Archive for December, 2001

Nie teraz kochanie

Monday, December 24th, 2001

Teatr Polski zaprasza do wspólnego witania Nowego Roku. Sylwestrowy wieczór rozpocznie się o 20.00, a wypełnią go spektakl oraz gala koncertowa.

Specjalnie na tę okazję teatr przygotował farsę ,Nie teraz kochanie” Ray’a Cooney’a, opowiadającą zabawne historie, jakie wydarzają się w niezmiennie ekskluzywnym salonie futrzarskim, który bogaci panowie odwiedzają na przemian z żonami i kochankami. Koncertową galę wypełnią utwory filmowe z takich obrazów, jak ,Absolwent”, ,Gorączka sobotniej nocy”, ,Emanuelle, ,New York”, ,Love story”, ,Narodziny gwiazd” i wielu innych. Bilety na ten wyjątkowy wieczór kosztują 190, 150 i 110 zł, w zależności od miejsca. Wprawdzie jest już ich niewiele, ale wciąż jeszcze można kupić je w teatralnej kasie.

Autor artykułu: (net)

Wygrali z wiatrem

Monday, December 24th, 2001

Puchar Polski w snowboardzie zdecydowanie utrudniła aura. Przeraźliwie zimny wiatr doskwierał wszystkim, ale nie na tyle, by uniemożliwić rozegranie zawodów. W nich, oprócz czołówki polskich snowboardzistów, wystartowali zawodnicy z Węgier, Ukrainy i Słowacji. Z polskiej kadry zabrakło Jagny Marczułajtis (Beskidzkie Stowarzyszenie Snowboardu). Wobec jej absencji, kandydatką do zdobycia Pucharu Polski była Blanka Isielonis (AZS Zakopane).

- Czy jestem faworytką? Trudno powiedzieć. Niezależnie od tego, czy Jagna startuje, czy nie, staram się jeździć jak najlepiej i jak najszybciej – stwierdziła Isielonis. Po zjazdach eliminacyjnych pewnie objęła prowadzenie. Druga była Małgorzata Kukucz, a trzecia Katarzyna Wiejacha.

- Zawodniczki nie miały szans skonfrontowania się z lepszymi, więc trudno weryfikować ich formę. Nieźle prezentuje się Węgierka Laura Lovasz. Liczę, że włączy się w walkę o najlepsze miejsce – ocenił Piotr Paluch, trener kadry narodowej. Wśród panów dobrze pojechali Łukasz Hoły, Jakub Hoły i Łukasz Starowicz. W finale Starowicz nie miał sobie równych, pewnie wygrywając w każdym zjeździe. Wśród pań zwyciężyła Isielonis.

***
Wyniki: Kobiety: 1/ Blanka Isielonis (AZS Zakopane), 2/ Małgorzata Kukucz (AZS Zakopane), 3/ Agata Cieślar (SMS Szczyrk). Mężczyźni: 1/ Łukasz Starowicz (BSS Bielsko-Biała), 2/ Michał Sitarz (AZS Zakopane), 3/ Łukasz Hoły (AZS Zakopane).

Wyniki sobotnich zawodów podamy w czwartek.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Uważać na Stefańskiego

Friday, December 21st, 2001

W kolejnym meczu o mistrzostwo drugiej ligi TYTAN Leasing Częstochowa zmierzy się na wyjeździe z SMS-em Warka. Oba zespoły sąsiadują w tabeli: TYTAN ma o jeden punkt więcej i zajmuje szóste miejsce, a SMS jest siódmy. Trudno jest więc wskazać faworyta.

Pierwszy mecz tych drużyn zakończył się zwycięstwem częstochowian różnicą 17 pkt.

– SMS to drużyna złożona z obiecujących polskich zawodników młodego pokolenia. Mają dobre warunki fizyczne: są wysocy. Prym wiedzie Mariusz Stefański, który jest w szerokiej kadrze Polski seniorów. W pierwszym meczu udało nam się go wyłączyć z gry. Teraz również moi zawodnicy poświęcą mu dużo uwagi – mówi trener TYTAN-a Sławomir Gajda.

Bilans bezpośrednich spotkań rozgrywanych w Warce przemawia za gospodarzami. W poprzednich latach sędziowie często nie byli obiektywni w ocenie wydarzeń na parkiecie. Dlatego też częstochowianie, myśląc o zwycięstwie, muszą uzyskać na tyle dużą przewagę nad rywalami, żeby nawet błędne decyzje arbitrów nie były w stanie zmienić wyniku meczu.

