Archive for July, 2002

Naklejki zamiast cegiełek

Wednesday, July 24th, 2002

Nie wiadomo, ile osób nabrała i na jakie kwoty – mówi Urszula Szatkowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bielsku o grasującej od ponad roku w stolicy Podbeskidzia kobiecie w średnim wieku, która podaje się za wolontariuszkę fundacji Dziecięce Marzenia. Kobieta wyłudza od ludzi pieniądze. Jedni dają mniej, inni więcej, wszystkich łączy to, że zasilają prywatną kieszeń fałszywej wolontariuszki. Postępowanie w tej sprawie prowadzą policjanci z II Komisariatu w Bielsku.

- Trudno dotrzeć do wszystkich pokrzywdzonych. Ludzie nie chcą się zgłaszać na policję. Jedni uważają, że wpłacili na tyle niską kwotę, że nie warto starać się o jej zwrot, inni się po prostu wstydzą – dodaje Szatkowska.

Kobieta pracowała kiedyś w Dziecięcych Marzeniach. W kwietniu 2001 roku została jednak zwolniona, bo już wtedy działała na szkodę fundacji. Dzisiaj można ją spotkać w różnych częściach Bielska. Rozdaje ludziom fundacyjne nalepki. Tłumaczy, że fundacji nie stać na cegiełki. Na nalepkach znajdują się adres i telefon do fundacji. Wiele osób dzwoni później do Dziecięcych Marzeń, bo chcą wpłacić kolejne pieniądze. Właśnie wtedy cały szwindel wychodzi na jaw.

- Ludzie dzwonią falami – mówi Kazimierz Bieniecki, prezes fundacji. – Z tego, co się orientuję, pracuje w innej fundacji. Uprzedziłem o tym szefostwo, ale widocznie im to nie przeszkadza. W poszukiwaniu pieniędzy nie chodzimy po ulicach, nie zaczepiamy za rękę. Bazujemy na współpracy z sklepami, zakładami i innymi podmiotami. Działami kilkoma torami. Dofinansowujemy zakup sprzętu rehabilitacyjnego, zabiegów lekarskich i operacji, prowadzimy placówki integracyjne dla dzieci niepełnosprawnych – zaznacza prezes.

Policja dysponuje portretem pamięciowym oszustki. Z wyglądu ma około 35 lat, 160 centymetrów wzrostu, krótkie czarne włosy. Na stałe zameldowana jest w Bielsku, ale od dwóch lat nie pojawiła się w tym lokalu. Z jej ,rozszyfrowaniem” nie powinno być żadnych problemów. Prawdziwi wolontariusze Dziecięcych Marzeń noszą przy sobie identyfikator, dowód osobisty, zezwolenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z wyszczególnieniem jakiego rodzaju zbiórka może być prowadzona, dysponują także czasowym pełnomocnictwem wydanym przez fundację.

Policja apeluje do wszystkich oszukanych i osób mogących pomóc w ujęciu kobiety, żeby zgłaszali się osobiście w II Komisariacie Policji, ul. Kamińskiego 8 lub telefonicznie pod nr 812-14-60.

Autor artykułu: TOMASZ WOLFF

Ratowali nie tylko w wodzie

Wednesday, July 24th, 2002

Piętnastu woprowców nad, pod i w wodzie ratowało wczoraj kilku topielców. Symulowane akcje w połączeniu ze sprawdzeniem się w pracy w grupie, uczeniem pierwszej pomocy udzielanej topielcom i szybkiej reakcji, trwały prawie dwie godziny. W międzyczasie młodzi ratownicy wyłowili z wody kilka fantomów, dwóch kajakarzy-pechowców, pokazali ratowanie brzegu, z łodzi motorowej i przy użyciu sprzętu do nurkowania.

