Archive for October, 2001

Harcerskie gry

Friday, October 26th, 2001

Dzisiaj w harcerskiej bazie w Raszkowie rozpoczyna się trzydniowy biwak organizowany przez III Środowiskowy Szczep Ogólnoratowniczy “WERTAUR”. Udział w biwaku, którego komendantem będzie harcerz orli Janusz Grycner, zapowiedziało ponad 60 druhów. W nocy z piątku na sobotę harcerzy czeka gra nocna, podczas której 6-osobowe drużyny w lesie starać się będą zdobyć proporzec rywali.

Następnego dnia druhowie rywalizować będą na trasie gry terenowej, obserwować pokazy ratownictwa medycznego oraz uczestniczyć w “festiwalu kabaratu i piosenki różnej”. Biwak zakończy harcerskie ognisko.

Autor artykułu: (wow)

Rozstrzygnięcie fotograficznego konkursu

Friday, October 26th, 2001

Przed tygodniem w Spółdzielczym Domu Kultury “Tęcza” ogłoszono wyniki corocznego, szóstego już konkursu fotograficznego “Lato – moja przygoda”.

Główną nagrodę otrzymała Magdalena Piotrowska, miejsce drugie zajęła Grażyna Pyka, natomiast miejsce trzecie Robert Garstka. Jury, w którego skład weszli profesjonalni fotografowie oraz plastycy, przyznało także dwa wyróżnienia dla Grażyny Pyki oraz Jerzego Kozuba. W sumie na tegoroczny konkurs nadeszło 118 prac osiemnastu autorów z Tychów i okolic.

Jak powiedziała nam Nina Michalska, kierownik SDK “Tęcza”, w tym roku prac było mniej niż w latach ubiegłych, jednak podkreślić trzeba, że poziom nadsyłanych zdjęć z roku na rok jest coraz wyższy.

Zwycięzczyni tegorocznego konkursu pochodzi z Bierunia. Pracuje w tyskim Przedszkolu nr 15. Jak nam zdradziła, jej prace powstają głównie podczas licznych podróży po Polsce. Tak było także z nagrodzonymi w czwartek fotografiami. Pani Magdalena startowała już z powodzeniem w wielu konkursach zdobywając przeważnie czołowe miejsca.

Rozdaniu nagród towarzyszył pokaz przezroczy przygotowany przez ks. Krzysztofa Pysznego. Widzowie mieli okazję zobaczyć dwie ciekawe projekcje “Dzień na Mazurach” oraz “Spacer po Pompejach”.

Pokonkursową wystawę oglądać można do 10 listopada.

Autor artykułu: MARCIN SITKO

Informatyk zamiejscowy

Thursday, October 25th, 2001

Około 140 studentów bielskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej uczy się w Cieszynie, bez konieczności pokonywania codziennie kilkudziesięciu kilometrów. Możliwe jest to dzięki funkcjonującej nad Olzą placówce zamiejscowej.

Zajęcia prowadzone w Wydziale Zarządzania i Informatyki, równolegle odbywają się w Cieszynie i Bielsku – informuje nowy rzecznik prasowy bielskiej akademii, Leszek Zaporowski. – Organizowane są na kierunku zarządzanie i inżynieria produkcji, a absolwenci uzyskują tytuł inżyniera. Kadrę dydaktyczną stanowią pracownicy Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku. Studenci kształcą się w trzech specjalnościach: inżynieria przemysłowa, inżynieria żywności oraz zastosowanie informatyki.

Akademia samodzielną działalność rozpoczęła w tym roku. Uroczysta inauguracja pierwszego roku akademickiego odbyła się w miniony wtorek. Kierunek w Cieszynie uruchomiony został w roku ubiegłym. Podobnie jak obecna bielska samodzielna uczelnia był wcześniej częścią byłej filii Politechniki Łódzkiej, która w Bielsku działała 32 lata.

Kierownikiem katedry inżynierii produkcji w Wydziale Zarządzania i Informatyki Akademii Techniczno-Humanistycznej jest prof. Józef Matuszek, powołany 12 października na stanowisko prorektora do spraw nauki. To on był pomysłodawcą i organizatorem stworzenia w Cieszynie placówki zamiejscowej. Zajęcia ulokowano w Zespole Szkół Rolniczo-Technicznych, który zaoferował najlepsze warunki lokalowe. Studenci korzystają z budynków, w których kiedyś mieściła się Państwowa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego. Poza salami dydaktycznymi mają do dyspozycji internet oraz stołówkę szkolną.

