Archive for December, 2001

Fałszywki na śmietnik

Monday, December 31st, 2001

Wspólna Europa nie zna granic – nie znają ich również złodzieje. Rabunki, fałszerstwa i napady na konwoje z pieniędzmi zdarzały się w wielu krajach Eurolandu. W dodatku mafia pozbywa się podrobionych starych banknotów. Niewykluczone, że spróbuje upłynniać je i u nas.

Wprowadzanie do obiegu od 1 stycznia 2002 roku monet i banknotów euro wywołuje emocje nie tylko w krajach należących do Unii Monetarnej. Okazuje się, że właśnie teraz fałszerze pozbywają się wycofywanych banknotów. Austriackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ujawniło, że nieznani sprawcy pod koniec 2001 roku puścili w obieg w Wiedniu i jego okolicach fałszywe banknoty o nominale 1 tys. i 5 tys. szylingów. Płacono nimi w sklepach i kioskach. Fałszerstwa dokonano w profesjonalny sposób.

Austriacki bank centralny i policja apelują o zwracanie uwagi na falsyfikaty austriackiej waluty w okresie wprowadzania monet i banknotów euro. Koniec starego i początek nowego roku to wymarzony czas dla oszustów, którzy chcą wprowadzić falsyfikaty do obiegu.

Pierwsze dni stycznia sceptycy wyobrażają sobie jako okres pełen napięcia, w którym może się okazać, że wprowadzenie nowej waluty przysporzy wszystkim wielu ,technicznych” kłopotów. Optymiści odrzucają np. myśl o pustych bankomatach, jednak jedni i drudzy zgodnie przyznają, że skala operacji dostarczania nowych pieniędzy do banków w krajach strefy euro jest ogromna i – jak się okazuje – jest to przedsięwzięcie bardzo ryzykowne.

Do napadów na furgony z pieniędzmi przestało dochodzić z chwilą wprowadzenia na masową skalę czeków, kart płatniczych i bankomatów. Jednak ostatnio konwoje z pieniędzmi znów stały się łakomym kąskiem dla złodziei. W ciągu trzech miesięcy łupem rabusiów padło, jak podaje gazeta ,Financial Times”, 5 mln euro. Pierwszą kradzież odnotowano we wrześniu 2001 r. w Niemczech, a ostatnią w Belgii. Bandy rabusiów zastawiały swoje zasadzki także w Holandii, Francji i we Włoszech. Częstym zjawiskiem były zwłaszcza porwania furgonetek przez uzbrojone grupy przestępcze.

Europejska policja – Europol – ostrzega, że w najbliższych tygodniach ten proceder może przybrać na sile. Zapewnia jednak, że służby w krajach Eurolandu są dobrze przygotowane zarówno na ewentualne próby rabunków, jak i podrabiania nowych banknotów.

Specjaliści twierdzą, że znak wodny, nitka zabezpieczająca i pasek holograficzny, a w przypadku większych nominałów hologram, farba o zmieniającym się kolorze, mikrodruk, elementy świecące w ultrafiolecie oraz charakterystyczna faktura (wyczuwalna palcami wypukłość liter) – to wystarczające zabezpieczenia banknotów euro, które od pierwszego stycznia zastąpią pieniądze dwunastu państw UE.

- Praktycznie są one nie do podrobienia – mówi podinspektor Wojciech Frączak z wydziału kryminalnego Komendy Głównej Policji.
Funkcjonariusze policji z całej Polski, podobnie jak pracownicy Narodowego Banku Polskiego i banków komercyjnych, uczą się odróżniać fałszywe banknoty od prawdziwych. Podinspektor Frączak zapewnia, że do tej pory nie pojawiły się jeszcze na naszym rynku fałszywe euro.

- Chodzi przecież o solidne państwa z solidną tradycją dobrego pieniądza. Euro jest więc solidnie zabezpieczone – powiedział prezes NBP Leszek Balcerowicz.

