Pracownicy starostwa muszą się pożegnać z podwyżkami.
Powodem jest sądowy nakaz wypłaty zaległego wynagrodzenia dla zwolnionej naczelniczki.
Narcyza Cieplik została odwołana z funkcji naczelnika Wydziału Promocji i Zdrowia przez poprzedniego starostę Andrzeja Derę w końcu lipca 2000 roku. Główny zarzut związany był z nieprawidłowościami, jakie zaistniały przy okazji Forum Gospodarczego w Sobótce.
Z konta na konto
Środki pozyskane na organizację tego spotkania od sponsorów, 5 tysięcy złotych, zamiast na konto powiatu wpłynęły najpierw na konto Sejmiku Chłopskiego. Odbyło się to bez wiedzy starosty Dery, który w tym czasie przebywał na urlopie. Narcyza Cieplik utrzymywała, że o wszystkim od początku wiedział wicestarosta Piotr Walkowski. Ten jednak stwierdził, że jedynie wskazał na taką możliwość przelania środków. Cała kwota ostatecznie trafiła na właściwe konto, ale sprawa już stała się głośna.
Drugim zarzutem wobec Narcyzy Cieplik było naruszenie dyscypliny budżetowej. Chodziło o błędy w księgowości, które pociągnęły za sobą przekroczenie budżetu. Choć kwota, z uwagi na wysokość niższą od średniej krajowej, nie kwalifikowała się do dochodzenia odpowiedzialności, Andrzej Dera ostatecznie stracił zaufanie do pani naczelnik. Odwołanie wręczono jej z końcem lipca 2000 roku, na trzy dni przez datą odlotu na spotkanie z córką w Kanadzie.
- Być może wybrano ten termin, aby uniemożliwić złożenie odwołania – mówi Henryk Cieplik, mąż odwołanej naczelnik. – Starosta zapomniał jednak, że zwolniona naczelnik ma męża. Sam poprowadziłem sprawy sądowe w czasie nieobecności żony. Poświęciłem na to wiele czasu. Udowodniliśmy, że uchybienia, które miały miejsce, kwalifikowały się co najwyżej na upomnienie, a w żadnym wypadku nie do zwolnienia. Wygląda na to, że szukano haka i znaleziono haczek.
Wyrównanie za trzy lata
Wyrokiem Sądu Rejonowego w lutym 2001 r. Narcyza Cieplik sprawę przegrała, wniosła apelację i wyrok Sądu Okręgowego w Kaliszu przywrócił ją do pracy na poprzednich warunkach. Miał klauzulę natychmiastowej wykonalności, choć nie był prawomocny. Postanowieniem Sądu Najwyższego poprzednie orzeczenie zostało podtrzymane. Zgodnie z nim Narcyzie Cieplik przysługuje przywrócenie do pracy i odszkodowanie za czas niewykonywania pracy. Jest to bardzo znaczna kwota. Wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych.
- Nie do końca się z nią zgadzamy, ale orzeczenie sądu jest jednoznaczne. Pertraktujemy z panią Cieplik. Jeśli nie da to rezultatów, będziemy musieli wkrótce wypłacić całą sumę, a nasi pracownicy nie otrzymają żadnej podwyżki – mówi starosta Włodzimierz Jędrzejak.
Nie było powodów
Spełniony natomiast został już jeden z wyroków sądowych. Narcyza Cieplik wróciła do pracy w starostwie. Ponieważ nie mogła objąć stanowiska niższego niż zajmowane poprzednio, konieczne było dokonanie pewnych przesunięć. Ostatecznie trafiła na stanowisko naczelnika Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej, ponieważ ukończyła studia podyplomowe w Kanadzie z zakresu psychologii i opieki socjalnej. Osoba dotychczas piastująca tę funkcję została przeniesiona z naczelnika na inspektora.
- Podzielam zdanie sądu, że nie było powodów do zwolnienia pani Cieplik, a już zupełnie pozbawiony racji był wniosek mojego poprzednika o kasację wyroku Sądu Najwyższego. To jeszcze bardziej zwiększyło kwotę odszkodowania – dodaje starosta Jędrzejak.
- Mam pełną świadomość, że wymuszony wyrokiem sądu powrót żony do pracy jest dla obecnego starosty kłopotliwy – mówi Henryk Cieplik. – Toteż staramy się w pertraktacjach znaleźć możliwie dobre dla obu stron rozwiązanie. Obie strony wiedzą, że ponoszą konsekwencje nieodpowiedzialnych decyzji pana Andrzeja Dery. Pan starosta Jędrzejak, mówiąc o kwestii podwyżek powinien pamiętać, że winny powstałej sytuacji jest jego poprzednik. To za jego decyzje przyjdzie zapłacić podatnikowi, choć z pieniędzy starostwa.
Andrzej
Dera
były starosta
ostrowski
- Uważam, że były wystarczające powody do tego, aby zerwać umowę z panią Cieplik w trybie normalnym, czyli z okresem wypowiedzenia. Tak też się stało. Nasze stanowisko podzielił sąd pierwszej instancji, który przecież przyznał nam rację. Później nie mogliśmy przyjąć pani Cieplik z powrotem do pracy, gdyż nie było takiego stanowiska. To był zasadniczy powód odmowy i złożenia kasacji. Trudno mi natomiast komentować kwestię odszkodowania, bo po prostu nie znam tej sumy.
Autor artykułu: Marek WEISS