Archive for August, 2001

Większość górników odchodzących z kopalń potrafi znaleźć sobie nowe zajęcie

Monday, August 27th, 2001

Blisko połowa górników, którzy skorzystali z odpraw i odeszli z kopalń pomiędzy październikiem 1999 roku a kwietniem 2000 roku, znalazła ponownie pracę – wynika z badań przeprowadzonych przez Główny Instytut Górnictwa.

Naukowcy objęli badaniami 1500 osób. To już trzecia seria tego rodzaju badań z zaplanowanych sześciu.

- O żadnej innej grupie zawodowej w Polsce nie mamy tak dokładnej wiedzy – mówi dr Konrad Tausz z GIG. – Dzięki temu możemy podsuwać decydentom propozycje konkretnych rozwiązań i ostrzegać przed narastającymi problemami.

Uzyskane wyniki pozwalają stwierdzić, że w porównaniu z innymi kategoriami zawodowymi, górnicy radzą sobie dobrze. Większość ma już nową pracę, bądź założyła nowe firmy. Brakuje jednak precyzyjnej informacji, co powinni robić odchodząc z kopalń.

Większość byłych górników pracuje obecnie na podstawie umowy o pracę na pełnym etacie. Niemal co czwarty założył własny interes. Firmy założone przez byłych górników to zwykle sklepy, zakłady usługowe lub rzemieślnicze.

- Są miasta takie jak na przykład Bytom, Będzin, czy Jastrzębie, gdzie znalezienie pracy jest wyjątkowo trudne – mówi Piotr Mielnicki, prezes Górniczej Agencji Pracy. – Szansą są przekwalifikowania. Ostatnio udało nam się objąć bezpłatnym programem szkoleniowym pracowników powierzchni i tych, którzy po odejściu z kopalni pobierali zasiłki dla bezrobotnych.
Firmy zatrudniające byłych górników zajmują się zwykle działalnością produkcyjną, budownictwem, pracami remontowymi i usługami. W urzędach pracy są jednak zarejestrowane jako bezrobotne 8292 osoby, które wcześniej pracowały w kopalniach. Dokładnie nie wiadomo, ilu byłych górników nie podjęło jeszcze pracy.
- Podejrzewam, że mamy do czynienia z nierejestrowanym zatrudnieniem, czyli szarą strefą – mówi Konrad Tausz.

Tymczasem w środowiskach górniczych coraz głośniej mówi się, że należy… reaktywować zlikwidowane kilka lat temu górnicze szkoły zawodowe. Ich uruchomienie chcą nawet współfinansować prywatne firmy. Argumentem przemawiającym za górniczymi zawodówkami jest coraz bardziej odczuwalna luka pokoleniowa. Starsi, doświadczeni pracownicy odchodzą już z kopalń, ale blokada etatów powoduje, że ich obowiązków nie ma kto przejąć. Podobny problem wystąpił dwa lata temu w kopalniach czeskich, które ratowały się zatrudniając polskich specjalistów. Obecnie nasi rodacy wydobywają za południową granicą co trzecią tonę węgla. Jednocześnie Czesi zwracają uwagę że wielu polskich górników nie spełnia wymogów zawodowych.

- Jestem przeciwny wznowieniu górniczych zawodówek – mówi Konrad Tausz. – One produkowały bezrobotnych. Myślę, że potrzebnych kopalniom fachowców powinny zapewnić szkoły o ogólniejszym profilu.

Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ

W Katowicach policjanci poszukują blisko 50 osób

Monday, August 27th, 2001

W prowadzonych przez policję rejestrach osób zaginionych stale przybywają nowe nazwiska. Znikają zarówno dorośli, jak i dzieci. Niektórzy po pewnym czasie sami wracają do rodzin. Inni nawet odnalezieni przez funkcjonariuszy nie chcą słyszeć o kontaktach z najbliższymi. (more…)

Ostra jazda

Friday, August 24th, 2001

(RAJCZA) IV Wielka Nagroda MTB Beskidy-Żywiec 2001 dobiegła końca. Jednym z najtrudniejszych etapów był wyścig w Rajczy. – To jedna z najbardziej wyczerpujących tras tegorocznej edycji – mówi Marek Brałkowski, jeden z organizatorów rajczańskiego wyścigu. – Jedno okrążenie wynosi 5280 m. Sporo jest stromych podjazdów i zjazdów.