Jednak licho nie śpi, dlatego w Warszawie urządzono nawet specjalną objazdową wystawę, poświęconą fałszerstwom nowych banknotów euro. Samochód ciężarowy przerobiono na specjalne centrum informacyjne. Podróżujący nim policjanci z Meklemburgii (niemieckiego kraju związkowego, który bezpośrednio graniczy z Polską) wyjaśniali, na czym polega operacja wymiany marek niemieckich oraz walut pozostałych 11 krajów członkowskich na euro. Szczególną uwagę przywiązywano do kwestii fałszerstwa. Dotyczy to nie tylko nowych banknotów euro (z których zabezpieczeniami można było zapoznać się dzięki plakatom i filmom prezentowanym w Euromobilu), ale także marek niemieckich.
Funkcjonariusze niemieckiej policji poinformowali, że w ostatnich miesiącach ilość podrobionych marek niemieckich wzrosła o połowę, a monet – o 30 proc. Najwięcej fałszerstw dotyczyło zawsze banknotów o nominale 20 marek. Podrobienie ich jest stosunkowo łatwe i zwykle falsyfikaty wykonane są techniką kserograficzną lub komputerową.

Ostatnie miesiące przyniosły jednak prawdziwy urodzaj na bardzo dobrej jakości fałszywe banknoty o wyższych nominałach: 500 i 1000 marek. Niemiecka policja ustaliła, że większość spotykanych w tej chwili falsyfikatów została wyprodukowana w Bułgarii.

Problem fałszerstwa jest dla niemieckiej policji bardzo ważny – do obiegu trafi tam 30 proc. z 14 mld banknotów euro, wyemitowanych na potrzeby wszystkich krajów członkowskich.

Autor artykułu: BEATA SYPUŁA

Jednostki i zyski

Monday, December 31st, 2001

Do udanych rok 2001 zaliczyć mogli wszyscy ci, którzy zdecydowali się wyjechać na zagraniczne wczasy. Niemiecka marka kosztowała w kantorach grubo poniżej 2 złotych, osiągając przed wakacjami swoje prawdziwe dno na poziomie 1,70 złotego. Dzięki tak silnemu złotemu tegoroczne wyjazdy były dla naszych rodaków o około 30 procent tańsze niż rok wcześniej.

Przypomnijmy, że w 1999 roku niemiecka marka kosztowała nawet 2,40 złotego. Za amerykańskiego dolara płacić trzeba było prawie 4,70 zł. Pod koniec czerwca nastąpiło wprawdzie gwałtowne osłabienie naszej waluty, ale okazało się ono chwilowe. Dolar, który kosztował 4,28 złotego, dzisiaj można kupić, podobnie jak na początku roku, za często mniej niż 4 złote. Niewiele warte okazały się więc prognozy ekonomistów, którzy twierdzili, że 2001 rok zakończymy z dolarem wartym 4 złote 40 groszy.

Z niskiego kursu walut cieszyli się zapewne ci, którzy zaciągali dewizowe kredyty. Wartość spłacanych rat jest ponad 10 procent niższa niż pierwotnie zakładano. Czy będzie tak w przyszłości? Na to pytanie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Sporo powodów do radości mieli również ci, którzy zaciągali kredyty w złotówkach. Siedmiokrotnie Rada Polityki Pieniężnej obniżała w tym roku stopy procentowe.
Bardzo wiele trudnych chwil przeżyli inwestorzy na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Oprócz kilku firm notujących wzrosty bardzo wyraźnie widać było te, na których stracić można było niemal wszystkie zainwestowane pieniądze. Rekordzistami były Netia, katowicki Stalexport czy wielki niegdyś Elektrim. Prawdziwą panikę przeżyliśmy po 11 września, kiedy to indeksy wszystkich światowych rynków pikowały ostro w dół. Poprawa nastrojów nastąpiła dopiero w październiku i listopadzie. Niewielu jednak może powiedzieć, że odrobiło wcześniejsze straty i odzyskało nadszarpnięte zdrowie.

Czasu nie było na to zresztą zbyt wiele. Już w październiku rozpoczęła się bowiem szybka i powszechna lekcja ekonomii, którą rządzący zafundowali obywatelom naszego kraju. Listopad upłynął bowiem pod znakiem gigantycznych kolejek do okienek bankowych, w których można było założyć długoterminowe lokaty. Powodzenie miały również punkty sprzedające jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Wcześniej w rekordowym tempie sprzedawały się wystawiane przez Skarb Państwa obligacje. Polacy zainwestowali w nie kilkanaście miliardów złotych. Powodem tego szturmu było ogłoszenie wprowadzenia podatku od oszczędności. Płacić będziemy go już w 2002 roku.

