Archive for July, 2001

Błądzą przez wandali

Monday, July 30th, 2001

Nie mają łatwego życia rowerzyści rozmiłowani w wycieczkach wokół Rybnika. Ci, którzy niezbyt dobrze znają podmiejskie okolice, mogą łatwo zabłądzić. Wszystko z powodu wandali, którzy niszczą tablice informacyjne na ścieżkach rowerowych.

Niemal co dnia cykliści widzą efekty kolejnych działań wandali: najczęściej na tablicach pojawiają się wykonane sprejem napisy, jednak niektóre słupki informacyjne po prostu w całości znikają. Złodzieje wykopują je, by potem sprzedać w skupie złomu.

- Najgorzej, gdy znikają tablice na skrzyżowaniach ścieżek. Wtedy rowerzyści mogą po prostu zgubić się w lesie. To może spowodować tragedię. Niestety wandale i złodzieje chyba nie zdają sobie z tego sprawy – słyszymy w rybnickim magistracie.

By zapobiec kłopotom, które mogą spotkać rowerzystów, urzędnicy postanowili przyjrzeć się wszystkim ścieżkom wokół miasta. Jeszcze w tym sezonie tablice informacyjne zostaną naprawione. Czy na długo?

- Oczywiście nie jesteśmy w stanie pilnować ścieżek na okrągło – słyszymy w magistracie. – Jednak jesteśmy przekonani, że gdyby wszyscy rowerzyści zwracali baczną uwagę na kręcących się po lesie ludzi, z pewnością część wandali udałoby się złapać.

Autor artykułu: TM

Wyjedzie amoniak

Monday, July 30th, 2001

Właśnie rozpoczęła się modernizacja jastrzębskiego lodowiska “Jastor”. Trwają już pierwsze prace. Największe i jednocześnie najbardziej niebezpieczne zadanie planowane jest w tym tygodniu. Z obiektu wywiezionych zostanie 7 ton amoniaku.

Jastrzębskie lodowisko “Jastor” zostało wybudowane w połowie lat 70. Jest jedynym tego typu obiektem w naszym regionie. Nic więc dziwnego, że cieszy się olbrzymią popularnością. Działają przy nim młodzieżowe kluby hokejowe. Obiekt chętnie odwiedzają oczywiście także amatorzy. Największe oblężenie lodowisko przeżywa w czasie zimowych ferii. Niestety obiekt nie jest w najlepszym stanie technicznym. Teraz wreszcie doczekał się modernizacji.

Prace podzielono na kilka etapów. Pierwszy rozpoczął się dwa tygodnie temu. Ma potrwać do 15 listopada.
- Sezon na lodowisku zwykle zaczyna się na początku października. Jeśli roboty zakończą się zgodnie z planem, ślizgawki opóźnią się zaledwie o kilka tygodni – mówią pracownicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Rozebrano już stare bandy oraz poręcze zabezpieczające. Trwają też prace budowlane na płycie lodowiska. Wymieniona zostanie również cała instalacja.

- Obecnie zastanawiamy się, jakie kupić bandy. W grę wchodzą szwedzkie lub fińskie. Wolelibyśmy szwedzkie, gdyż są one najbardziej profesjonalne – mówi Michał Szelong, zastępca dyrektora jastrzębskiego MOSiR-u.

Najważniejsze jednak, że unowocześniony zostanie system mrożenia. Groźny amoniak, który przez prawie 30 lat służył do mrożenia tafli, zastąpi glikol. Blisko 7 ton amoniaku trafi natomiast do zakładów chemicznych w Tarnowie lub Kędzierzynie- Koźlu. Na lodowisku pozostanie jedynie niewielka ilość tej niebezpiecznej substancji – około 400 kilogramów.

- Akcja miała odbyć się już w zeszłym tygodniu. Ze względu jednak m. in. na powódź, została przesunięta na ten tydzień – mówią w MOSiR-ze.

Autor artykułu: adr

Oko rezerwistów

Monday, July 30th, 2001

Rybniczanie okazali się nalepszymi reprezentantami naszego kraju podczas zawodów strzeleckich Związku Rezerwistów Armii Niemieckiej Okręgu Passau. Gospodarze zaprosili pięć drużyn z Polski: trzy z Poznania i po jednej z Katowic oraz Rybnika. W zawodach wzięło udział prawie 270 strzelców.