Autor artykułu: (kp)

Wigilia przodków

Friday, December 21st, 2001

Jutro przy wspólnym wigilijnym stole zasiądzie w Domu Ludowym w Wieprzu kilkadziesiąt osób. Nie to jednak będzie nadzwyczajne, że spotkają się kilka dni przed wigilią, ale to, że stół wyglądał będzie dokładnie tak, jak sto lat temu. Po raz trzeci bowiem organizowana jest na Żywiecczyźnie wieczerza sprzed wieku. Pomysłodawcą było starostwo powiatowe, wykonawczyniami panie z poszczególnych Kół Gospodyń Wiejskich. Tym razem przyszedł czas na mieszkanki Wieprza.

Wigilijne obyczaje początku XX wieku pamięta dobrze wiele osób. Z ich wspomnień wynika, że na wieczerzę podawano groch, fasolę, kapustę, brukiew, ziemniaki, kwaśnicę, suszone owoce, grzyby, żur. Stół przygotowywano starannie i uroczyście. Najpierw kładziono na nim nasiona zbóż i warzyw, następnie wyściełano go drobnym siankiem, a to wszystko okrywano obrusem. Na nim obowiązkowo pojawiały się opłatki i miód. Na misie lub talerzu stawiano duże świece. Nad stołem u pułapu wisiało drzewko czyli wirsołek lub krzyżban pięknie ozdobiony. Przed wieczerzą wszyscy odmawiali różne modlitwy, a po skończonych modłach młodzież wybiegała w pole i wołała wilka do wieczerzy tj. do paśnika. Wilk w tym dniu miał być bowiem łagodnym barankiem, całkiem dla człowieka nieszkodliwym. Następnie ojciec rodziny rozdzielał opłatki między domowników, które spożywano maczając w miodzie. Gospodyni odbierała najpierw nieco potraw do skopca dla bydła, po czym kolejno stawiała je na stole. Domownicy trzymali stopy na metalowym łańcuchu opasującym cztery nogi stołu. Ów łańcuch oznaczać miał zdrowie, a stopy trzymane na nim podczas wieczerzy miały być odporne i silne. Kto podczas wieczerzy kichnął, miał być cały rok zdrowy. Po skończonym ucztowaniu gasiło się dwie świece. Jedna oznaczała gospodarza, druga gospodynię. Która świeca wcześniej zgasła, ten pierwszy miał umrzeć. Następnie domownicy śpiewali kolędy i przygotowywali się na pasterkę.

Podobnie jak pamięć o dawnych obyczajach wigilijnych, przetrwały też towarzyszące temu szczególnemu wieczorowi zabobony. Nadal w niektórych rejonach dziewczęta wróżą sobie przyszłe zamęście z kierunku echa sprowadzanego głośnym krzyknięciem z progu domu. Z której strony echo się odezwie, z tej nadejdzie upragniony mąż.

- Wigilia Bożego Narodzenia jest dniem nadzwyczajnym. Według powszechnego przekonania należy się wówczas powstrzymywać od wszelkich ciężkich prac, by uniknąć ich wykonywania przez cały rok. Obowiązuje bowiem zasada, że jaka wigilia takie następne 12 miesięcy – mówi Barbara Rosiek, etnograf z żywieckiego muzeum. – Dzieci muszą więc być wyjątkowo grzeczne. Dorośli zwracają się do siebie bardzo uprzejmie. Przede wszystkim nie wolno płakać, bowiem cały rok przyniesie wówczas liczne nieszczęścia, dające powód do płaczu. Nie można też pożyczać pieniędzy, bo cały rok będzie ich brakowało. Zalecane jest natomiast gryzienie orzechów, chroniące od bólu zębów w nadchodzącym roku. Cała wigilia upływać ma na przygotowywaniu potraw oraz odświętnym przystrajaniu domu i stołu.

Znakiem do rozpoczęcia wieczerzy jest na Żywiecczyźnie, podobnie jak w całej Polsce, pojawienie się pierwszej gwiazdy. Zgodnie z tradycją kolacja wigilijna ma łączyć wszystkich. Obecnych i nieobecnych. Bliskich i nieznajomych. To z pewnością właśnie dlatego do tej pory przetrwał obyczaj pozostawiania dla nieobecnych – również dla zmarłych – wolnego miejsca przy stole.