Ciężka trasa wymagała nie lada doświadczenia i umiejętności. Nie brakowało niespodzianek. Do tych największych zaliczyć trzeba wycofanie się Andrzeja Kaisera, który po pierwszym okrążeniu przewodził stawce, by po nim złapać gumę.

Wśród zawodników nielicencjonowanych w kategorii młodzików zwyciężył Piotr Lewandowski (Tarnów), w juniorkach młodszych Wioletta Michalak (Sokół Szczyrk), w juniorach młodszych Sławomir Bury (Gilowice), w juniorach Daniel Skóra (Czeladź), w elicie kobiet Sarka Langrova (Ostrava), a w elicie mężczyzn Tomas Veselij (Ostrava).

Wśród zawodników licencjonowanych w kategorii młodzików zwyciężył Karol Sroka (LKS Optex Scott Opoczno), w juniorkach młodszych Magdalena Pyrgies (Merida LKS Trasa Zielona Góra), w juniorach młodszych Kryspin Pyrgies (LKS Optex Scott Opoczno), w juniorach Daniel Packi (LKS Optex Scott Opoczno), w elicie kobiet Anna Makuch (Arkus Iskra Głogoczów), w elicie mężczyzn Radosław Rękawek (LKS Optex Scott Opoczno), w mastersach do 41 lat Krzysztof Gierczak (Przemyśl), a w mastersach powyżej 41 lat Bogusław Siębor (UKS Kolarzyk Częstochowa).

Po ostatnim etapie w Szczyrku, w ostatecznej klasyfikacji wśród młodzików zwyciężył Karol Sroka (LKS Optex Scott Opoczno), w juniorkach młodszych Marlena Pyrgies (Merida LKS Trasa Zielona Góra), w juniorach młodszych Kryspin Pyrgies (LKS Optex Scott Opoczno), w juniorach Daniel Packi (LKS Optex Scott Opoczno), w elicie kobiet Magdalena Balana (Optex Opoczno), w elicie mężczyzn Andrzej Kaiser (LKS Optex Scott Opoczno), w mastersach do 41 lat Mariusz Głowacki (Nowy Sącz), a w mastersach powyżej 41 lat Tadeusz Jasek (Beskid Żywiec).

Autor artykułu: PAWEŁ SZCZOTKA

Zwyciężył lider

Friday, August 24th, 2001

(WIEPRZ) W niedzielę na boisku w Wieprzu odbyła się druga edycja tegorocznego Turnieju Gmin Powiatu Żywieckiego. Tym razem udział w niej wzięło osiem gmin: Gilowice, Koszarawa, Lipowa, Łękawica, Łodygowice, Milówka, Radziechowy-Wieprz i Żywiec. Zabrakło Świnnej.

Przypomnijmy, że po pierwszej edycji w Milówce liderem była gmina Radziechowy-Wieprz, wyprzedzając Milówkę i Łodygowice. Druga edycja rozpoczęła się od wbijania gwoździ. W tej konkurencji zwyciężyła Lipowa, a drugie miejsce przypadło gminom Milówka i Radziechowy. W konkurencji przesypywania zboża z koryta do skopców pierwszym miejscem podzieliły się Lipowa i Radziechowy-Wieprz. Sporo emocji wywołała konkurencja bicia piany. Tu niepokonana okazała się Łękawica, ubijając znacznie szybciej od Radziechowych-Wieprza i Koszarawy. W trakcie przerwy w zmaganiach na płycie boiska zaprezentowały dorobek artystyczny Lipowa i Milówka.