Miejski Klub Strzelecki Zarządu Miejskiego Ligi Obrony Kraju w Rybniku w zawodach brał już udział po raz drugi (po raz pierwszy impreza odbyła się w Czechach) i znowu wypadł świetnie. Tym razem w składzie czterosobowej drużyny znaleźli się: Adolf Siemaszkiewicz, mł. aspirant Mirosław Krysztopik, Jarosław Maczek i Tadeusz Haręźlak. Uzyskane przez nich punkty dały im dziesiąte miejsce w grupie trzydziestu zaproszonych do Passau zespołów.

Najbardziej udany był dla rybniczan start w konkurencji pistolet wojskowy. Jeden z zawodników, młodszy aspirant Mirosław Krysztopik został zwycięzcą tej konkurencji. Polegała ona na oddaniu sześciu strzałów w czasie 30 sekund. W tej konkurencji można było uzyskać 60 punktów. Mirosław Krysztopik zgromadził ich aż 59, czyli niemalże liczbę maksymalną. Potem każdy z uczestników imprezy strzelał z karabinu G3. Następnie dwóch zawodników ekipy rybnickiej strzelało z karabinu maszynowego MG3, a dwóch z pistoletu. Również w tej ostatniej konkurencji najwyższy sumaryczny wynik uzyskali reprezentaci Rybnika.

Mirosław Krysztopik zdobył 59 punktów, a Adolf Siemaszkiewicz 56, co dało im łączną sumę 115 punktów. Ekipa wróciła do Rybnika z pięknym pucharem, który odebrała z rąk burmistrza Passau.

- Od czasu, gdy działa w Polsce Stowarzyszenie Organizacji Paramilitarnych, coraz żywsze są nasze kontakty z klubami rezerwistów państw członkowskich NATO – cieszy się Adolf Siemaszkiewicz z Miejskiego Klubu Strzeleckiego Zarządu Miejskiego LOK w Rybniku. – Zapraszają nas na swoje zawody nie tylko Niemcy, ale także Czesi, Słowacy i Austriacy. W przyszłym roku we wrześniu my także planujemy zorganizowanie międzynarodowych zawodów strzeleckich w Rybniku.

Już niedługo, bo 3 września, rybniczanie jadą do Czech, a później do Wiednia. Najbliższe zawody w Rybniku odbędą się 7 września. Będą to zawody o puchar dowódcy garnizonu z okazji święta wojsk lądowych. 10 listopada rozegrane zostaną natomiast zawody z okazji kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Autor artykułu: KARINA MARCINIAK

Dobry początek

Friday, July 27th, 2001

Rewelacyjnie wypadli piłkarze Odry na inauguracji sezonu 2001/2002. Po bardzo dobrym meczu wodzisławianie pokonali 3:1 jedenastkę GKS-u Katowice. Bohaterem tego spotkania był napastnik gospodarzy Michał Chałbiński, ale wszyscy zasłużyli na słowa uznania. Udał się również trenerski debiut Ryszardowi Wieczorkowi.

Kiedy kilka lat temu debiutowałem w I lidze jako zawodnik, spotkanie również zakończyło się naszą wygraną 3:1. Teraz historia się powtórzyła, z tą różnicę tylko, że teraz oglądałem mecz jak trener – wyznał szkoleniowiec Odry.
Ryszard Wieczorek zapomniał dodać, że w swoim piłkarskim debiucie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W sobotniej konfrontacji rola ta przypadła Michałowi Chałbińskiemu.

- Ostatni raz 2 bramki w I lidze strzeliłem półtora roku temu ze Stomilem Olsztyn. Wydaje mi się, że w tym meczu obie były tak samo ważne. Nie wiem, czy dzisaj wywalczyłem sobie miejsce w podstawowym składzie. Trener Wieczorek ma różne koncepcje i może się zdarzyć, że zagramy nie dwoma, ale trzema napastnikami. Nie boję się jednak rywalizacji z kolegami z ataku – stwierdził szczęśliwy snajper.

Wydaje się, że problem napastników został w Odrze rozwiązany już w sezonie przygotowawczym. Za to druga linia po odejściu Berensztajna nie przedstawiała się najlepiej w sparingach. Okazało się, że i z tym problemem sztab szkoleniowców poradził sobie doskonale. W sobotnim meczu w środku pola zagrali Wojciech Górski i Paweł Sibik. Ten drugi zagrał świetne spotkanie, które udokumentował strzeleniem bramki. Tym samym Sibik udowodnił, że nie sprawia mu większej różnicy, czy gra na skrzydle, w ataku, czy w środku pola.