- W ciągu tych dwóch ,gorących” listopadowych tygodni pozyskaliśmy więcej inwestorów niż od początku działalności – mówi Marek Łukaszewski, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. – Udało nam się przekonać wiele osób, że inwestowanie w odpowiednie fundusze może przynieść większy zysk niż zwykła lokata bankowa przy bardzo wysokim poziomie bezpieczeństwa. Listopadowa gorączka ,przeskakiwania Belki” oczywiście już minęła, natomiast to, co w tym czasie napisano i powiedziano o funduszach inwestycyjnych, pozostało. Dokonał się pewien przełom w świadomości inwestorów.

Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ

Alternatywny, czyli jaki?

Monday, December 31st, 2001

Pierwsze z dwóch seminariów nosiło intrygujący tytuł ,Teatr alternatywny – wspomnienia z przyszłości” i miało stanowić próbę charakterystyki zjawisk teatralnych, określanych jako alternatywne. Pytanie o to, czy teatr alternatywny istnieje nadal, o jego cechy dystynktywne, powraca wielokrotnie i jest oczywistym sygnałem dynamicznych zmian jakie dokonały się już i nieustannie dokonują w tej sferze działalności teatralnej, skłaniając co rusz do kolejnych prób samookreślenia. W Katowicach w gorącej dyskusji na ten temat uczestniczyli zarówno teoretycy, jak i praktycy teatru.

Przysłowiowym kijem włożonym w mrowisko okazał się list nadesłany przez nie mogącą uczestniczyć w seminarium osobiście Elżbietę Morawiec, w którym autorka z całą stanowczością odmawia dziś sensu pojęciu alternatywności. Nie ma według niej kanonu, wobec którego można się buntować, zmienił się kontekst polityczny i społeczny, twórcy teatru dramatycznego instytucjonalnego czerpią z pomysłów i osiągnięć teatru niezależnego, podczas gdy dawniej teatr alternatywny cechowało nowatorstwo estetyki i stosowanie środków, gdzie indziej nieobecnych. Ta pełna goryczy skrajna opinia okazała się jednak osamotniona. Pozostali uczestnicy spotkania bronili stanowczo odrębności teatru alternatywnego, wskazując na pewną podstawę światopoglądową, uznawaną koncepcję człowieka, poczucie misji oraz odmienność praktyk i motywacji cechujące tego rodzaju działania teatralne i stanowiące niejako fundament odrębności warsztatowej i estetycznej.

Można więc powiedzieć, że teatr alternatywny przetrwał burze polityczno-społeczne, pozostaje jednak pytanie, czy przetrwa burze gospodarcze, czy uda mu się ocaleć w dobie gospodarki rynkowej. Nie ulega przecież wątpliwości, że po 1989 roku dokonały się fundamentalne zmiany organizacyjne w sferze działalności kulturalnej. Powstały liczne organizacje pozarządowe, które, działając poza sferą budżetową, musiały wypracować sobie własną taktykę przetrwania i finansowania własnej działalności. Tym właśnie zagadnieniom poświęcone było kolejne seminarium przewrotnie zatytułowane ,Teatr ubogi?”, którego celem było między innymi sprowokowanie dyskusji na temat sposobów finansowania kultury i podsumowanie doświadczeń. Te często nie skłaniają do optymizmu. Organizacja jakichkolwiek zdarzeń artystycznych oznacza żarliwą walkę o sponsorów, udział w licznych konkursach, zabieganie o wsparcie ze strony rozmaitych fundacji, prowadzoną równolegle ze staraniami o codzienne utrzymanie ośrodka. Często jednak to właśnie niezależne instytucje są organizatorami zdarzeń artystycznych, które od lat współtworzą i dopełniają kulturalny wizerunek naszych miast. Pozostaje więc mieć nadzieję, że dzięki wytrwałości pracujących w nich osób tytuł seminarium pozostanie niewinnym żartem.

Autor artykułu: DAGMARA GUMKOWSKA

Sportowe rachunki

Friday, December 28th, 2001

Najwięcej wrażeń kibicom dostarczyli z pewnością piłkarze Odry Wodzisław, którzy rewelacyjnie spisują się tym sezonie. W połowie października, po łatwym zwycięstwie 3:0 nad KSZO w Ostrowcu Świętokrzyskim, piłkarze z Wodzisławia zostali liderem rundy jesiennej polskiej ekstraklasy. Fani i działacze triumfowali.