- Doskonale znam kłopoty z pokonywaniem trasy Bielsko – Cieszyn. Studenci tracili na dojazdy kilka godzin dziennie i ponad 300 zł na bilety. Szczególnie uciążliwe były powroty, gdy zajęcia kończyły się późnym wieczorem. Dlatego pomysł zorganizowania placówki zamiejscowej spotkał się z dużym zainteresowaniem – mówi prof. Józef Matuszek.

Rekrutacja do cieszyńskiego oddziału prowadzona jest w Bielsku. By uzyskać tytuł inżyniera, zaliczyć trzeba siedem semestrów, później rozpocząć można drugi stopień, po którym otrzymuje się tytuł magistra. Absolwenci posiadają m.in. wiedzę na temat zarządzania przedsiębiorstwem, dokumentacją, zasobami ludzkimi, znają zasady optymalizacji procesu produkcji, motywowania pracowników, budowę systemów wynagradzania. Inżynieria żywności przygotowuje kadrę dla przedsiębiorstw przemysłu rolno-spożywczego. Informatyka dla przedsiębiorstw każdego typu.

W Cieszynie odbywają się te zajęcia, które nie wymagają skomplikowanego zaplecza laboratoryjnego. Do Bielska trzeba też jeździć na egzaminy. Być może uda się w Cieszynie wprowadzić zasadę prowadzenia zajęć w ostatnich semestrach w języku angielskim, co dzieje się już w Bielsku. Już teraz studenci mogą bezpłatnie zdobywać certyfikaty na prowadzonym po angielsku kursie komputerowym lub uczestniczyć w szkoleniach z organizacji przedsiębiorstw, kończących się świadectwem niemieckiej organizacji REFA.

Autor artykułu: WANDA THEN

Pół lekarza

Thursday, October 25th, 2001

Dzisiaj rozstrzygnie się, czy szpital w Blachowni podpisze kontrakt ze Śląską Regionalną Kasą Chorych. Na razie, zdaniem dyrekcji szpitala, propozycje kasy są nie do przyjęcia.

Od początku było wiadomo, że w przyszłym roku pieniędzy do podziału będzie mniej. Wynikało to z trzech czynników.

Po pierwsze kasa musi finansować bardzo specjalistyczne badania i zabiegi, których koszty do tej pory pokrywał skarb państwa. Oznacza to, że ŚRKCh więcej pieniędzy wypłaci szpitalom specjalistycznym i klinikom, a mniej trafi do lecznictwa na niższym poziomie.

Po drugie według Zakładu Ubezpieczeń Społecznych faktyczna liczba osób ubezpieczonych w regionie jest mniejsza o 400 tys. niż szacowano to w ubiegłym roku, a co za tym idzie wpływy ze składek będą mniejsze.

Po trzecie Śląska Kasa Chorych musi przekazać do innych kas 420 mln złotych w ramach tak zwanego wyrównywania poziomu składek.
Dodatkowo założyła na ten rok wysokość składki na ubezpieczenia zdrowotne na poziomie 7,75 procenta, a nie ustawowe 8 procent. Wiąże się to z kłopotami budżetu państwa i planowanym powrotem do niższej stawki.

W tej sytuacji ZOZ w Blachowni otrzymał od ŚRKCh propozycje finansowania świadczeń medycznych na poziomie zdecydowanie niższym niż w tym roku, nawet nie uwzględniając inflacji. Tylko oddział chorób wewnętrznych, chirurgia i ortopedia miałyby mieć więcej pieniędzy (nie uwzględniając inflacji – o od 0,16 do 4,1 procenta). Straciłyby natomiast z pewnością ginekologia i oddział porodu fizjologicznego. Identyczne jak w tym roku pieniądze miałby otrzymać oddział noworodkowy. Kasa chorych zaproponowała także dramatyczne zmniejszenie środków (o ponad 18 procent) na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej, na który trafiają osoby z zagrożeniem życia, na pediatrię, czyli leczenie dzieci o ponad 30 procent i na pogotowie ratunkowe, gdzie zmniejszenie wynosi ponad 48 procent.
Tragiczny poziom finansowania pogotowia wynika z wejścia w przyszłym roku w życie ustawy o medycynie ratunkowej, która nakłada obowiązek finansowania tego działu przez państwo, ale wprowadza też określone warunki funkcjonowania oddziałów ratunkowych. Kasa natomiast nie zamierza finansować nie swoich zadań.