Do czwartej konkurencji, sztafetowego biegu na szczudłach, zawodnicy przygotowywali się od dawna. Jak się jednak okazało, najlepiej pobiegła drużyna Radziechowych-Wieprza. Drugie miejsce zajęła ekipa z Gilowic, a trzecie z Łodygowic. Najcelniej ziemniakami do koszyka rzucał reprezentant Milówki. Nieco gorzej zawodnik gminy Radziechowy-Wieprz. Trzecią pozycją podzieliły się Lipowa i Łodygowice. I znowu emocje. Tym razem w sztafetowym wyścigu na piłkach kangurkach najlepsze okazały się Łodygowice. Drugie miejsce wyskakała Koszarawa, a trzecie Radziechowy-Wieprz. Zanim rozpoczęły się dalsze konkurencje, dorobek artystyczny zaprezentował Żywiec.

Gwoździem programu był wyścig na taczkach. Reprezentanci gmin musieli wieźć na nich kobiety. W tej konkurencji zwyciężyła gmina Radziechowy-Wieprz. Drugie miejsce przypadło Milówce, a trzecie Łodygowicom. W ostatniej konkurencji, polegającej na rzucaniu kołem ratowniczym, pierwsze miejsce przypadło w udziale aż trzem reprezentacjom z Gilowic, Łodygowic i Milówki. W drugim etapie, po raz kolejny, najlepszą gminą okazały się Radziechowy-Wieprz, a drugie miejsce zajęły wspólnie Łodygowice i Milówka. W łącznej klasyfikacji prowadzą Radziechowy-Wieprz (73 pkt.), drugie miejsce zajmuje Milówka (65 pkt.) i trzecie Łodygowice (63 pkt.).

Już w najbliższą niedzielę dalsze emocje. Tym razem w Łodygowicach gminy będą rywalizować w cięciu drewna, wchodzeniu na żerdź, poprzecznym toczeniu tylnej opony od traktora, przędzeniu wełny, w przejeździe na rowerze i zbieraniu bagażu, obieraniu jabłka na najdłuższą skórkę i robieniu na drutach. Gospodarze zapowiadają, że odbiorą przodownictwo gminie Radziechowy-Wieprz. Początek o 14.00.

Autor artykułu: PAWEŁ SZCZOTKA

Towarzystwo w impasie

Friday, August 24th, 2001

W trudnej sytuacji znalazło się Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej w Żywcu, działające w tym mieście już od 70 lat. Jego członkowie wystąpili do Urzędu Miasta o dotację w wysokości 5 tys. zł na bieżącą działalność i utrzymanie obiektu.

- Niestety, urząd nie ma prawnych możliwości dofinansowania towarzystwa – tłumaczy Ewa Jędryszek, rzecznik prasowy UM. – Towarzystwo zwróciło się o grant i dostało go, ale jest on przeznaczany na konkretną działalność. Była to kwota 10 tys. zł na wydanie Karty Groni.

Obecnie TMZŻ wykazuje niedobór 1641 zł, które potrzebne są na działalność statutową. W najbliższym czasie ma dojść do spotkania z władzami miejskimi.

- Żywieckie starostwo, będące właścicielem budynku, w którym znajduje się siedziba towarzystwa, stara się pomóc – tłumaczy Stanisław Kucharczyk, rzecznik prasowy starostwa.
- Dlatego ustalamy minimalne stawki za czynsz.
Jednak problem trudnej sytuacji tkwi w czym innym. – Towarzystwo nie posiada osobowości prawnej, czyli nie może wystawiać żadnych rachunków, umów czy faktur – mówi jeden z prawników.

Jak udało nam się dowiedzieć, dwa miesiące temu został złożony wniosek do bielskiego sądu o wpis do rejestru stowarzyszeń. Na taki wpis czeka się jednak kilka miesięcy.

Autor artykułu: (ps)

Co mają najlepszego

Thursday, August 23rd, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) W Tarnowskich Górach dobiegają końca ostatnie przygotowania do prezentacji gminy w ramach konkursu o tytuł “Złotej miejscowości Radia Katowice”. Konkursowy tydzień promocyjny trwa już od poniedziałku. Jego finał odbędzie się, jak zwykle w sobotę, w tarnogórskim Parku Miejskim.

Hasło wszystkich finałowych prezentacji gmin w ramach radiowego konkursu brzmi “Umawiamy się na 9-tą?. Sobotnie spotkanie w Tarnowskich Górach także rozpocznie się właśnie o tej godzinie. Organizatorzy postanowili rozpocząć zabawę mocnym akcentem: na “dzień dobry” zagra dla gości Tarnogórska Orkiestra Reprezentacyjna.

