Dzisiaj rozstrzygnie się, czy szpital w Blachowni podpisze kontrakt ze Śląską Regionalną Kasą Chorych. Na razie, zdaniem dyrekcji szpitala, propozycje kasy są nie do przyjęcia.
Od początku było wiadomo, że w przyszłym roku pieniędzy do podziału będzie mniej. Wynikało to z trzech czynników.
Po pierwsze kasa musi finansować bardzo specjalistyczne badania i zabiegi, których koszty do tej pory pokrywał skarb państwa. Oznacza to, że ŚRKCh więcej pieniędzy wypłaci szpitalom specjalistycznym i klinikom, a mniej trafi do lecznictwa na niższym poziomie.
Po drugie według Zakładu Ubezpieczeń Społecznych faktyczna liczba osób ubezpieczonych w regionie jest mniejsza o 400 tys. niż szacowano to w ubiegłym roku, a co za tym idzie wpływy ze składek będą mniejsze.
Po trzecie Śląska Kasa Chorych musi przekazać do innych kas 420 mln złotych w ramach tak zwanego wyrównywania poziomu składek.
Dodatkowo założyła na ten rok wysokość składki na ubezpieczenia zdrowotne na poziomie 7,75 procenta, a nie ustawowe 8 procent. Wiąże się to z kłopotami budżetu państwa i planowanym powrotem do niższej stawki.
W tej sytuacji ZOZ w Blachowni otrzymał od ŚRKCh propozycje finansowania świadczeń medycznych na poziomie zdecydowanie niższym niż w tym roku, nawet nie uwzględniając inflacji. Tylko oddział chorób wewnętrznych, chirurgia i ortopedia miałyby mieć więcej pieniędzy (nie uwzględniając inflacji – o od 0,16 do 4,1 procenta). Straciłyby natomiast z pewnością ginekologia i oddział porodu fizjologicznego. Identyczne jak w tym roku pieniądze miałby otrzymać oddział noworodkowy. Kasa chorych zaproponowała także dramatyczne zmniejszenie środków (o ponad 18 procent) na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej, na który trafiają osoby z zagrożeniem życia, na pediatrię, czyli leczenie dzieci o ponad 30 procent i na pogotowie ratunkowe, gdzie zmniejszenie wynosi ponad 48 procent.
Tragiczny poziom finansowania pogotowia wynika z wejścia w przyszłym roku w życie ustawy o medycynie ratunkowej, która nakłada obowiązek finansowania tego działu przez państwo, ale wprowadza też określone warunki funkcjonowania oddziałów ratunkowych. Kasa natomiast nie zamierza finansować nie swoich zadań.
- Nie mamy warunków do stworzenia oddziału medycyny ratunkowej i zespołów ratowniczych – uważa Zbigniew Jabłonka, dyrektor szpitala w Blachowni. – Z kolei nie możemy zatrudnić na dyżurze połowy lekarza, albo połowy dyspozytora, a na tyle będziemy mieli pieniądze.
Także przyjęcie warunków proponowanych przez kasę dla OIOM-u i pediatrii oznaczać będzie w praktyce likwidację tych oddziałów, albo finansowanie ich z innych źródeł, których, dodajmy, po prostu nie ma.
Na razie dyrekcja szpitala po konsultacji ze starostwem podjęła decyzje o podpisaniu cząstkowego porozumienia w sprawie części jednostek. Negocjacje w sprawie reszty zapowiedziano na dziś.
Autor artykułu: TOMASZ ZABOROWICZ