- Nie mamy warunków do stworzenia oddziału medycyny ratunkowej i zespołów ratowniczych – uważa Zbigniew Jabłonka, dyrektor szpitala w Blachowni. – Z kolei nie możemy zatrudnić na dyżurze połowy lekarza, albo połowy dyspozytora, a na tyle będziemy mieli pieniądze.

Także przyjęcie warunków proponowanych przez kasę dla OIOM-u i pediatrii oznaczać będzie w praktyce likwidację tych oddziałów, albo finansowanie ich z innych źródeł, których, dodajmy, po prostu nie ma.

Na razie dyrekcja szpitala po konsultacji ze starostwem podjęła decyzje o podpisaniu cząstkowego porozumienia w sprawie części jednostek. Negocjacje w sprawie reszty zapowiedziano na dziś.

Autor artykułu: TOMASZ ZABOROWICZ

Jesienny turniej

Thursday, October 25th, 2001

Na boisku szkolnym w Zborowskich rozegrano jesienny turniej oldbojów w piłce nożnej.

Na szkolnym boisku spotkały się cztery drużyny piłkarskie z Ciasnej, z kapitanem Andrzejem Zdrojewskim, O.K. Sokół z Sierakowa Śląskiego z kapitanem Norbertem Strzodą, firmy Kosz z Dzielnej z kapitanem Norbertem Strzodą (przypadkowa zbieżność nazwisk) oraz ze Zborowskich z kapitanem Stefanem Miglusem.

W kolejnych meczach Kosz przegrał ze Zborowskimi 0:4, Ciasna przegrała z Sierakowem Śląskim 2:3 i wygrała z Koszem 4:0, a Zborowskie po remisie z Sierakowem Śl. 1:1 przegrało ostatecznie w rzutach karnych 4:5. Tak więc turniej wygrała drużyna z Sierakowa Śl., II miejsce zajęli gospodarze, III miejsce drużyna z Ciasnej, a miejsce czwarte zawodnicy z Dzielnej. Według obserwującego wszystkie mecze szefa GOKSiR z Ciasnej Krystiana Nowaka najlepszym zawodnikiem turnieju był Stefan Miglus ze Zborowskich. Organizatorzy turnieju przekazali 150 zł na rzecz miejscowej szkoły podstawowej na zakup sprzętu sportowego dla uczniów.

Autor artykułu: (jar)

Piąta porażka

Wednesday, October 24th, 2001

W meczu z Tytanem Leasing Częstochowa bielszczanie przegrywali nawet 25 punktami, ale potrafili zmniejszyć przewagę do 8 “oczek”. Jednak brak zmienników spowodował, że zespół nie wytrzymał kondycyjnie i rywale ostatecznie wygrali 100-75.

Po wyjazdowej porażce z liderującą w tabeli Stalą Stalowa Wola koszykarzom Spetechu przyszło się zmierzyć w niedzielę z Tytanem Częstochowa. Goście od początku pierwszej kwarty narzucili szybkie tempo dogrywając piłkę do wysokich Tomasza Nogalskiego i Janusza Sośniaka, którzy skutecznie wykańczali akcje. Bielszczanie dość łatwo pozwolili rywalom objąć prowadzenie kilkunastoma punktami. W zespole gospodarzy w pierwszej części dobrze prezentowali się Robert Kozaczka i Grzegorz Błotko. Kozaczka jednak szybko “złapał” pięć fauli i w trzeciej kwarcie musiał opuścić boisko. Podobnie jak doświadczony Dariusz Reinhard.

- Tak rutynowany zawodnik nie może sobie pozwolić na głupie faule, bo wie, że nie mamy kogo wystawić na parkiet – mówił po meczu grający trener Spetechu, Bogdan Wąsowicz.

Rywale, wykorzystując zmęczenie gospodarzy, konsekwentnie powiększali przewagę. Często za trzy punkty trafiał Nogalski i w pewnym momencie Spetech przegrywał 40-65. Jednak trochę ambicji i walki wystarczyło, by po kilku minutach różnica wynosiła zaledwie 8 pkt. (61-69). Świetny mecz rozegrał Grzegorz Błotko, który zdobył 34 pkt.