- W sobotę grało mi się rewelacyjnie, ale nie chcę oceniać swoich występów przez pryzmat jednego meczu. Trudno też oceniać grę kolegów, bowiem to dopiero pierwszy mecz. Należy też powiedzieć, że GKS jest zdecydowanie słabszą drużyną niż w ubiegłym roku, a dodatkowo przez 50 minut grał w osłabionym składzie – powiedział Paweł Sibik.
Trudno się nie zgodzić z pomocnikiem gospodarzy. GKS istotnie nie przedstawia takiego potencjału, jak na finiszu ubiegłego sezonu. W Wodzisławiu to jednak katowiczanie pierwsi objęli prowadzenie po kardynalnym błędzie bramkarza gospodarzy Grzegorza Tomali. Po tej interwencji popularny “Dżaga” do końca meczu był obiektem kpin miejscowych fanów. Znaleźli się nawet i tacy, którzy stanowczo domagali się zmiany między słupkami. Jednak Ryszard Wieczorek nie uległ presji kibiców.

- Przez chwilę zastanawiałem się czy nie zmienić Grzegorza. Doszedłem jednak do wniosku, że należy mu dać szansę. Dlatego nie dokonałem roszady w bramce – wytłumaczył trener Odry. Sam winowajca nie krył, iż popełnił błąd.

- Nie wiedziałem jak potoczy się akcja, dlatego chciałem przeciąć dośrodkowanie. Kiedy się zorientowałem, że nie dam rady dotknąć piłki, chciałem wrócić do bramki, ale byłu już za późno. Przykro mi jednak, że mój błąd spotkał się z tak ostrą reakcją kibiców – wyznał po meczu “Dżaga”.

W zupełnie odmiennym nastroju z boiska schodził Piotr Rocki. Miał podwójny powód do zadowolenia. Zagrał bardzo dobrze, walcząc na całej długości boiska. Dodatkowo został obdarowany bardzo miłym gestem przez kolegów z drużyny. We wtorek poprzedzający mecz Piotrowi Rockiemu urodził się drugi syn. Piłkarze Odry zadedykowali najmłodszej latorośli państwa Rockich pierwszą bramkę w tym sezonie manifestując swoją radość wykonaniem tradycyjnej “kołyski”.

Autor artykułu: ROBERT GALIŃSKI

Piotr Jegor i Ryszard Staniek na testach w BKS Stal

Friday, July 27th, 2001

Piotr Jegor i Ryszard Staniek są testowani w BKS Stal Bielsko. Jeżeli zawodnicy się sprawdzą, a klub będzie w stanie spełnić ich warunki finansowe, byli pierwszoligowcy od nowego sezonu będą reprezentować barwy bielskiej Stali.

Od pewnego czasu klub poszukuje stopera i pomocnika. Zadzwoniłem więc do pana Edwarda Sochy (menedżera Odry Wodzisław – red.) z pytaniem, czy on ma takich piłkarzy.
Socha wymienił listę zawodników, na której byli Jegor i Staniek. Zadzwoniłem do nich, przyjęli naszą propozycję i zgodzili się przyjechać na testy – wyjaśnia Andrzej Biskup, zastępca dyrektora BKS Stal. Nie wiadomo jeszcze, czy piłkarze od nowego sezonu zagrają w barwach bielskiej Stali.

- Umówiliśmy się, że najpierw rozegrają mecz, a potem będziemy mówili o sprawach finansowych. Być może postawią takie warunki, że nie będziemy mogli im sprostać. Wtedy nasze drogi się rozejdą i poszukamy kogoś innego i tańszego – tłumaczy Biskup. Trener Jan Linert nie wie, jaką formę prezentują zawodnicy. – Jegora widziałem tylko raz na treningu, a Stańka w ogóle. Trudno mi coś powiedzieć.

Chciałbym zobaczyć ich w meczu. Nie ukrywam, że pozyskanie ich byłoby dla nas dużym wzmocnieniem – przyznał trener Stali.

Zdaniem Biskupa fakt, że tak znani piłkarze chcą spróbować sił w BKS oznacza, że klub nie stracił renomy i wartości, mimo że gra w IV lidze. – BKS jest stabilnym klubem.
Realizujemy to, co obiecaliśmy i nasi zawodnicy nie muszą dochodzić praw w sądzie – przyznaje.