Autor artykułu: WANDA THEN

Tragiczna wycieczka

Friday, December 21st, 2001

Na szkolną wycieczkę do “Aquaparku” w Tarnowskich Górach pojechało w miniony piątek 56 dzieci i 4 opiekunów z SP nr 1 w Zawierciu. Do tragicznego wypadku doszło pod Siewierzem. Poszkodowani i ich rodziny nie potrafią zapomnieć o skutkach tych wydarzeń.

Kierowca ciężarówki iveco z naczepą jechał z nadmierną prędkością, jezdnia była oblodzona, auto wpadło w poślizg. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w poloneza trucka. Samochód ciężarowy przewrócił się na bok i uderzył w autokar szkolny.

Poszkodowani niewiele pamiętają z wypadku. Dzieci spały albo rozmawiały ze sobą. Po wypadku poszkodowani trafili do szpitali w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich, Sosnowcu – Klimontowie, Zawierciu, Czeladzi, Ligocie i do szpitala wojewódzkiego im. świętej Barbary. Wszyscy lżej ranni poszkodowani już opuścili szpitale. Do dawnego szpitala górniczego trafiły dwie najciężej ranne osoby.

- Stan 12-letniej dziewczynki i nauczycielki jest ciężki, ale stabilny. Kobieta trafiła do nas z urazem głowy i ciężkimi obrażeniami wewnętrznymi, dziewczynka doznała także obrażeń tułowia. Nadal obawiamy się wystąpienia komplikacji. Nie wiemy, jak długo chore będą przebywać na naszym oddziale. Jeśli nie wystąpią komplikacje to kilka tygodni – wyjaśnia dr Piotr Dziurdzik z oddziału klinicznego intensywnej terapii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu. – Życiu dziecka, które przebywa na oddziale ortopedii, nie zagraża niebezpieczeństwo. Pacjent czuje się coraz lepiej.

W Zawierciu w SP nr 1 już w piątek uruchomiono specjalny punkt informacyjny dla rodziców poszkodowanych dzieci i ich najbliższych. Władze miasta powołały specjalny zespół do spraw skutków wypadku. Jego przewodniczącym został Konrad Imielski, prezydent Zawiercia. Rodzice mogli skorzystać z bezpłatnego transportu, by dojechać do szpitali do dzieci. Poszkodowanym pomagali też posłowie regionu i wojewoda śląski, który przekazał paczki dla pacjentów.

- Uruchomiono specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze dla poszkodowanych. Zebrano ponad 30 tys. zł. Poszkodowani otrzymali też zaliczki z PZU, a 18 rodzin zasiłki z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W szkole zorganizowano spotkania terapeutyczne dla poszkodowanych i ich najbliższych. Samorząd pomógł również w zorganizowaniu pogrzebów trzech zmarłych chłopców i kierowcy autobusu. Te smutne ceremonie odbyły się w miniony poniedziałek i wtorek – tłumaczy Ryszard Mach, wiceprezydent Zawiercia.

Policjanci i nauczyciele nie mają wątpliwości, że poszkodowani i ich najbliżsi będą potrzebować pomocy psychologicznej. Na taką pomoc mogą liczyć także ci uczniowie, którzy w ogóle nie wzięli udziału w wycieczce. Szkoła, do której uczęszczali, jest niewielka i ma rodzinny charakter. Uczniowie i nauczyciele dobrze się znali, wszyscy są mieszkańcami jednego osiedla w śródmieściu , w pobliżu ul. 11 Listopada. “Jedynka” zresztą jest częścią większej SP nr 7 i została przeznaczona do wygaśnięcia.

- Dziś, o godz. 16, odbędzie się w szkole spotkanie z nauczycielami i rodzicami. Będziemy starać się podpowiedzieć dorosłym, jak pomóc dzieciom i ułatwić im przeżywanie żałoby oraz jakie zachowania dzieci mogą budzić niepokój. Również niektórzy nauczyciele i rodzice będą potrzebowali pomocy specjalistów – mówi Elżbieta Sołtys, pracownik Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zawierciu. – Rodziny potrzebują teraz dużo spokoju, a także wsparcia i zrozumienia. Nie znaczy to, że temat wypadku należy pomijać milczeniem. Jeśli nasz bliski odczuwa potrzebę opowiedzenia o swoich uczuciach, wysłuchajmy go, nie ucinajmy tematu, nie pozwólmy mu tłumić emocji. Psychologowie pełnią dyżury w szkole, oferują swoją pomoc również w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej i MOPS-ie. Po spotkaniach z nauczycielami i rodzicami w styczniu będą spotykać się z klasami, teraz udzielają pomocy indywidualnej rodzicom i dzieciom.