- Młodzi ochotnicy wesprą 60 pozostałych, będących na służbie WOPR na Jeziorze Żywieckim, bo zaczyna się sezon regat, a i turyści dopisują – tłumaczył Jerzy Ziomek, szef żywieckich woprowców. To nie wszystkie nowości znad jeziora. W sierpniu ma zostać rozstrzygnięty przetarg na nową łódź dla ratowników. Pieniądze na jej zakup wygospodarowało żywieckie starostwo. Ma być wyższa i dłuższa niż pływające obecnie po jeziorze, półkabinowa i nowoczesna. Na razie WOPR pływa na sprzęcie własnym i łodzi przekazanej przez policję. Wczorajsze poczynania młodych ratowników obserwowała 50-osobowa grupa młodzieży licealnej z Niemiec, Czech, Krapkowic i Łodygowic, która przez tydzień mieszka w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Łodygowicach i prócz wypoczynku, bierze udział w różnych pokazowych akcjach ratowniczych.

- Młodzi Niemcy i Czesi już od kilku lat szkolą się w ratownictwie różnego rodzaju, przywieźli nawet ze sobą kilka samochodów specjalistycznych – poinformował Wojciech Kufel, zastępca wójta Łodygowic.

Dziś wszyscy oglądają ćwiczenia goprowców w Szczyrku, czeka ich jeszcze wizyta w żywieckiej straży pożarnej.

Autor artykułu: (mal)

Umyli ręce

Wednesday, July 24th, 2002

Nie podjęto wczoraj decyzji, w jakich okręgach wybiorą mieszkańcy powiatu myszkowskiego przedstawicieli do Rady Powiatu. Wczoraj w Myszkowie odbyła się sesja nadzwyczajna. Zwołano ją, ponieważ 18 mieszkańców gminy Niegowa złożyło protest do komisarza wyborczego w Częstochowie na uchwałę Rady podjętą 8 lipca. Ta zakładała, że powiat zostanie podzielony na cztery okręgi. W Myszkowie miało być wybranych 9 radnych, w Koziegłowach – 4, w Poraju 3, a Niegowa z Żarkami miała mieć również trzech przedstawicieli. Mieszkańcy z obawy, że do Rady nie wprowadzą żadnego reprezentanta złożyli skargę. Komisarz uznał ich protest za słuszny i uchwała została uchylona.

- Komisarz nie liczy się z zasadami demokracji. Nikt z zewnątrz nie każe nam, co mamy zrobić – twierdziła radna Halina Kot.

- Musimy ustalić podział powiatu. Jeżeli tego nie zrobimy, to znak, że Rada Powiatu uchyla się od obowiązku – mówi przewodniczący Rady Władysław Derejczyk.

Nowa propozycja przewidywała połączenie Żarek, Niegowej i Poraja w jeden okręg sześciomandatowy. Ale Poraj już złożył negatywną opinię w tej sprawie. Po kwadransie przerwy przystąpiono do głosowania. Żaden z radnych nie poprał tej propozycji, czterech rajców wstrzymało się od głosu. Uchwała nie została przyjęta i teraz wojewoda śląski będzie musiał na wniosek komisarza wyborczego zadecydować, w ilu okręgach i ilu reprezentantów wybiorą mieszkańcy poszczególnych gmin.

Autor artykułu: (kak)

Stawiają na młode pięści

Tuesday, July 23rd, 2002

Andrzej Tomal został prezesem Gliwickiego Uczniowskiego Klubu Sportowego “Carbo”, który prowadzić będzie w najbliższym czasie młodzieżową sekcję bokserską. Niewykluczone, że później powstaną również inne sekcje prowadzące zajęcia z młodymi ludźmi pragnącymi poznawać głównie sporty walki.

Pierwszym zastępcą prezesa GUKS Carbo Gliwice wybrany został Henryk Wilk, drugim zastępcą został Waldemar Ryfiak. Funkcję sekretarza klubu powierzono Maciejowi Niemiryczowi. Finansami zajmie się Piotr Sosnowski. W skład zarządu weszli również Piotr Dębski – przewodniczący Komisji Rewizyjnej, Wiesław Okoński i Leszek Szwagiel – członkowie tej komisji oraz Stanisław Deryło i Stanisław Syjud. Lekarzem klubowym został Jerzy Kurkiewicz, trenerem Włodzimierz Kowalczyk.

Stawianie przez nowy zarząd na młodych bokserów nie jest przypadkowe.