Z zespołu nikt nie odszedł. Pojawili się natomiast Marcin Radzewicz (Rozwój Katowice, wcześniej Marbet Ceramed) i Dawid Bułka (Marbet Ceramed). Z drużyną bielskiej Stali nie trenuje już Grzegorz Więzik, który najpierw grał w Marbecie Ceramed, a później przez krótki czas w KSZO Ostrowiec. – Nie dogadaliśmy się z panem Więzikiem i tak się skończyło. Klub ma określone możliwości i nie chce się zobowiązywać do czegoś, czego by nie dotrzymał – wyjaśnia sprawę zastępca dyrektora.

Gdyby udało się pozyskać Jegora i Stańka, BKS Stal z pewnością stałby się jednym z kandydatów do gry w III lidze.

- Nie zamierzamy awansować za wszelką cenę. Uważam jednak, że jest szansa, aby z tym zespołem, który w minionym sezonie zajął trzecie miejsce i z dobrymi zawodnikami, którzy kierowaliby obroną i drugą linią, awansować do III ligi.

Szansa jest duża, zwłaszcza, że w klubie pozostali dwaj najlepsi napastnicy Dominik Natanek i Piotr Czak. W okresie przygotowawczym interesowały się nimi różne kluby, ale w efekcie piłkarze zdecydowali się grać w Bielsku. W środę Jegor i Staniek mieli zagrać w sparingowym meczu z Beskidem Skoczów. Z powodu złej pogody mecz jednak odwołano.

Autor artykułu: (klm)

Dlaczego bielscy energetycy od lat wyłączają prąd mieszkańcom Lipnika?

Friday, July 27th, 2001

Mieszkam w Lipniku od kilku lat. Nie ma tygodnia, żeby nam nie wyłączyli prądu – skarży się mieszkanka ulicy Krakowskiej w Bielsku. Opowiada, że energetyka wyłącza prąd często bez wcześniejszego powiadomienia mieszkańców o przerwie w dostawie. – Tak dalej być nie może, trzeba wreszcie coś z tym zrobić – dodała. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce problem części mieszkańców Lipnika zostanie rozwiązany.

Są wakacje, od kilku dni leje, a tutaj nawet nie można posadzić dziecka przed telewizorem, bo ciągle wyłączają prąd. W ubiegłym tygodniu przez jeden dzień prądu nie było przez parę godzin. Podobnie było kilka dni później. Nawet nie zostałam o tym poinformowana. Energetyka wywiesiła kartkę, ale w spisie numerów domów przy ulicy Krakowskiej, którym zostanie odcięty prąd, nie widniał mój numer. Kiedy wróciłam, lodówka i zamrażarka były rozmrożone – opowiada zbulwersowana kobieta.

Bielscy energetycy uspokajają. Na pogotowiu energetycznym usłyszeliśmy, że prowadzone są tam prace remontowe przy wymianie liny 15 tysięcy volt. – Wymieniamy słupy i liny, modernizacja się przeciąga, bo ostatnio pogoda nie pozwala na ciągłe prowadzenie prac – dodali energetycy.

Po remoncie, którzy potrwa jeszcze jakiś czas, przerwy w dostawie prądu nie powinny się zdarzać. – Będzie lepiej, choć nie tak dobrze, jak w samym mieście – dodali w pogotowiu energetycznym.

Autor artykułu: (wot)

Kolor pomaga

Thursday, July 26th, 2001

Wczoraj skończył się cykl spotkań zorganizowanych przez koło Polskiego Związku Niewidomych dla rodziców i dzieci niewidzących i słabowidzących. Wzięło w nich udział kilkanaście osób.

Najważniejsza jest szybka diagnoza. Kiedy zauważymy, że na nasz widok kilkumiesięczny malec nie reaguje i nie uśmiecha się lub kiedy robiąc pierwsze kroki ciągle potyka się o zabawki i podchodzi blisko do telewizora, żeby cokolwiek zobaczyć, skonsultujmy się z lekarzem, który zbada jego wzrok. Być może obawy będą bezpodstawne, ale w razie jakichś zmian lepiej wiedzieć to jak najszybciej. Wzrok rozwija się do siódmego roku życia człowieka, do tego czasu można jeszcze coś korygować i cofać rozwój dolegliwości.
Potem można tylko liczyć na to, że dzięki ćwiczeniom da się zatrzymać chorobę – powiedziała Martyna Pawlak, terapeutka widzenia z Regionalnej Fundacji Pomocy Niewidomym w Chorzowie.