Po występie muzyków z orkiestry dętej, szansę na publiczny występ będzie miał każdy, kto zechce spróbować swoich sił w konkursie “Mikrofon dla wszystkich”. Potem przyjdzie czas na spotkanie z postaciami z tarnogórskich legend i coś dla najmłodszych: występ Teatru Lalki Igora Polaka “Pacuś”.

Organizatorzy zapewniają, że Tarnowskie Góry pokażą w sobotę, co mają najlepszego. W programie imprezy znalazły się m.in. występy najmłodszych tarnogórskich kandydatów na gwiazdy – laureatów ogólnopolskich konkursów piosenki dziecięcej, chóru “Kolejarz” i Zespołu Pieśni i Tańca “Tarnogórzanie”. Wysiłki mieszkańców wspomogą też honorowi obywatele miasta. Wieczorem w muszli koncertowej wystąpią: kabaret “Stań tutaj”, zespoły “Red Hots” i “Sami”. Zabawę zakończy wystrzał oddany z armaty przez członków Bractwa Kurkowego.

Sobotniej zabawie towarzyszyć będzie wiele innych imprez w różnych punktach miasta, m.in. zawody sportowe VI Spartakiady Dzielnic, finał Letniego Turnieju Tenisa Ziemnego o Puchar Burmistrza Miasta, a także wystawy prac uczestników zajęć warsztatowych Pracowni Ceramicznej działającej przy Tarnogórskim Centrum Kultury, kiermasz wydawnictw regionalnych i przegląd wypieków cechu piekarzy i cukierników.

Jutro, w ramach imprezy, w tarnogórskim Parku Wodnym o godz. 9.00 rozpocznie się Spartakiada Sportów Wodnych i Wodnopodobnych. A w sobotę w tarnogórskim Ratuszu ci, którzy czują się na siłach, będą mogli zagrać z Darkiem Świerczem, siedmioletnim szachowym mistrzem.

Autor artykułu: (ks)

“Poszukiwania” Oli

Thursday, August 23rd, 2001

W Galerii Towarzystwa Miłośników Ziemi Wodzisławskiej czynna jest wystawa prac Aleksandry Mrok. Młoda artystka jest absolwentką katowickiej filii Akademii Sztuk Pięknych. Ukończyła kierunek wzornictwa przemysłowego. Jej pasją jest malarstwo i fotografika.

Już podczas studiów obrazy Aleksandry Mrok odnosiły sukcesy. Artystka otrzymała wyróżnienia w Ogólnopolskim Konkursie dla Studentów Wyższych Uczelni Plastycznych oraz w Międzynarodowym Konkursie Fotograficznym. Jej prace brały udział w wystawie “Rybnickie kolory” oraz “Design młodych” w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie.

Kilka miesięcy temu cykl obrazów Aleksandry Mrok zatytułowany “Poszukiwania” można było oglądać w galerii “Pod Fikusem”, która mieści się w bibliotece. Wystawa w galerii “Art Vladislavia” potrwa do końca października.

Autor artykułu: (ana)

Miasto w ofercie

Thursday, August 23rd, 2001

Dzięki dobrej reklamie Rybnik chce korzystnie i szybko sprzedać niektóre komunalne działki i kamienice. Dzięki tej akcji do gminnego budżetu może w tym roku wpłynąć nawet 5 milionów złotych.

Wokół miasta stoi już kilka tablic informujących o terenach wystawionych na sprzedaż. Są to zarówno działki inwestycyjne (np. przy rondzie obok dworca PKS-u), jak i całe kamienice (budynek przy nowej obwodnicy Wodzisławska-3 Maja). W kampanię promocyjną zaangażowano też lokalną telewizję kablową.

- Sytuacja na rynku nieruchomości jest bardzo trudna – przyznaje Piotr Szczyrbowski, wiceprezydent Rybnika. – Tymczasem mamy w swoim posiadaniu wyjątkowo dobre oferty. Liczymy, że zainteresują się nimi np. koncerny paliwowe, które w tych miejcach mogłyby stawiać stacje.