- W mieście jest sporo utaletowanych młodych ludzi chcących trenować pięściarstwo. Nie mieli jednak klubu, w którym mogliby swe marzenie urzeczywistnić. Teraz już mają – mówi Henryk Wilk, nowy wiceprezes GUKS Carbo.

Autor artykułu: (wag)

Droga do pola

Tuesday, July 23rd, 2002

Wojewódzki Fundusz Ochrony Gruntów Rolnych wyasygnuje 58 tys. zł na budowę dojazdu do pól. Będzie to droga łącząca Lipową z Wielodrogą.

Warunek jest jeden: drugie 58 tys. zł gmina musi znaleźć we własnym budżecie. Na ostatnim posiedzeniu Zarząd zdecydował o zabezpieczeniu takiej kwoty. Droga powstanie jeszcze w tym roku.

Autor artykułu: (jol)

Złożyły Śluby

Tuesday, July 23rd, 2002

W kościele św. Wojciecha wczoraj odprawiona została msza święta podczas, której cztery siostry ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza złożyły śluby wieczyste.

Mszę świętą odprawił ks. biskup Gerard Bernacki. Wieczyste śluby posłuszeństwa, ubóstwa, czystości i miłosierdzia złożyły siostry: Marcela Ryznar z Łańcuta, Andrzeja Michalik z Piekar Śląskich, Viannya Bigos z Zabrza i Jolanta Janiszewska z Zambrowa.

Autor artykułu: (bj)

Rudery do wyburzenia

Monday, July 22nd, 2002

W powstałym na pięć lat programie, określającym zasady gospodarowania zasobami mieszkaniowymi Katowic, pojawił się plan wyburzeń budynków znajdujących się w złym stanie technicznym. Do końca tego roku znikną domy przy ul. Dębowej 83, Bogusławskiego 2, Fredry 51, Górniczej 14a oraz przy ul. Braci Stawowych nr 1, 3, 5, 7, 9, 11 i 17, a także przy ul. Mikołowskiej 13b, Plebiscytowej 4a i Przekopowej 12. W przyszłym roku znikną obiekty przy ul. Marcinkowskiego 2, 4, 6, 8, 10 i 12 oraz przy ul. Bytkowskiej 62, 64 i 66.

- Jeżeli budynki są w złym stanie technicznym i remontowanie ich jest nieopłacalne, to wówczas lokatorzy, którzy nie mają zaległości czynszowych, otrzymają mieszkania w zasobach miejskich. Natomiast w przypadku osób zadłużonych, skierujemy sprawę do sądu, aby otrzymać wyroki skierować je do lokali socjalnych. Wówczas nikt nie będzie mógł wstrzymywać wyburzenia – wyjaśnia Michał Luty, wiceprezydent Katowic.

Jednocześnie w programie znalazł się harmonogram budowy nowych domów komunalnych. Przez najbliższe pięć lat w Katowicach, co roku powinno przybywać co najmniej 60 mieszkań. W przyszłym roku ruszy budowa pierwszego domu przy ul. Bogusławskiego, w którym będzie około 50 mieszkań.

- Staramy się także nie sprzedawać naszych mieszkań, bowiem gmina ma ograniczone zasoby, a musi wypełniać ustawowe obowiązki wobec ludzi biednych. Dlatego w pierwszym rzędzie będziemy sprzedawać lokale znajdujące się w budynkach, gdzie są już wspólnoty mieszkańców lub w domach jednopiętrowych z małą liczbą mieszkań – wyjaśnia wiceprezydent Luty.

Zostaną także wyburzone domy z powodu robót drogowych, głównie pod Drogową Trasę Średnicową. Będzie to pięć kamienic przy ul. Warszawskiej 70, ul. 1a Maja 1a i ul. Granicznej 3, 3a i 5, które znikną z krajobrazu miasta w najbliższych miesiącach.

- Podczas wyburzeń nie będziemy przeprowadzać tych lokatorów do gorszych dzielnic, bowiem staramy się nie tworzyć gett. Jednakże nie będziemy przydzielać mieszkań socjalnych w ścisłym centrum miasta. W tym rejonie planujemy wyremontować kamienice i mieszkania, aby były one komfortowe. Niestety, jeżeli chcemy, aby centrum było ładne i estetyczne, to w kamienicach muszą być zamykane bramy, domofony, a lokatorzy płacić za czynsz – dodaje wiceprezydent Luty.