- Cokolwiek stanie się wiosną, tytułu mistrza jesieni nikt nam nie odbierze – powiedział nam wówczas Ireneusz Serwotka, prezes Odry. Optymizm przerodził się niemal w histerię, gdy tydzień później wodzisławianie pokonali na własnym stadionie Polonię Warszawa (3:0). Wraz z końcem rundy jesiennej dobra passa podopiecznych Ryszarda Wieczorka skończyła się. Wodzisławianie przegrali dwa kolejne spotkania, będące już początkiem rundy wiosennej. Kibice mają jednak nadzieję, że w przyszłym roku Odra pokaże znów, na co ją stać.

Największa sportowa impreza tego roku w regionie odbyła się 13 października w Marklowicach. W pucharowych zmaganiach w jeździe na nartorolkach wystartowało ponad 200 zawodników prawie z całej Polski. Impreza w tej niecodziennej, ale bardzo widowiskowej dyscyplinie odbyła się w naszym regionie po raz pierwszy. Gospodarzem zawodów był Uczniowski Młodzieżowy Klub Sportowy z Marklowic i jego opiekunka Aleksandra Pustołka. Marklowice mają duże szanse, by także w przyszłym roku stać się gospodarzem zawodów na wysokim szczeblu w nartorolkach.

Mijający rok obfitował w rozmaite imprezy rowerowe. Odbyło się kilkanaście rajdów rowerowych, otwarto nowe kluby miłośników tej dyscypliny sportu. Bezsprzecznie ważnym wydarzeniem było uruchomienie ścieżki rowerowej w Radlinie.
Przede wszystkim jednak amatorów dwóch kółek ucieszyło otwarcie nowej trasy rowerowej, biegnącej przez dużą część powiatu rowerowego. Trasa, o numerze 316Y, jest połączona z siecią dróg rowerowych regionu rybnickiego, województwa śląskiego, a także ze ścieżkami europejskimi. Została utworzona w ramach realizacji projektu “Rowerem po Śląsku”.
Ma 52 kilometry długości i biegnie głównie przez lasy i urokliwe przysiółki. W miarę możliwości omija duże ulice i skrzyżowania. Pod koniec roku ukazał się też folder promujący ścieżkę, mapa i przewodnik po trasie.

Autor artykułu: MIROSŁAWA KSIĄŻEK

Utytułowana “Dwójka”

Friday, December 28th, 2001

Ten rok był wyjątkowo udany dla młodych judoków Uczniowskiego Klubu Sportowego “Dwójka”. Klub działa niecałe pięć lat przy Gimnazjum nr 2 w Rydułtowach. Wśród jego założycieli są: były zawodnik judo Marek Grzegurski i dyrektor gimnazjum Teresa Anielska.

- Jeszcze jako dyrektor szkoły podstawowej szukałam dyscypliny sportu, którą mogliby uprawiać nasi uczniowie. Nie było jednak nauczycieli z odpowiednimi uprawnieniami. Dlatego z radością powitałam propozycję utworzenia UKS, gdzie młodzież trenowałaby judo – wspomina początki działalności klubu dyrektor Anielska.

Przez kilka pierwszych lat nawet trenerzy młodych judoków pracowali na zasadzie wolontariatu. Dopiero od niedawna otrzymują wynagrodzenie za swoją pracę szkoleniową. A jest ona naprawdę ciężka, bo treningi odbywają się praktycznie przez cały tydzień.

- Od poniedziałku do piątku są zajęcia na sali, a w sobotę obowiązkowy basen. W ćwiczeniach razem z dziećmi mogą także brać udział rodzice. Ich przychylne nastawienie do naszej działalności jest niezwykle ważne – mówi Marek Grzegurski.
Obecnie judo w “Dwójce” ćwiczy około 85 dzieci, począwszy od uczniów podstawówki, na licealistach kończąc. Na treningi dojeżdżają nie tylko młodzi mieszkańcy Rydułtów, ale też Pszowa, Pstrążnej, Gaszowic, Suminy czy Raciborza. Ten rok dla niektórych zawodników był bardzo udany. Szczególnie w końcówce sezonu posypały się sukcesy.