Gminie już udało się sprzedać atrakcyjną nieruchomość przy rynku. Jedna z kamienic poszła w drodze przetargu za 1,4 mln zł. To dobra cena także dlatego, że dom był w fatalnym stanie technicznym. Inwestor kupił więc w zasadzie przede wszystkim doskonałą lokalizację. Władze miasta mają nadzieję na znalezienie nowego właściciela również dla byłej bazy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Niedobczycach. To duży teren, który jednak wymaga sporych inwestycji.

- Mimo wszystko mamy nadzieję, że uda nam się zrealizować założenia budżetowe. 5 milionów złotych to dla budżetu gminy spora suma – mówi Piotr Szczyrbowski.

Autor artykułu: (TM)

Darmowe za dopłatą

Wednesday, August 22nd, 2001

(SOSNOWIEC, DĄBROWA GÓRNICZA) Mimo obietnic składanych pacjentom przez lekarzy wydających wnioski na sprzęt ortopedyczny (specjalistów – m.in. laryngologów, ortopedów, chirurgów, reumatologów), że jest on bezpłatny, okazuje się po przyjściu do producenta, iż należy za niego częściowo zapłacić.

- Kasy chorych wprowadziły limity, do wysokości których sprzęt jest refundowany. Różnicę pomiędzy limitem a ceną pokrywają pacjenci – mówi Edward Lichocki, sosnowiecki producent protez.

Przed reformą służby zdrowia sprzęt rehabilitacyjny był bezpłatny. Obecnie kasa chorych zwraca producentom czy sprzedawcom zaledwie kilkadziesiąt procent ceny produktu. Resztę dopłaca pacjent. Największe rozbieżności są pomiędzy limitem a ceną i dotyczą gorsetów, obuwia, protez kończyn górnych i dolnych oraz aparatów ortopedycznych i słuchowych.

- Niektórzy rezygnują ze sprzętu ortopedycznego, kiedy dowiadują się, że muszą zapłacić. Większość naszych klientów to osoby ubogie, dotknięte kalectwem – mówi Ewa Chacia z sosnowieckiego gabinetu protetyki słuchu. – Dla nich dopłata kilkuset złotych to poważny wydatek. Często zdarza się, że na kilka wniosków realizowany jest jeden, gdyż pacjent musi zaoszczędzić na dopłatę.

Rozporządzenie ministra zdrowia wprowadza 30-procentową odpłatność za część sprzętu ortopedycznego, np. buty, laski, kule, aparaty używane przy złamaniach ręki, nogi czy kręgosłupa i protezy słuchowe. Pacjent płaci 30 proc. limitu ustalonego przez kasę. Jeżeli więc cena produkcji sprzętu jest większa niż limit, to pacjent pokrywa dodatkowo także tę różnicę.

Aby otrzymać sprzęt ortopedyczny, pacjent musi przejść długą drogę. Należy zgłosić się do lekarza specjalisty po odpowiedni wniosek. Potem, w zależności od rodzaju sprzętu ortopedycznego, trzeba udać się do jednego z kilkunastu tzw. punktów ewidencyjnych na terenie Zagłębia, gdzie przyjmowane są wnioski na kule, laski, balkoniki, podpory i środki pomocnicze (np. szkła okularowe, aparaty słuchowe). Kolejnym etapem jest udanie się pacjenta do jednej z wyznaczonych firm, z którymi kasa ma podpisany kontrakt i odebrać należną protezę.

Taka sytuacja prowadzi do tego, że niektórzy sprzedawcy sprzętu ortopedycznego, rywalizując o pacjenta, robią to nie zawsze legalnymi metodami.

- Jestem zbulwersowana zachowaniem mojego lekarza, który wyraźnie dał mi do zrozumienia, że otrzymam wniosek na aparat słuchowy pod warunkiem, że zakupię go w podanym przez niego punkcie – żali się jedna z sosnowieckich pacjentek. – Z rozmów ze znajomymi wiem, że w innych punktach ten sam aparat jest dużo tańszy.

