Wspólna Europa nie zna granic – nie znają ich również złodzieje. Rabunki, fałszerstwa i napady na konwoje z pieniędzmi zdarzały się w wielu krajach Eurolandu. W dodatku mafia pozbywa się podrobionych starych banknotów. Niewykluczone, że spróbuje upłynniać je i u nas.
Wprowadzanie do obiegu od 1 stycznia 2002 roku monet i banknotów euro wywołuje emocje nie tylko w krajach należących do Unii Monetarnej. Okazuje się, że właśnie teraz fałszerze pozbywają się wycofywanych banknotów. Austriackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ujawniło, że nieznani sprawcy pod koniec 2001 roku puścili w obieg w Wiedniu i jego okolicach fałszywe banknoty o nominale 1 tys. i 5 tys. szylingów. Płacono nimi w sklepach i kioskach. Fałszerstwa dokonano w profesjonalny sposób.
Austriacki bank centralny i policja apelują o zwracanie uwagi na falsyfikaty austriackiej waluty w okresie wprowadzania monet i banknotów euro. Koniec starego i początek nowego roku to wymarzony czas dla oszustów, którzy chcą wprowadzić falsyfikaty do obiegu.
Pierwsze dni stycznia sceptycy wyobrażają sobie jako okres pełen napięcia, w którym może się okazać, że wprowadzenie nowej waluty przysporzy wszystkim wielu ,technicznych” kłopotów. Optymiści odrzucają np. myśl o pustych bankomatach, jednak jedni i drudzy zgodnie przyznają, że skala operacji dostarczania nowych pieniędzy do banków w krajach strefy euro jest ogromna i – jak się okazuje – jest to przedsięwzięcie bardzo ryzykowne.
Do napadów na furgony z pieniędzmi przestało dochodzić z chwilą wprowadzenia na masową skalę czeków, kart płatniczych i bankomatów. Jednak ostatnio konwoje z pieniędzmi znów stały się łakomym kąskiem dla złodziei. W ciągu trzech miesięcy łupem rabusiów padło, jak podaje gazeta ,Financial Times”, 5 mln euro. Pierwszą kradzież odnotowano we wrześniu 2001 r. w Niemczech, a ostatnią w Belgii. Bandy rabusiów zastawiały swoje zasadzki także w Holandii, Francji i we Włoszech. Częstym zjawiskiem były zwłaszcza porwania furgonetek przez uzbrojone grupy przestępcze.
Europejska policja – Europol – ostrzega, że w najbliższych tygodniach ten proceder może przybrać na sile. Zapewnia jednak, że służby w krajach Eurolandu są dobrze przygotowane zarówno na ewentualne próby rabunków, jak i podrabiania nowych banknotów.
Specjaliści twierdzą, że znak wodny, nitka zabezpieczająca i pasek holograficzny, a w przypadku większych nominałów hologram, farba o zmieniającym się kolorze, mikrodruk, elementy świecące w ultrafiolecie oraz charakterystyczna faktura (wyczuwalna palcami wypukłość liter) – to wystarczające zabezpieczenia banknotów euro, które od pierwszego stycznia zastąpią pieniądze dwunastu państw UE.
- Praktycznie są one nie do podrobienia – mówi podinspektor Wojciech Frączak z wydziału kryminalnego Komendy Głównej Policji.
Funkcjonariusze policji z całej Polski, podobnie jak pracownicy Narodowego Banku Polskiego i banków komercyjnych, uczą się odróżniać fałszywe banknoty od prawdziwych. Podinspektor Frączak zapewnia, że do tej pory nie pojawiły się jeszcze na naszym rynku fałszywe euro.
- Chodzi przecież o solidne państwa z solidną tradycją dobrego pieniądza. Euro jest więc solidnie zabezpieczone – powiedział prezes NBP Leszek Balcerowicz.
Jednak licho nie śpi, dlatego w Warszawie urządzono nawet specjalną objazdową wystawę, poświęconą fałszerstwom nowych banknotów euro. Samochód ciężarowy przerobiono na specjalne centrum informacyjne. Podróżujący nim policjanci z Meklemburgii (niemieckiego kraju związkowego, który bezpośrednio graniczy z Polską) wyjaśniali, na czym polega operacja wymiany marek niemieckich oraz walut pozostałych 11 krajów członkowskich na euro. Szczególną uwagę przywiązywano do kwestii fałszerstwa. Dotyczy to nie tylko nowych banknotów euro (z których zabezpieczeniami można było zapoznać się dzięki plakatom i filmom prezentowanym w Euromobilu), ale także marek niemieckich.
Funkcjonariusze niemieckiej policji poinformowali, że w ostatnich miesiącach ilość podrobionych marek niemieckich wzrosła o połowę, a monet – o 30 proc. Najwięcej fałszerstw dotyczyło zawsze banknotów o nominale 20 marek. Podrobienie ich jest stosunkowo łatwe i zwykle falsyfikaty wykonane są techniką kserograficzną lub komputerową.
Ostatnie miesiące przyniosły jednak prawdziwy urodzaj na bardzo dobrej jakości fałszywe banknoty o wyższych nominałach: 500 i 1000 marek. Niemiecka policja ustaliła, że większość spotykanych w tej chwili falsyfikatów została wyprodukowana w Bułgarii.
Problem fałszerstwa jest dla niemieckiej policji bardzo ważny – do obiegu trafi tam 30 proc. z 14 mld banknotów euro, wyemitowanych na potrzeby wszystkich krajów członkowskich.
Autor artykułu: BEATA SYPUŁA