17 listopada na zawodach w Bytomiu Kinga Moczydłowska z rydułtowskiego UKS-u wywalczyła wicemistrzostwo Polski młodziczek w judo. Do ścisłego finału tej imprezy zakwalifikowały się także siostry Marta i Adriana Twardzik, klubowe koleżanki Kingi. Aż siedem medali, w tym jeden złoty i dwa srebrne, wywalczyli rydułtowscy judocy na Mistrzostwach Śląska Dzieci. Zawody odbyły się 8 grudnia w Jastrzębiu Zdroju.

- Praca trenerów z dziećmi przynosi coraz lepsze rezultaty. Widać, że nasi zawodnicy chcą osiągać sukcesy. Kosztuje ich to dużo pracy, ale mają potem ogromną satysfakcję – mówi Teresa Anielska.

Osiągnięcia uczniów są szeroko promowane w szkole i mieście. Po ostatnich Mistrzostwach Polski w gimnazjum odbył się specjalny apel, podczas którego przedstawiono wyniki finalistek. Dziewczyny zostały także uhonorowane przez władze miasta. W nagrodę za sportowe sukcesy otrzymały radiomagnetofony, plecaki, maskotki i dyplomy z podziękowaniami.

- W naszej działalności kierujemy się mottem: “Mały sport-wielka radość”. Jak na szkolny, a nie zawodowy klub sportowy, mamy duże osiągnięcia. Staramy się, jak możemy, zachęcać dzieci do zapisania się do klubu. Nie wszystkie osiągną w tej dyscyplinie duże sukcesy, ale nikomu treningi nie wyjdą na złe. Wiedzą o tym rodzice, którzy nieraz wysyłają swoje dzieci na zajęcia tylko dlatego, żeby poprawiły kondycję i sprawność fizyczną – dodaje prezes klubu Teresa Anielska.

Autor artykułu: (mir)

Niech żyje bal

Friday, December 28th, 2001

Wzeszłym roku bawiło się u nas około 150 osób, w tym przyjdzie około 70. Bilety kosztują 400 zł od pary i jeszcze można je kupić. W cenie biletu jest alkohol i jedzenie – mówi Katarzyna Sędzimir, współwłaścicielka klubu “Stodoła”, działającego przy zbrosławickiej stadninie.

– Sądzę, że dlatego tak mało osób chce się bawić, bo tegoroczny sylwester wypada w poniedziałek. Ludzie mając przed sobą długi weekend decydują się na wyjazd.

Takich problemów nie ma Restauracja “U Głogowskiej” w Radzionkowie. Bilety rozeszły się już dwa tygodnie temu. Być może dlatego, że kosztowały 200 zł od pary.

- Bilety są tańsze niż w zeszłym roku. Dzięki temu mieliśmy tylu chętnych na bal, że moglibyśmy przyjąć nawet 100 par, gdyby tylko była większa sala. Aby obniżyć koszty zrezygnowaliśmy z orkiestry i w tym roku po raz pierwszy bal poprowadzi didżej – wyjaśnia Hildegarda Głogowska, właścicielka restauracji.

Atrakcją zabawy w Radzionkowie będzie pokaz sztuki mieszania drinków, urządzany przez barmana Leszka Machonia.
W atrakcyjnych wnętrzach świerklanieckiego Pałacu Kawalera na balu będzie bawiło się około 60 par. Wciąż można kupić bilety: dla dwóch osób kosztuje on 1100 zł. Organizatorzy przewidują trwający kwadrans pokaz sztucznych ogni, a jeśli pogoda dopisze także kulig.

Na zamku w Brynku będzie to dziesiąty sylwestrowy bal. Organizuje go rada Technikum Leśnego. Bawić się będzie prawdopodobnie 200 osób. Para za bilet musi zapłacić 500 zł. Dochód z balu będzie służył uboższym uczniom technikum.
Dla wielu osób, które jeszcze nie zdecydowały się, gdzie i z kim bawić się na sylwestra, atrakcyjna może się okazać oferta przygotowana przez niektóre gminy. W Tworogu obchody końca roku organizuje Klub Sportowy “Sparta”. Rozpoczną się już w południe. O godz. 12.00 na balkonie Urzędu Gminu zagra orkiestra dęta Ochotniczej Straży Pożarnej. O godz. 22.00 pod urzędem rozpocznie się zabawa taneczna. Z okazji Nowego Roku o godz. 12.00 KS Sparta zaprasza kibiców na mecz piłki nożnej.