Zawierciański samorząd i policja zadbali, by dzieci znalazły się pod opieką psychologów. Trzech specjalistów z komendy wojewódzkiej towarzyszy im od minionego piątku. Dzieci przede wszystkim podkreślały, że nie chcą więcej pojechać na żadną wycieczkę bez rodziców.

- Córka od razu mi powiedziała, że nigdzie bez nas nie pojedzie. Chociaż miała tylko guza na głowie i potłuczenia – stwierdza Zbigniew Sokoliński, ojciec 10-letniej Patrycji.
Kazimiera Galas z Zawiercia, także opowiada, że jej pociecha zareagowała podobnie. Marcelina, uczennica klasy IV a była w tym roku już na turnusie “Zielonej szkoły” i także wyjazd bez rodziców się jej nie spodobał. Wypadek, w którym brała udział, jeszcze bardziej spotęgował strach przed takimi wyjazdami.

Policjanci z komendy będzińskiej badają okoliczności i przyczyny wypadku, bo doszło do niego na terenie powiatu będzińskiego. Prokuratura Rejonowa w Zawierciu uznała, że winę za wypadek ponosi kierowca ciężarówki, pochodzący z województwa zachodniopomorskiego. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Za spowodowanie katastrofy drogowej grozi mu kara pozbawienia wolności do 8 lat.

Autor artykułu: Iwona Kuźniak, Agnieszka Zielińska

Młodzież pokaże

Thursday, December 20th, 2001

Jutro w hali w Cygańskim Lesie zostaną rozegrane pierwsze młodzieżowe mistrzostwa Polski w piłce nożnej 5-osobowej. Do Bielska przyjadą m.in. Clearex Chorzów, PA Nova Gliwice i DSI Legnica. W zawodach miała również startować Jagiellonia Białystok, ale na krótko przed mistrzostwami, odwołała udział. Brak popularnej Jagi pokrzyżował szyki organizatorom, ponieważ już wcześniej rozlosowano zespoły.

W trzech grupach miały zmierzyć się ze sobą trzy drużyny. W tej sytuacji dokonano ponownego losowania. W grupie A znalazły się Clearex Chorzów, Jango Gliwice, Skała Inter Tychy i BTS Rekord Bielsko-Biała. W grupie B zagrają PA Nova Gliwice, DSI Legnica, Cuprum Polkowice i Rotterdam Tychy. W mistrzostwach wezmą udział piłkarze z rocznika 1981 i młodsi, którzy są zarejestrowani w rozgrywkach futsalu.

Młodzieżowe mistrzostwa Polski są pierwszymi zawodami, w których juniorzy z całego kraju mogą ze sobą rywalizować. Wcześniej istniała tylko reprezentacja młodzieżowa, która rozgrywała mecze przed spotkaniem pierwszych drużyn.

- Pomysł stworzenia mistrzostw pojawił się w piłkarskiej centrali. Musimy propagować piłkę wśród młodzieży i stworzyć warunki, aby młodzi piłkarze mogli się pokazać. Im takie rozgrywki są potrzebne. Każdy zespół ligowy prowadzi szkolenie młodzieży. Zatem teraz będzie okazja, by na arenie krajowej pokazać swoich wychowanków – mówi Piotr Piechówka, wiceprezes BTS Rekord. Dla piłkarzy będzie to też okazja do wypromowania siebie. Na zawodach wśród zaproszonych gości będzie selekcjoner polskiej kadry Leszek Latacz.
Zdaniem Piechówki, poziom zawodów będzie dobry, gdyż wielu młodych piłkarzy już teraz znajduje miejsce w zespołach seniorskich.

- Na pewno groźna będzie PA Nova Gliwice. Ten klub już wcześniej wprowadził rozgrywki młodzieżowe u siebie. To będzie jeden z faworytów, bo jest tam 8 zawodników, którzy grają w podstawowym składzie zespołu w I lidze futsalu – wyjaśnia Piechówka.