- Ten chłopak rozwija się dobrze i będzie z niego kawał dobrego gracza, jeżeli się utrzymamy – stwierdził Wąsowicz.

Jednak skuteczna końcówka w wykonaniu gości sprawiła, że spotkanie zakończyło się wynikiem 100-75 dla Tytanu.

- Nie mamy zmienników, a ja nie dam rady biegać przez 40 min. Potrafiliśmy odrobić straty i z 20 pkt. zmniejszyć na 8, ale rywale dokonywali zmian, a my nie. Mamy taką sytuację, jaką mamy. Najmłodszy zawodnik na ławce ma 16 lat i nie grał nawet w juniorach – podsumował trener.

Po tej porażce Spetech spadł na ostatnie miejsce w tabeli.

Autor artykułu: (klm)

Łamie płyty głową

Wednesday, October 24th, 2001

49-letni mnich z klasztoru Shaolin, mistrz Shi-Su-Gang, odwiedził wczoraj Żywiec. Shi-Su-Gang jest mistrzem 30 generacji, specjalistą w łamaniu płyt marmurowych głową i jednym z najstarszych mieszkańców klasztoru, który powstał już w 495 roku.

- Bardzo mu się podoba w Polsce – mówi Stanisław Ścieszka, instruktor tai chi, opiekun mistrza. – Zwiedził już m.in. Szyndzielnię, górę Żar i żywiecki Browar.

Wczoraj Shi-Su-Gang spotkał się z władzami powiatu w starostwie, gdzie wywołał ogólną ciekawość pracowników. Niestety, kontakt z nim był utrudniony, gdyż posługuje się tylko językiem chińskim. Mistrz mieszka w Bielsku, w wynajętym mieszkaniu. Pobyt w Polsce traktuje jako rekreację. W poniedziałek planuje powrót do Chin.

Autor artykułu: (ps)

Złodziej w kurniku

Wednesday, October 24th, 2001

Przestępcy kradną krowy z pastwisk, świnie z chlewów i drób z kurników. Nie boją się złych psów i wyprowadzają je z posesji. Nie przepuszczają nawet hodowanym przez częstochowian bażantom i gołębiom.

Policjanci twierdzą, że trudno wymienić rasę, której złodzieje dotąd nie ukradli. Corocznie w naszym regionie ich łupem pada kilkadziesiąt czworonogów. Mieszkańcowi Koniecpola ukradziono czarnego buhaja. Z obory 67-letniej gospodyni tej samej miejscowości złodzieje wyprowadzili nocą dwie krowy. Zwierzę tej rasy dwa miesiące później zginęło także z pastwiska w tej miejscowości. Właściciel oszacował straty na 12 tys. zł. Kradzież krowy z łąki zgłosił również rolnik z Małus koło Mstowa, a zaginięcie byka gospodarz z Lubojenki. Z posesji w Kolonii Poczesnej w maju tego roku zniknął 70-kilogramowy cielak. Prawdopodobnie złodzieje wywieźli bydło do innych miejscowości. Amatorzy cudzej własności kradną także świnie.

- 54-letnia mieszkanka Zawad straciła w taki sposób w lipcu tego roku wyhodowanego przez siebie tucznika. Złodzieje zabrali jej z chlewu także kaczkę francuską – opowiada kom. Stanisława Gruszczyńska z biura prasowego częstochowskiej policji. – Dla ludzi mieszkających na wsi, kradzież zwierząt hodowlanych, to duża strata. To w większości starsze osoby. Krowa jest ich żywicielką.
Zdaniem policjantów podczęstochowskich komisariatów niektórzy mieszkańcy wsi żyją z kradzieży drobnych zwierząt. Grasują nocą wkradając się do kurników i chlewików. Łupy: indyki, kury, kaczki czy króliki trafiają później na ich stół. Swój jadłospis urozmaicił złodziej, który w lutym tego roku wyniósł 20 bażantów hodowanych przez mieszkańca Poczesnej. Straty oszacowano na około 2 tys. zł. We wrześniu z posesji przy ul. Hektarowej w Częstochowie nieznany sprawca skradł 20 gołębi. Ich wartość właściciel wycenił na około 3 tys. zł.

