Starosta Włodzimierz Jędrzejak nie ma wątpliwości, iż umowa – na mocy której jeden
z zakładów pogrzebowych dzierżawi szpitalne prosektorium – musi zostać rozwiązana.
Umowę w sprawie dzierżawy prosektorium zakładowi pogrzebowemu podpisał we wrześniu 2000 roku poprzedni dyrektor Dariusz Morisson. Już wówczas wzbudzała ona wiele kontrowersji tym bardziej, iż z jej treścią nie mogli zapoznać się opozycyjni radni zasiadający w Radzie Powiatu. Nie otrzymał jej również Włodzimierz Jędrzejak, który był w tamtym okresie nie tylko radnym powiatowym, ale również członkiem Rady Społecznej działającej przy ZZOZ w Ostrowie. Dziś Włodzimierz Jędrzejak jest już po drugiej strony i zna treść wspomnianej umowy. Nie chce jednak jej zdradzać, gdyż – jak twierdzi – jest w niej punkt mówiący o tym, iż może ona być przekazana do wglądu tylko policji, prokuraturze, organom kontrolującym z Urzędu Skarbowego.
- Nie rozumiem dlaczego w tak prostej umowie znalazły się tego typu obwarowania – mówi starosta. – Uważam jednak, że na teren szpitala nie powinien zostać wpuszczony żaden zakład pogrzebowy. Wydzierżawienie pomieszczeń prosektorium jednemu z nich to swego rodzaju dzielenie, by nie powiedzieć wydzieranie rynku. Dlatego prosektorum musi być poza wszelkimi podejrzeniami i ponownie winno funkcjonować jako jednostka organizacyjna szpitala.
Starosta nie zdradza jednak, czy w owej umowie są jakieś nieprawidłowości, które mogą stać się przyczynkiem do jej natychmiastowego rozwiązania.
Podział rynku
Przed wydzierżawieniem prosektorium, działające w Ostrowie trzy zakłady pogrzebowe w miarę równo podzieliły się rynkiem. Co prawda firma, która obecnie dzierżawi prosektorium już wówczas była lepsza od konkurencji, ale dysproporcje nie były aż tak duże jak dzisiaj.
- Z chwilą, gdy szpital zdecydował się na wydzierżawienie prosektorium konkurencja opanowała blisko 90 proc. rynku – mówi Jolanta Krawczyk, właścicielka zakładu Memento.
Czy to przypadek? Starosta nie ukrywa, że dotarły do niego informacje, iż jedna z osób pracujących w prosektorium ma także powiązania z zakładem pogrzebowym, który ma umowę dzierżawną. Tej rewelacji nie potwierdza dyrektor szpitala Andrzej Krzak. Dla nikogo nie jest to jednak żadne zaskoczenie, gdyż trudno było przypuszczać, że zakład pogrzebowy zdecyduje się podpisać umowę o pracę z jakimkolwiek pracownikiem szpitala. Nikt nie jest również w stanie udowodnić, czy ów pracownik prosektorium poleca usługi jakiegoś konkretnego zakładu.
Szpital traci
W zakładzie pogrzebowym dzierżawiącym prosektorium nikt nie chciał rozmawiać. Jedna ze współwłaścicielek stwierdziła jedynie, że dosyć już mają szumu wokół ich zakładu. Bardziej rozmowna była właścicielka konkurencyjnego zakładu.
- Dziwię się, że szpital zdecydował się wydzierżawić prosektorium – mówi Jolanta Krawczyk. – Średnio za przechowanie zwłok płaci się jakieś 150 do 200 złotych, a rocznie do prosektorium trafia około 1000 zwłok. Do tego dochodzą koszty za ubranie. Łatwo więc policzyć, jakie pieniądze uciekły szpitalowi, a nie sądzę by zrekompensowała te straty kwota dzierżawy.
Brak decyzji
Dyrektor Andrzej Krzak nie ukrywa, że podobnie jak starosta jest przeciwnikiem wpuszczania jakichkolwiek zakładów pogrzebowych na teren szpitala. Na razie nic nie może w tej sprawie zrobić, gdyż nie otrzymał jeszcze polecenia od starosty, by wypowiedzieć umowę dzierżawną.
- Chciałbym jednak podkreślić, iż nie jest to problem tylko Ostrowa – mówi dyrektor szpitala. – Świadczy o tym fakt, iż w czerwcu br. sprawą zajął się rząd, który pracuje nad nowelizacją ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. W jednym z punktów znowelizowanej ustawy wyraźnie jest napisane o zakazie działalności w ZZOZ zakładów pogrzebowych. Wygląda na to, że wszyscy są przekonani, iż prosektorium nie powinno być dzierżawione przez jakikolwiek zakład pogrzebowy, ale nikt nie kwapi się, by podjąć decyzję wypowiedzenia umowy. Czyżby czekano, aż sprawę załatwi parlament uchwalając nowelizację ustawy o ZZOZ.
Autor artykułu: Ryszard BINCZAK