BTS Rekord ma zdolną młodzież. Piotr Bubec ma pewne miejsce w zespole seniorów, a i inni dobrą grą potwierdzają swoje aspiracje. Wyróżniającymi zawodnikami są: Robert Skoczylas, Dariusz Drewniak i Arkadiusz Rucki. Trenerem młodzieży jest Adam Piechówka, piłkarz pierwszej drużyny BTS Rekord.

Początek zawodów o 10.00. W pierwszym meczu gospodarze zmierzą się z Clearexem Chorzów. Piłkarze będą rozgrywali spotkania 2 x 12,5 minuty. W ostatniej będzie mierzony efektywny czas gry. Ciekawostką jest fakt, że w przerwach będą występowały cheerleaderki z bielskiego zespołu Magic.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Konkurs matematyczny

Thursday, December 20th, 2001

Wczoraj w żywieckim Zespole Szkół Drzewnych i Leśnych wręczono wyróżnienia dla laureatów pierwszego Powiatowego Konkursu Matematycznego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych ,Zadania logiczne i matematyczne”.

Wzięło w nim udział 39 uczestników z 11 średnich szkół powiatu żywieckiego. Indywidualnie pierwszą nagrodę otrzymał Przemysław Sroka z Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. M. Kopernika w Żywcu.

Drugie miejsce przypadło Annie Widzyk, również z ZSO w Żywcu, a trzecie Grzegorzowi Jurze z zespołu Szkół Samochodowych w Żywcu. W punktacji drużynowej wygrał ZSO Żywiec (77 pkt.) przed ZSS Żywiec (64,5 pkt.) i Zespołem Szkół Ekonomiczno-Gastronomicznych w Żywcu (63 pkt.).

Autor artykułu: (ps)

Ocalić od zniszczenia!

Thursday, December 20th, 2001

Konserwacja w środku kościoła musi zostać przeprowadzona jak najszybciej, bo z zewnątrz przechodził renowację w 1982 roku. Wtedy też został pokryty nowym gontem. Sprawa odnowy ołtarzy pojawiła się po raz pierwszy w 1993 roku, kiedy to malowano kościół.

Zwrócono nam wówczas uwagę, że szczególnie główny ołtarz, który pochodzi z początku XVIII wieku, jest nadwerężony, bo prawie od stu lat nie był odnawiany – mówi Bronisław Sroka, który od 1996 roku jest prezesem Towarzystwa Miłośników Gilowic. – Koszty jego renowacji i pozłocenia, które wyniosły 80 tys. zł, ponieśli prawie w całości mieszkańcy. Dostaliśmy wtedy 8 tys. zł dotacji od Wojewódzkiego Konserwatora Ochrony Zabytków z Bielska-Białej. Ołtarz główny odnawiany był w latach 1997-99.

Kilka miesięcy temu zakończyła się renowacja bocznego ołtarza św. Barbary. Trwała niecały rok. Najwięcej w jego odnowieniu pomogli górnicy. W tym roku wykonano również podłogę pod dzwonami. Teraz na remont czekają ołtarze boczne Matki Boskiej Częstochowskiej, św. Antoniego i św. Trójcy. Odnowy wymagają przede wszystkim figury z 1902 roku oraz część korpusu z XVIII wieku.

- Kościół posiada pierwszą klasę. Miał zerówkę, ale w 1895 roku został zmieniony dach ze stropu płaskoskrzyniowego na kołyskowy – tłumaczy Bronisław Sroka. – Jak na razie prowadzona jest cały czas akcja zbierania pieniędzy. Należy podziwiać ludzi za to, że mimo zubożenia społeczeństwa potrafią zrezygnować z wielu rzeczy dla ochrony zabytku.

Kościół św. Anny i św. Andrzeja został wybudowany w 1547 roku w Rychwałdzie, skąd w 1756 r. został przeniesiony do Gilowic na miejsce drewnianej kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa. Świątynia zbudowanaa została z belek ciosanych w stylu śląsko-małopolskim, pokryta jest gontami i ogrodzona drewnianym płotem. Ma wieżę czterograniastą, również krytą gontami. Wewnątrz, późnobarokowy główny ołtarz pochodzący z roku 1708. Obok dwa barokowe ołtarze, jeden z nich z 1798. Ambona i pacyfikał pochodzą z XVII wieku, a posąg Matki Bożej z XIV wieku. Dzwony w gilowickim kościele są z 1535 i 1580 roku.