W punktach ewidencyjnych twierdzą, że nie mają żadnego wpływu na to, gdzie pacjent zakupuje protezę i że podają wszystkie adresy punktów na swoim terenie.

- W interesie pacjenta jest ich odwiedzenie i wybranie najkorzystniejszej oferty – mówi jedna z pracownic kasy chorych z Dąbrowy Górniczej. – W przypadku osób starszych jest to prawie niemożliwe do zrealizowania.
Jednak takie sprawdzenie pozwala może czasem zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Autor artykułu: Jacek Rasiewicz

Trawka dla sędziego

Wednesday, August 22nd, 2001

Wczoraj, na jedenaście dni przed meczem eliminacji piłkarskich Mistrzostw Świata, Polska – Norwegia na Stadionie Śląskim montowano ostatnie nowe krzesełka, malowano linie na boisku, kończono prace porządkowe wokół obiektu i myto siedliska, z których już wcześniej korzystali kibice. Poszerzana była też murawa.

- Po tym jak trener Jerzy Engel sugerował, że mamy za wąską płytę, dosztukowaliśmy murawę na rogach, żeby piłkarze nie musieli wybiegać na tor żużlowy, przy wybijaniu rzutów rożnych – tłumaczy Marek Potapowicz, dyrektor stadionu. – Szkoleniowiec reprezentacji miał nieścisłe wiadomości, mówiąc że szerokość boiska wynosi 68 metrów. Jest 72, dlatego wystarczyło tylko ustawić chorągiewki w nowych miejscach. Teraz dodamy trochę trawy, po 80 centymetrów z obu stron, żeby sędziowie boczni mieli odpowiednią ilość miejsca do biegania.

1 września, nowa, żelbetonowa trybuna nie będzie w pełni wyposażona w krzesełka. Zabraknie około 500 sztuk, na dolnych sektorach, z których siedem będzie niedostępnych dla publiczności. W pozostałych zamontowano po kilka rzędów.

- Po prostu na te krzesełka zabrakło w tym roku pieniędzy. Miałem do wyboru wypełnić sektory najbliższe wyjścia dla zawodników lub zainstalować krzesełka w miejscach lepszej widoczności. Wybrałem tę drugą możliwość – wyjaśnia Potapowicz, który wczoraj podejmował bardzo ważną komisję, oceniającą stan przygotowania obiektu do meczu polskich piłkarzy. Mowa o żonie dyrektora, Jolancie i siedmioletniej córce, Martynie.

- Byłam tu ostatnio, gdy stała jeszcze trybuna prasowa. Wiele się zmieniło, jednak trochę zostało do zrobienia. Męża nie ma teraz w domu od rana do wieczora. Postanowiłam zobaczyć co zajmuje mu tak wiele czasu i dlaczego w tym roku nie moglimy pojechać na wakacje – żartowała pani Jolanta.

Dwaj pracownicy, malujący linie za pomocą urządzenia, rozpylającego farbę, znaleźli chwilę na rozmowę z dziennikarzem “DZ”: – Dziś była koszona murawa, dlatego “jedziemy” z liniami. Trzeba będzie zrobić to jeszcze ze dwa razy przed meczem, bo trawa przecież odrasta. W środę mają sprawdzać, czy boisko jest odpowiednio przygotowane. No, musimy kończyć pogaduszki, bo nam farba zgęstnieje.

Jednym z wymogów organizacji meczu eliminacji MŚ jest wyposażenie stadionu w tzw. rękaw, czyli wysuwany tunel, przez który piłkarze i sędziowie wychodzą na boisko.

- Sprowadzimy taki rękaw z Łodzi, ze stadionu Widzewa. Powinien być u nas w czwartek. W środę oczekuję na wizytę wszystkich członków komitetu organizacyjnego. Wtedy dowiemy się, czy pozostały jakieś bilety, których nie sprzedano w Polsce. Wciąż jesteśmy bombardowani telefonami w tej sprawie. Najbardziej zdesperowani nawet nam grożą, ale to naprawdę nie moja wina, że mamy taki “mały” stadion – kończy Potapowicz.

Autor artykułu: TOMASZ KUCZYŃSKI