Rada Miejska określiła obszar, w którym nie będzie mieszkań socjalnych. Wytyczają go ulice: Rynek, ul. Mickiewicza od Rynku do ul. Stawowej, cała ul. Stawowa do 3 Maja, ul. 3 Maja do ul. Słowackiego, ul. Słowackiego do ul. Dworcowej, ul. Dworcowa do ul. Mielęckiego, ul. Mielęckiego do ul. Warszawskiej, ul. Warszawska do Rynku oraz ul. Kościuszki do pl. Miarki. W ten sposób zostanie stworzona strefa luksusowych mieszkań zarówno w kamienicach miejskich, jak i prywatnych.

- Chciałbym tutaj podkreślić, że chcemy pozbyć się ludzi z centrum miasta, tzw. marginesu, którzy tworzą ze swoich mieszkań meliny i przyciągają narkomanów i pijaków. Natomiast ludziom biednym będziemy pomagać i ich wspierać – zaznacza wiceprezydent Katowic.

Autor artykułu: (BL)

Dramat na Chorzowskiej

Saturday, July 20th, 2002

Pasażerowie autobusów linii “6″ oraz “674″ w piątek rano, tuż po godzinie 5.30, na ulicy Chorzowskiej w Katowicach usłyszeli potworny huk i poczuli wstrząs. W zderzeniu dwóch ikarusów komunikacji miejskiej rannych zostało 15 osób.

- Wsiadłem do “674″ na przystanku przy ulicy Ułańskiej. Przed godziną 6 chciałem być w pracy. Jestem zatrudniony jako kierowca – mówi Mirosław Kozak, katowiczanin ranny w wypadku. – Nagle spostrzegłem, że autobus jedzie inną trasą. Miał skręcić w ulicę Chrobrego, ale tego nie zrobił. Jakaś pani z przodu wozu zaczęła krzyczeć do prowadzącego, żeby zawrócił. On zaczął więc cofać. Popełnił ewidentny błąd. I naraz coś w nas walnęło! Ludzie upadli na podłogę.

Świadkowie opowiadają, że kierowca obsługujący linię “674″ wcześniej jeździł na innych trasach. Dlatego zapomniał skręcić z ulicy Chorzowskiej. Cofając prawym pasem próbował wrócić do właściwego zjazdu. Natomiast gliwicka “szóstka” zmierzała w stronę Katowic. Ponoć znienacka przez drogę przebiegła jakaś kobieta. Dlatego kierowca gwałtownie skręcił na prawy pas. Wówczas uderzył w ikarusa linii “674″. Policja sprawdza jakie były faktyczne przyczyny wypadku.

Sanitarki natychmiast przywiozły wszystkie ofiary do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 w Sosnowcu, pełniącego ostry dyżur. W opinii personelu medycznego popełniono błąd, gdyż nagle jeden zespół chirurgów musiał zająć się aż 15 osobami. Nieoficjalnie mówiono nam, że w czasie, gdy lekarze opatrywali człowieka lżej rannego, ktoś bardziej potrzebujący ich pomocy mógł… umrzeć. Szczęśliwie jednak udało się uniknąć tragedii. W szpitalu pozostało pięciu poszkodowanych. Stan zdrowia trzech pacjentów określono jako ciężki.

- Jeden chory ma wstrząs mózgu, dwóch złamane kręgosłupy, a jedna pacjentka uraz szyi. Najgorszy jest stan kierowcy autobusu. Groziła mu amputacja kończyny, lecz ostatecznie udało się ją uratować – mówi dr Krzysztof Świderski, dyrektor szpitala im. św. Barbary.
Reporterzy “DZ” spotkali się z pacjentami, których stan zdrowia pozwalał na rozmowę.

- Mam podobno połamane kręgi szyjne. Ale dali mi środki przeciwbólowe i jakoś wytrzymuję. Muszę tylko leżeć bez ruchu – z trudem wyszeptał Roman Dyrda z Chorzowa. – Spieszyłem się do pracy. Jechałem “szóstką” na pierwszych siedzeniach przed przegubem. Nagle ten wypadek! Siła uderzenia była niesamowita.