- Nasz rejon jest typowo rolniczym. Żyje tu wielu ubogich ludzi – mówi policjant z podczęstochowskiej miejscowości. – Złodzieje szukają cennych rzeczy. Jak nic takiego nie znajdą, łaszczą się nawet na kurę albo… jajka.

Przestępcy nie boją się nawet złych psów. W styczniu z posesji w Częstochowie wyprowadzono pięknego owczarka niemieckiego. Równie odważni musieli być dwaj mężczyźni, którzy w sobotnie popołudnie 29 września napadli na ul. Towiańskiego w Częstochowie na 43-letniego przechodnia spacerującego z rottweilerem. Obezwładnili częstochowianina i ukradli mu psa.

Autor artykułu: VIOLETTA GRADEK

“Żyjmy Razem”

Tuesday, October 23rd, 2001

Spotkania robocze i dyskusje, profilaktyka i rehabilitacja mają być głównymi zadaniami nowej, rudzkiej organizacji: Klubu Edukacji Integracyjnej.

Klub jest przedsięwzięciem Stowarzyszenia Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych i Ich Rodzin “Żyjmy Razem”. Stowarzyszenie powstało w październiku zeszłego roku, jest dziełem rodziców i nauczycieli z klasy integracyjnej SP nr 10 w Rudzie Śląskiej. Głównymi pomysłodawcami byli Jawiga i Grzegorz Draheim, rodzice niepełnosprawnej Kasi.

- Problemy osób niepełnosprawnych znamy z praktyki. Wiemy, jak wiele wysiłku kosztuje rehabilitacja, utarczki z biurokracją, czy choćby bariery architektoniczne skutecznie utrudniające codzienne funkcjonowanie osobom niepełnosprawnym – przedstawia przyczyny podjęcia pracy społecznej Grzegorz Draheim, sekretarz Stowarzyszenia.

Uroczyste otwarcie Klubu Edukacji Integracyjnej odbyło się w bielszowickiej restauracji “Dama Pik”. Dzięki uprzejmości państwa Grozmani będzie się tam mieścić siedziba klubu. W zamierzeniu jego twórców ma on być miejscem spotkań ze specjalistami zajmującymi sie osobami niepełnosprawnymi, m.in. rehabilitantami, oraz forum wymiany doświadczeń i poglądów. Jednym z zamysłów Stowarzyszenia jest zorganizowanie hydroterapii w tarnogórskim Aqua Parku. Głównym problemem są koszty transportu.

W inauguracyjnyn spotkaniu, które miało formę wieczoru poetyckiego, nie mogło zabraknąć “dobrych duchów” przedsięwzięcia: Ireny Kopańskiej, nauczycielki klasy integracyjnej SP nr 16 i Moniki Nowickiej, kierującej przychodnią rehabilitacyjną w Rudzie Goduli. Reprezentujący Zarząd Miasta Adam Rozewicz i Tadeusz Grozmani wraz z wiceprezydentem Zbigniewem Domżalskim i prezes Stowarzyszenia, Jadwigą Draheim, uroczyście przecięli wstęgę. Pozostaje życzyć jakże potrzebnej wytrwałości i sukcesów.

Autor artykułu: ADRIAN HAJDUK

Zaśpiewają Panu

Tuesday, October 23rd, 2001

Na VI Festiwal Twórczości Chrześcijańskiej “Gloria Dei” zapraszają pracownicy rudzkiego Miejskiego Ośrodka Kultury im. Henryka Bisty.

Tegoroczna edycja Festiwalu odbędzie się 17 i 18 listopada. Pierwszego dnia, o godz. 17. rozpoczną się przesłuchania ośmiu zgłoszonych do konkursu zespołów. Wieczorem wystąpi również ubiegłoroczna laureatka – Magda Anioł z zespołem. Tego dnia wstęp na koncert będzie wolny.

Na niedzielę, 18 listopada zaplanowano koncert laureatów, którzy prezentować się będą zebranej publiczności od godz. 19. Wystąpi również Mieczysław Szcześniak z zespołem. Bilety w cenie 15 zł (I miejsca), 10 zł (balkon) i 7 zł (ulgowe) można nabyć kasie MOK-u przy ul. Niedurnego 69 w Rudzie Śląskiej.

Autor artykułu: (pik)