Tyszanie bardzo chcieli odegrać się na mistrzu Polski za niedzielną porażkę z GKS Katowice. Najwięcej emocji przyniosła pierwsza tercja. W 4 minucie na ławkę kar powędrował Mariusz Trzópek. Za chwilę Mariusz Wojciechowski zmienił lot krążka po strzale Sebastiana Gonery i goście objęli prowadzenie.
Po upływie kolejnych 22 sekund był już remis. Silnym strzałem z ostrego kąta popisał się kapitan miejscowych Krzysztof Śmiełowski, czym nieco zaskoczył Tomasza Jaworskiego w bramce gości.
Kolejna przewaga gości przyniosła im drugiego gola. W olbrzymim zamieszaniu pod bramką Mariusza Kiecy najprzytomniej zachował się Adrian Parzyszek i z bliska wepchnął krążek do siatki.
Tyszanie starali się odrobić stratę, ale wiary zupełnie pozbawiła ich sytuacja z 18 minuty. Kieca wyjechał do bezpańskiego krążka w okolicach niebiskiej linii. Szybszy od niego okazał się jednak Mariusz Puzio. I chociaż Mirosław Copija wcielił się w rolę bramkarza GKS, to nie był w stanie przeszkodzić Parzyszkowi w strzeleniu następnego gola dla oświęcimian.
W drugiej tercji nie zobaczyliśmy już na tafli Kiecy. Zastąpił go Arkadiusz Sobecki, którego już po kilku sekundach przed stratą gola po strzale Romana Kelnera uratował słupek. Młody tyszanin radził sobie jednak z atakami gości całkiem przyzwoicie.
- Po pierwszej tercji trener Rohaczek kazał mi się rozgrzewać. Nie mogłem jednak zmienić losów spotkania. Strzelanie goli nie należy przecież do mnie. Ja się jeszcze muszę dużo uczyć. Bardziej jednak boli niedzielna porażka z GKS Katowice, ponieważ po niej straciliśmy drugie miejsce w tabeli – stwierdził drugi bramkarz GKS.
Druga tercja mimo dużej przewagi tyszan nie przyniosła żadnej bramki. Wynik spotkania ustalił w 43 minucie Jacek Zamojski. Pozostawiony bez opieki 5 metrów od bramki Sobeckiego doświadczony obrońca gości nie miał problemów ze zdobyciem gola.
*
GKS Tychy – Dwory Unia Oświęcim 1:4 (1:3, 0:0, 0:1). Bramki: dla GKS – Krzysztof Śmiełowski (5); dla Dworów – Adrian Parzyszek – 2 (9,18), Mariusz Wojciechowski (5), Jacek Zamojski (43). Kary: GKS – 8; Dwory – 18 minut. Widzów: 2000.
GKS: Kieca (21 Sobecki) – Śmiełowski. Zeman, Smolik. Rzimsky, Horny – Gretka, Mejka, Ślusarczyk, Demkowicz, Słaboń, K. Majkowski, Trzópek, Gurazda, Copija, Ćwikła oraz Burzydło, W. Majkowski.
DWORY: Jaworski – Zamojski, Kozak, Jaros, Kelner, Laszkiewicz – Burka, Gonera, Wojciechowski, Parzyszek, Puzio – Witek, Dulęba, Ziober, Klisiak, Wojtarowicz.
Rudolf Rohaczek (GKS):
- Tak nie można grać. Co z tego, że mieliśmy przygotowaną taktykę na to spotkanie, skoro po 20 minutach przegrywaliśmy 3:1. Druga tercja w naszym wykonaniu była najlepsza. Nie strzeliliśmy jednak gola, więc trudno było myśleć o sukcesie. Unia zagrała wczoraj bardzo mądrze i wygrała zasłużenie.
Karol Suchanek (Dwory Unia):
- Mieliśmy obawy przed tym meczem. Przyjechaliśmy zmęczeni po europejskich pucharach. O naszym zwycięstwie zadecydowały wykorzystane dwie przewagi na początku meczu. Potem graliśmy uważnie i udało się nam odnieść sukces, bo tak trzeba zawsze patrzeć na zwycięstwo w Tychach.
Autor artykułu: JERZY GOŚCIŃSKI