Mysłowicki restaurator Bogusław Mandla przed paroma miesiącami zadziwił wszystkich, wykonując bukiet z tysiąca maślanych róż; teraz pokusił się o nowy rekord, szykując największą śląską roladę. Impreza odbyła się w sobotę w restauracji ,Turkus”, w pobliżu ośrodka wypoczynkowego Słupna, a ściągnęły na nią tłumy mieszkańców.
Rozpoczęła się tuż po południu, ale przygotowania do bicia rekordu mistrz podjął znacznie wcześniej. Przedsięwzięcie było bowiem gigantyczne. Należało stworzyć pieczeń z 22 kilogramów wołowego mięsa, nadziewanego dwunastoma kilogramami farszu, wykonanego przede wszystkim z boczku, kiełbasy, kiszonych ogórków, cebuli oraz przypraw. A że rolady nie jada się inaczej jak z kluskami śląskimi, restaurator i dziewięcioosobowa załoga jego kuchni ulepili około 2500 kulek z masy kartoflanej (przepuszczonej 2 razy przez maszynkę), która w stanie surowym ważyła 50 kg, mąki ziemniaczanej oraz jajek. Na sałatkę przeznaczono 20 kg czerwonej kapusty, po śląsku zwanej modrą. Nie zabrakło też oczywiście sosu, jakim polewa się to danie, czyli zołzy.
- Właściwie to ja zamierzam dopiero ustanowić rekord w pieczeniu rolady, bo nikt wcześniej nie wpadł jeszcze na ten pomysł – tłumaczył mistrz Mandla. – Samych klusek zdarzyło mi się już przygotowywać więcej. Kiedy w 1994 roku premier Waldemar Pawlak przyjechał do kopalni ,Ziemowit” w Lędzinach, ugotowałem tam obiad dla całej delegacji, złożony z siedmiu tysięcy klusek. Do tego odpowiednie ilości rolady, jednak tamta rolada od razu została podzielona na porcje przed upieczeniem. Pamiętam, że zanim została podana na stół, badali ją pracownicy Urzędu Ochrony Państwa.
Tym razem uformowany został jeden kotlet-gigant, mający około metra długości i ledwo mieszczący się w największym piekarniku. Żeby nie przypalił się z wierzchu, został okryty aluminiową folią, zaś po to, by żar przeszedł aż do samego środka, pieczony był przez około 5 godzin.
Tymczasem w lokalu i wokół niego trwał wielki piknik, gdzie rolę głównego showmana przyjął wiceprezydent miasta Adam Dzieża. Paliło się ognisko, przy którym pieczono kiełbaski, odbywało się wiele konkursów zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Jedna z konkurencji polegała na ułożeniu hasła reklamującego rekordową roladę. Zaproszono miejscowe zespoły muzyczne i folklorystyczne, a także właściciela rekordu Guinnessa w podbijaniu piłki Bogusława Kuklę. Jego występ cieszył się szczególnym zainteresowaniem, jako że miejscami przypominał wyczyny cyrkowców. Rekordzista wchodził na przykład na drabinę, trzymając jakimś cudem nieruchomo piłkę na głowie, kładł się, a podbijał ją wszystkimi możliwymi częściami ciała.
Prowadzący, regularnie informował uczestników zabawy o stanie wielkiego dania, którego wszyscy zamierzali skosztować. Wreszcie około godz. 18, przy dźwiękach piosenki ,We are the champions”, wniesiono roladę, kluski i kapustę. Po sali rozszedł się szmer podziwu i wspaniały zapach. Sędziowie zmierzyli mięsiwo, a potem pierwsi zaczęli je degustować. Rekordowa pieczeń została pokrojona na kilkaset porcji. Smakowała wybornie.
Autor artykułu: JÓZEF BEDNAROWSKI