Do sali, gdzie leżał pan Roman, w pewnym momencie weszła żona z synem. Blada kobieta nie potrafiła ukryć zdenerwowania. Tamując łzy podbiegła do łóżka i dotknęła ręki męża.

- Już o godzinie 6.30 słyszałam w radiu o tym wypadku. Miałam złe przeczucie. W pracy dowiedziałam się, że muszę szybko przyjeżdżać do szpitala. Nikomu nie życzyłabym tego, co dzisiaj przeszłam – wyznała nam wstrząśnięta kobieta.

Gdy lekarze ratowali rannych strażacy pracowali na miejscu karambolu. Ulica Chorzowska była całkowicie zablokowana przez stojącego w poprzek drogi przegubowego ikarusa. Z Gliwic sprowadzono specjalny dźwig, którym usunięto uszkodzony autobus. Do tego czasu kierowcy objeżdżali newralgiczny rejon przez osiedle Tysiąclecia. Przejazd trasą łączącą Katowice z Chorzowem możliwy był dopiero po godzinie 9.

- Kierowca autobusu “674″ był trzeźwy. Natomiast stan zdrowia drugiego prowadzącego nie pozwalał na przeprowadzenia badania alkotestem. Pobrano mu krew do analizy na zawartość alkoholu – dodaje aspirant Jacek Pytel z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Autor artykułu: DARIUSZ KRAWCZYK

Rozlany amoniak

Saturday, July 20th, 2002

yZabrzańskich strażaków czwartkowego popołudnia zelektryzowała wiadomość o wycieku amoniaku ze zbiorników na terenie miejscowej Centrali Rybnej. Zgłoszenie otrzymali kwadrans po godzinie 17. Błyskawicznie pojechały tam wozy bojowe. Dyżurny szybko zawiadomił też Komendę Wojewódzką Straży Pożarnej w Katowicach. W tym czasie strażacy zatrzymali samochody przy ulicy Pyskowickiej, w którym mieści się siedziba przedsiębiorstwa, w którym doszło do awarii instalacji chłodniczej.

- Pluton chemiczny stwierdził, że amoniak wycieka z pompy zbiornika amoniakalnego o pojemności 1,5 tys. litrów! Od razu podjęto więc decyzję, aby dodatkowo sprowadzić do Zabrza załogi Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z katowickich Piotrowic. Jednocześnie strażacy ewakuowali sześciu pracowników przebywających wówczas zarówno w Centrali Rybnej i w pobliskim zakładzie – informuje Aneta Bugaj z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Ratownicy zakręcili zawory odcinające pompę od zbiornika amoniaku. Po usunięciu wycieku przelano ciekły amoniak z uszkodzonej pompy do zbiorników gwarantujących bezpieczne przechowywanie substancji.
- W akcji zakończonej przed północą brały udział załogi 13 wozów bojowych – podsumowuje Aneta Bugaj.

Autor artykułu: (kra)

Nowoczesny statut

Thursday, July 18th, 2002

Takie posiedzenia nie należą do ciekawych, przynajmniej dla tych, którzy czekają na jakieś sensacje. Wczoraj członkowie Ruchu Chorzów spotkali się na walnym zebraniu, aby dokonać zmian w statucie.

- Od wielu lat nasz statut nie był poprawiany. Wystarczy wspomnieć, że znajdował się w nim zapis mówiący o tym, że mamy w klubie sekcję piłki ręcznej, a ona już dawno się usamodzielniła. Znajdowały się też w nim nazwiska osób mogących podejmować czynności prawne, których nie ma już w Ruchu. Ponieważ zamierzamy się przekształcić w spółkę, konieczne było dostosowanie statutu do przeprowadzenia tej czynności. Dokonano też zapisu upoważniającego zarząd klubu do powoływania lub odwoływania honorowych prezesów Ruchu. W dotychczasowym statucie było też kilka tak zwanych literówek. Teraz wszystkie nieścisłości zostały usunięte i mamy nowoczesny statut – powiedział prezes Ruchu Chorzów, Krystian Rogala.

Autor artykułu: (aa)