Blisko połowa górników, którzy skorzystali z odpraw i odeszli z kopalń pomiędzy październikiem 1999 roku a kwietniem 2000 roku, znalazła ponownie pracę – wynika z badań przeprowadzonych przez Główny Instytut Górnictwa.
Naukowcy objęli badaniami 1500 osób. To już trzecia seria tego rodzaju badań z zaplanowanych sześciu.
- O żadnej innej grupie zawodowej w Polsce nie mamy tak dokładnej wiedzy – mówi dr Konrad Tausz z GIG. – Dzięki temu możemy podsuwać decydentom propozycje konkretnych rozwiązań i ostrzegać przed narastającymi problemami.
Uzyskane wyniki pozwalają stwierdzić, że w porównaniu z innymi kategoriami zawodowymi, górnicy radzą sobie dobrze. Większość ma już nową pracę, bądź założyła nowe firmy. Brakuje jednak precyzyjnej informacji, co powinni robić odchodząc z kopalń.
Większość byłych górników pracuje obecnie na podstawie umowy o pracę na pełnym etacie. Niemal co czwarty założył własny interes. Firmy założone przez byłych górników to zwykle sklepy, zakłady usługowe lub rzemieślnicze.
- Są miasta takie jak na przykład Bytom, Będzin, czy Jastrzębie, gdzie znalezienie pracy jest wyjątkowo trudne – mówi Piotr Mielnicki, prezes Górniczej Agencji Pracy. – Szansą są przekwalifikowania. Ostatnio udało nam się objąć bezpłatnym programem szkoleniowym pracowników powierzchni i tych, którzy po odejściu z kopalni pobierali zasiłki dla bezrobotnych.
Firmy zatrudniające byłych górników zajmują się zwykle działalnością produkcyjną, budownictwem, pracami remontowymi i usługami. W urzędach pracy są jednak zarejestrowane jako bezrobotne 8292 osoby, które wcześniej pracowały w kopalniach. Dokładnie nie wiadomo, ilu byłych górników nie podjęło jeszcze pracy.
- Podejrzewam, że mamy do czynienia z nierejestrowanym zatrudnieniem, czyli szarą strefą – mówi Konrad Tausz.
Tymczasem w środowiskach górniczych coraz głośniej mówi się, że należy… reaktywować zlikwidowane kilka lat temu górnicze szkoły zawodowe. Ich uruchomienie chcą nawet współfinansować prywatne firmy. Argumentem przemawiającym za górniczymi zawodówkami jest coraz bardziej odczuwalna luka pokoleniowa. Starsi, doświadczeni pracownicy odchodzą już z kopalń, ale blokada etatów powoduje, że ich obowiązków nie ma kto przejąć. Podobny problem wystąpił dwa lata temu w kopalniach czeskich, które ratowały się zatrudniając polskich specjalistów. Obecnie nasi rodacy wydobywają za południową granicą co trzecią tonę węgla. Jednocześnie Czesi zwracają uwagę że wielu polskich górników nie spełnia wymogów zawodowych.
- Jestem przeciwny wznowieniu górniczych zawodówek – mówi Konrad Tausz. – One produkowały bezrobotnych. Myślę, że potrzebnych kopalniom fachowców powinny zapewnić szkoły o ogólniejszym profilu.
Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