- Mam nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech lat uda się przywrócić jego dawną świetność – dodaje Sroka.

Autor artykułu: PAWEŁ SZCZOTKA

Bez poradni

Tuesday, December 18th, 2001

Od nowego roku przestanie działać poradnia endokrynologii ginekologicznej przy szpitalu na Parkitce. Korzystają z niej kobiety przechodzące menopauzę.

- Ordynator oddziału położniczo-ginekologiczno, któremu podlega poradnia, nie zgłosił dyrekcji szpitala zapotrzebowania na te świadczenia – informuje Magdalena Sikora, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. – Nie wystąpiliśmy więc o te usługi podczas negocjacji kontraktu ze Śląską Kasą Chorych.

Ordynator oodziału tłumaczy, że poradnia jest deficytowa. Za świadczenia medyczne Śląska Kasa Chorych płaci w tym roku tylko 27 zł, co nie pokrywa kosztów badań. Pacjentki są w poradni kompleksowo diagnozowane. Przeprowadza się badania ginekologiczne, by wykluczyć zmiany przednowotworowe czy nowotworowe. Oceny anatomii narządów rodnych dokonuje USG przezpochwowe. Histeroskopia pozwala zbadać wnętrze jamy macicy i pobrać wycinki.

Przeprowadzenie mammografii wyklucza ryzyko rozwijania się raka piersi. Pacjentki – w razie potrzeby – są poddawane terapii hormonalnej, pozwalającej uniknąć niepotrzebnych i przykrych skutków menopauzy. W ubiegłym roku z usług placówki skorzystało 1430 osób, w tym roku 1140.

Poradnia endokrynologii ginekologicznej na Parkitce jest drugą w regionie. Podobna placówka funkcjonuje przy szpitalu na Tysiącleciu.

Autor artykułu: (vig)

Hotel dla firm

Tuesday, December 18th, 2001

Dobiega końca remont pomieszczeń w budynku przy ul. Popiełuszki 14, w którym mieści się piekarski PUP. Od stycznia bezrobotni będą tutaj przychodzić po zasiłki. Od początku roku prowadzone będą również kursy dla przedsiębiorców i kupców.

Powstanie punkt konsultacyjno – doradczy dla bezrobotnych, chcących założyć własne firmy. Piekarski PUP podpisał już umowę na szkolenia z Centrum Przedsiębiorczości w Woli, działającym przy kopalni “Czeczot”. Kursy poprowadzą konsultanci z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. – Będą to bezpłatne, systematyczne szkolenia zarówno grupowe jak i indywidualne, przeznaczone nie tylko dla bezrobotnych ale też dla osób prowadzących już własną działalność gospodarczą. Nie ukrywam, że chcemy przede wszystkim ukierunkować młodych ludzi zamierzających założyć własne firmy – mówi Wilhelm Rzechonek, kierownik PUP w Piekarach Śląskich.

Akredytowani konsultanci doradzą jaką firmę założyć, jak ją prowadzić, udzielą też wskazówek m.in. z dziedziny prawa pracy, ubezpieczeń i rachunkowości. Zdaniem Wilhelma Rzechonka tylko 15 procent ludzi ma predyspozycje do prowadzenia dużych przedsiębiorstw, reszta jest natomiast w stanie prowadzić jednoosobowe firmy. – Osoba zakładająca dziś firmę porusza się w próżni. Konsultanci potrafią zidentyfikować zdolności danego człowieka i doradzić, jaką firmę powinien założyć i jak załatwić związane z tym formalności – mówi Rzechonek.

Kierownik piekarskiego urzędu pracy ma też nadzieję, że uda się stworzyć w mieście coś co nazywa “inkubatorem przedsiębiorczości”. – Byłby to hotel dla początkujących firm. Funkcjonują takie na przykład w Tychach i Gliwicach w postaci spółek lub fundacji. Znaleźć trzeba tylko budynek, w którym znajdowałyby one swoją siedzibę, za co płaciłyby bardzo niski czynsz. Początkujący przedsiębiorcy wzajemnie by sobie pomagali i uczyli współpracować w warunkach konkurencji. Po trzech latach firmy same zaczynałyby sobie radzić na rynku – mówi Rzechonek.

Autor artykułu: KATARZYNA MAJSTEREK