nowak. – Moim zdaniem całą odpowiedzialność ponoszą komendant wojewódzki policji oraz dowódca akcji. Nie mieli oni powodów, aby wydać rozkaz o użyciu broni. Padły one zaraz po tym, jak drewniany kołek upadł pod nogi policjantów. Nikomu nic się nie stało. Dokładnie widać to na nagraniach policyjnych, które nigdzie nie były prezentowane. Policjanci nie mieli prawa do nas strzelać. Stało się jednak inaczej.

Autor artykułu: AND

Wiadro pieniędzy

Tuesday, August 19th, 2003

Kaliska policja odnotowała w miniony weekend niecodzienną kradzież. W barze przy ulicy Braci Gillerów w Kaliszu mężczyzna ukradł stojące na ladzie wiadro z… pieniędzmi w kwocie 3000 złotych. Były to przede wszystkim monety z automatów do gier. Sprawca porwał łup i zaczął uciekać. Powiadomieni policjanci wszczęli pościg i wkrótce zatrzymali złodzieja. Znaleźli przy nim wiadro oraz około 2000 złotych.
- Okazało się, że mężczyzna uciekając przewrócił się. Pieniądze wysypały się z wiadra, a sprawca nie zdążył wszystkiego pozbierać – wyjaśnia Witold Goździelewski z Sekcji Prewencji KMP w Kaliszu.
Zdarzenie miało miejsce w sobotę, około 1 w nocy. Zatrzymany mężczyzna był pijany i trafił do izby wytrzeźwień. W wydychanym powietrzu miał blisko 1,5 promila alkoholu.

Autor artykułu: AND

Wyniósł czujniki

Tuesday, August 19th, 2003

Blisko 25 tysięcy złotych wyniosły, według wstępnych szacunków, straty po włamaniu do jednego ze sklepów przemysłowych w Opatówku, w powiecie kaliskim. Łupem nieustalonego jak dotąd sprawcy padły 23 elektroniczne czujniki do przesuwanych bram i drzwi od garaży. Złodziej nie pogardził również pozostawioną w sklepie gotówką. Do zdarzenia doszło w miniony weekend, ale policja poinformowała o zdarzeniu dopiero wczoraj.

Autor artykułu: AND

Pocisk przy cmentarzu

Saturday, August 16th, 2003

Mieszkanka Kalisza tuż przy ogrodzeniu cmentarza żydowskiego przy ul. Podmiejskiej znalazła pocisk artyleryjski wypełniony trotylem.

Kobieta pozostawiła swój samochód na parkingu. Gdy wysiadła z auta, jej uwagę przyciągnął metalowy przedmiot wystający z ziemi. Ponieważ przypominał on niewybuch, kobieta natychmiast zawiadomiła policję. Na miejsce skierowani zostali funkcjonariusze Kaliskiej Grupy Rozpoznania Minersko-Saperskiego. Okazało się, że kaliszanka odkryła pocisk artyleryjski, kaliber 88 milimetrów, pochodzący z czasów II wojny światowej.

Ponieważ nieco wcześniej w tym samym rejonie miasta 12-letni chłopiec również znalazł niewypał, policjanci zabrali ze sobą wykrywacze metalu, by dokładnie sprawdzić teren.

- Znaleźli tam jeszcze dwieście sztuk amunicji strzeleckiej kaliber 7,92 milimetra – mówi podinspektor Barbara Buśkiewicz z KMP w Kaliszu. – Były one mocno skorodowane.
Niebezpieczne znalezisko zabezpieczyli żołnierze z Patrolu Rozminowania Jednostki Wojskowej w Inowrocławiu. Kaliscy policjanci przypuszczają, że w miejscu, w którym odkryto pocisk i aminicję, w czasie wojny mogło być zlokalizowane stanowisko obronne.

podinspektor
Ireneusz Dziubek
dowódca Kaliskiej Grupy Rozpoznawczo-Minerskiej

Jeżeli ktoś ujawni przedmiot, który w jego mniemaniu może być niewybuchem, powinien bezzwłocznie powiadomić policję. W żadnym wypadku takiego znaleziska nie należy dotykać, oczyszczać, czy też przesuwać. Niekiedy nawet nieznaczne przemieszczenie pocisku może spowodować fatalną w skutkach eksplozję. Niestety, nadal na naszym terenie znajdujemy znaczne ilości niebezpiecznych, powojennych pamiątek.

Autor artykułu: JAZ

Doniósł na burmistrza

Saturday, August 16th, 2003

Prezes Krotoszyńskiego Zrzeszenia Handlu i Usług, Dariusz Rozum, złożył do Prokuratury Okręgowej w Kaliszu doniesienie o naruszeniu prawa przez burmistrza Krotoszyna Juliana Joksia i przewodniczącego Rady Miejskiej Wiesława Świcę podczas sesji w dniu 28 kwietnia br.

Przypomnijmy, że krotoszyńscy radni debatowali wówczas nad propozycją budowy supermarketu przez niemiecką sieć Kaufland. Przed budynkiem Urzędu Miejskiego, w którym obradowała rada, na decyzję czekało kilkuset mieszkańców z Czesławem Jagłą, prezesem miejscowych Zakładów Mięsnych, na czele. Radni podjęli decyzję zgodną z oczekiwaniami protestujących przeciwko budowie supermarketu, ale i tak doszło do przepychanek między strażnikami miejskimi a zgromadzonymi przed budynkiem UMiG. Dariusz Rozum, który jest też radnym, uważa, że na sesji tej kilkakrotnie doszło do złamania prawa. Zarzuca burmistrzowi, że zamknął urząd przed mieszkańcami, a Straż Miejska broniła dostępu na salę sesyjną. Natomiast przewodniczący rady miał naruszyć prawo samorządowe.

Sprawą tą zajęła się – na zlecenie Prokuratury Okręgowej – Prokuratura Okręgowa w Jarocinie, która ma zbadać zarzuty i zdecydować o wszczęciu postępowania.
Wcześniej burmistrz Julian Jokś złożył doniesienie na redaktora jednej z miejscowych gazet, wydawanej przez Czesława Jagłę. Burmistrz uważa, że został zniesławiony, gdyż gazeta zasugerowała, iż chciał, by market Kaufland powstał na jego prywatnym gruncie.

Autor artykułu: NETA