Mieszkańcy Miasteczka Śląskiego będą mogli przywitać Nowy Rok razem z burmistrzem, słuchając koncertu orkiestry dętej. Wszyscy wzniosą toast lampką szampana, ufundowaną przez Urząd Miejski. Kalecianie natomiast będą bawili się od godz. 22.00 do 2.00 na placu przy centrum handlowym.
Będzie też pokaz ogni sztucznych. Po raz pierwszy ze
wspólnego sylwestra na placu przy Centrum Kultury “Karolinka” zrezygnowały władze Radzionkowa. W zamian zapraszają mieszkańców na uroczysty noworoczny koncert w “Karolince”. Koncert odbędzie się 6 stycznia. Musicalową Rewię Przebojów przedstawi Teatr Rozrywki z Chorzowa.

Autor artykułu: MONIKA PACUKIEWICZ

Już po Świętach

Thursday, December 27th, 2001

Nawet dwa kilogramy mogły przytyć panie, które przez Święta beztrosko objadały się makówkami, piernikami czy innymi, równie kalorycznymi smakołykami. Żeby zmieścić się w sylwestrową kreację, trzeba koniecznie zrzucić tyle, ile przybyło nam na wadze. Tylko jak się do tego zabrać?

- Przede wszystkim kategorycznie odkładamy słodycze. Do sylwestra pijemy duże ilości wody, jemy ciemne pieczywo, jogurty i popijamy niskokaloryczną maślankę. To powinno pomóc – radzi Izabella Stępniowska, instruktorka fitness z Bytomia.

Najlepiej jednak, kiedy nie trzeba stosować aż tak drastycznej diety. Pani Iza prowadzi jeden z nielicznych w okolicy aerobików z elementami tańca. Od prawie roku ćwiczy z nią 60 osób. Na zajęciach spotykają się dwa razy w tygodniu. Od samego początku uczestniczy w nich Joanna Kramarczyk. Przez kilka miesięcy zrzuciła aż siedem kilogramów. Jest z tego powodu bardzo dumna.

- Wcześniej miałam fatalną kondycję. Na drugie piętro nie mogłam wejść bez zadyszki. Teraz bez problemu ćwiczę przez całe zajęcia. Obserwuję też, jak zmienia się moje ciało. Jest znacznie bardziej elastyczne – wyznała “DZ” pani Joanna.

Wszyscy uczestnicy zajęć przyznają, że są one dla nich czymś więcej niż tylko ćwiczeniami gimnastycznymi.

- To również lekcja gracji i wdzięku. A do tego jeszcze rodzaj psychoterapii. Po zakończonych ćwiczeniach zawsze mamy kilka minut relaksu przy spokojnej muzyce. To bardzo odpręża – mówi z przekonaniem pani Asia.

Na aerobik, co rzadko się zdarza, chodzą również mężczyźni. Adam Foltyn jest jednym z dwóch, którzy postanowili ćwiczyć swoje ciało pod okiem pani Izy.

- Kiedy wcześniej chodziłem na aerobik, nie byłem zadowolony. Teraz jest inaczej. Pewnie przez tą rodzinną atmosferę. Nie dość, że znacznie poprawiłem swoją kondycję, to jeszcze nauczyłem się tańczyć. Wcześniej nie czułem się za dobrze na parkiecie – mówi Foltyn.

Im bliżej do sylwestra, tym częściej myślimy z przerażeniem o własnej figurze i sylwetce. Zdaniem instruktorki fitness nie powinniśmy wpadać w panikę.

- Czasem rzeczywiście, dla lepszego samopoczucia warto zrzucić parę kilogramów. Swoim paniom powtarzam jednak, że znacznie ważniejsze jest to, by umieć się zaakceptować i uwierzyć w siebie. Tego trzeba się nauczyć – twierdzi znawczyni tematu. – Popatrzymy więc w lustro. Czyż nie jesteśmy piękne? Z taki nastawieniem znacznie lepiej bawić się w sylwestrową noc.

Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA

Sypało, nie zasypało

Thursday, December 27th, 2001

Zwiększone opady śniegu dały się ostatnio we znaki kierowcom. Miejskie Centra Zarządzania Kryzysowego działające przy Państwowej Straży Pożarnej zbierają informacje na temat sytuacji na drogach. Dane przekazywane są najpierw do Katowic potem do Warszawy.

- Dyspozytor zbiera informacje od wszystkich służb miejskich, między innymi od policji, straży miejskiej, pogotowia gazowego i energetycznego. Zbiera też komunikaty meteorologiczne. Daje to pełen obraz sytuacji w mieście. W razie potrzeby pozwala szybko interweniować, gdyby ktoś ugrzązł w śniegu – mówi kpt Adam Wilk, rzecznik bytomskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Autor artykułu: (kam)

Na ratunek…

Thursday, December 27th, 2001

Pracowitą Wigilię mieli lekarze i sanitariusze bytomskiego pogotowia ratunkowego. Do chorych wyjeżdżali w tym dniu aż 70 razy. Średnia wynosi tymczasem około 50. Zgłoszenia były przeróżne: od kardiologicznych po grypę i gorączkę.

Bytomskie pogotowie nie było za to w Wigilię wzywane do przypadków zadławienia ośćmi. Piekarskie pogotowie przez wszystkie trzy świąteczne dni wyjeżdżało 60 razy.

Tarnogórscy lekarze i sanitariusze także mieli dużo pracy, odetchnęli tylko w pierwszy dzień Świąt.

Autor artykułu: (kam)

Mogą być kłopoty z euro

Monday, December 24th, 2001

Za kilka dni w większości państw Unii Europejskiej do obiegu wejdzie nowy pieniądz – euro. Przed reformą walutową obronił się na razie brytyjski funt.

Wyjeżdżając na sylwestra do państw Unii możemy mieć kłopoty.

- W Polsce przed 1 stycznia nigdzie nie można będzie kupić euro – mówi Jakub Tatarowicz, kierownik oddziału zamiejscowego w Częstochowie Narodowego Banku Polskiego. – Aby uniknąć kłopotów wybierając się za granicę najlepiej zabrać karty płatnicze.

Największe problemy z wymianą pieniędzy będą w Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi już w Nowy Rok będą honorować przede wszystkim euro. Wymiany marek można będzie dokonać praktycznie dopiero następnego dnia. Jednak nie we wszystkich bankach. Głównie w przeszło stu oddziałach banku centralnego, gdzie nie będzie pobierana prowizja. Komercyjne placówki i to też niektóre wymienią DM tylko obywatelom Niemiec za pobraniem opłaty manipulacyjnej.

W dużych transakcjach teoretycznie można jeszcze przez dwa miesiące płacić markami. Jednak kupcy nie muszą przyjmować tej waluty. Ze sprzedawcą jest możliwość podyskutowania i nakłonienia go do przyjęcia zapłaty w DM. Ale próbując zrobić zakupy w automacie musimy mieć euro.

Jeśli nie dysponujemy kartami płatniczymi możemy zabrać dolary lub funty. Ale trzeba pamiętać, że za ich wymianę na euro zapłacimy prowizję.

Poza Niemcami, w innych państwach unijnych narodowe waluty będą w obiegu jeszcze przez kilka tygodni, ale nie dłużej niż do 28 lutego. Płacąc miejscowym, narodowym banknotem czy monetą resztę dostaniemy w euro. Aby się nie pogubić najlepiej mieć przy sobie tabelę przeliczeniową lokalnej waluty na euro.
Jeśli nie wybieramy się za granicę w tym okresie, lepiej przed końcem roku sprzedać guldeny czy franki.

- Po Nowym Roku nie będziemy skupować walut, które zastępuje euro – mówi Andrzej Grol z jednego z częstochowskich kantorów.

W bankach, które kupią te pieniądze odliczą 2 proc. prowizji. Można więc stracić przetrzymując wycofaną z obiegu walutę. Jednak banki nie będą miały obowiązku wymieniania np. lirów na złotówki.

Bankowcy ostrzegają aby nie kupować oferowanych przed 1 stycznia 2002 r. euro. Z pewnością są to fałszywki. Nawet w państwach Unii Walutowej przed tą datą nie będą dostępne wspólnotowe pieniądze.

Autor artykułu: (JS)