Pierwszy dzień był poświęcony teorii. Rodzice dowiedzieli się, jak domowymi sposobami mogą przygotować pomoce do ćwiczeń i jak uczyć dzieci samodzielności.

- Przy tej nauce trzeba wykorzystywać kolory. Talerz, kubek, ubrania powinny być w kontrastowych barwach. Dziecku słabowidzącemu łatwiej będzie je odnaleźć, pomocne mogą okazać się także latarki, kolorowe folie, dzięki którym można uzyskiwać ciekawe efekty świetlne – dodała terapeutka.

Specjaliści odpowiedzieli także na pytania, gdzie uzyskać pomoc i gdzie starać się o refundację kosztów zakupu sprzętu.

Drugi dzień minął na ćwiczeniach gimnastycznych. Podczas rehabilitacji dzieci pobudzały wszystkie zmysły.

- Mamy zamiar organizować takie zajęcia cyklicznie. Chcemy, żeby w naszej siedzibie spotykali się nie tylko niewidzący należący do koła, ale również pozostałe niedowidzące dzieci i ich rodzice – zapewniła Mirosława Zagoła, wiceprzewodnicząca PZN w Mikołowie.

Autor artykułu: (K.S.)

Pomóż biednym

Thursday, July 26th, 2001

Codziennie w godzinach od 10 do 11 (w środę od 9 do 15) do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lędzinach można przywozić rzeczy przeznaczone dla najuboższych osób i rodzin.

Ośrodek najchętniej przyjmuje dary w postaci nowej lub używanej odzieży, zabawek lub sprawnego sprzętu gospodarstwa domowego. Terminy dostaw mebli oraz większego sprzętu gospodarstwa domowego trzeba wcześniej uzgodnić telefonicznie dzwoniąc pod numer 216 67 91.

Autor artykułu: (WS)

Muzyka ku przestrodze

Thursday, July 26th, 2001

Za cztery dni minie siódma rocznica śmierci Ryszarda Riedla. Gdyby żył, za niecałe półtora miesiąca skończyłby 45 lat, a od paru tygodni byłby dziadkiem małego Samuela. I nie byłoby festiwalu muzycznego jego imienia pod hasłem “Ku przestrodze”.

Tegoroczna – trzecia już – edycja imprezy zaczyna się już pojutrze, jak zwykle w paprocańskim Ośrodku Wypoczynkowym. Tradycyjnie będzie można zapalić świeczkę przy oczku wodnym i posłuchać ulubionej muzyki.

Prócz gwiazd, zaprezentują się oczywiście także amatorzy, do nich bowiem adresowany jest konkurs towarzyszący festiwalowi. W tym roku do sobotnich przesłuchań zakwalifikowały się: rzeszowski “Maj” (w zeszłym roku też wziął udział w konkursie), “Fatal Tragedy” z Brzeska, “The Roots” z Krakowa, “The Stage” z Będzina, tyski “Snob” (te grupy usłyszymy w godzinach 14.00 – 16.00), mysłowicki “Mofoplan”, “Keiser Walzer” z Tychów, “Normalsi” z Łodzi, “Black and The River” z Kobióra oraz “Gambit” z Katowic (w godz. 16.50 – 19.00). W konkursowym jury zasiądzie, jak zwykle, syn zmarłego wokalisty, Sebastian Riedel, który, tradycyjnie, w sobotę wystąpi ze swoim zespołem “Cree” jako gwiazda wieczoru (początek koncertu o godz. 19.00). W sobotę o godz. 20.30 odbędzie się również koncert pt. “Wszystko, co masz”, podczas którego usłyszymy Johna Portera i Marka Piekarczyka oraz “Projekt Oddział Otwarty”.

Niedziela jest dniem koncertów laureatów, które zaczną się o godz. 15. O godz. 19 na estradzie zainstaluje się laureat poprzedniej edycji – grupa “Riders”, a tuż po niej, już do końca, grać będzie “Dżem”.

Karnety kosztują 10 zł (na dwa dni) i 8 zł (na jeden dzień). Można je kupić po prostu przed wejściem do paprocańskiego Ośrodka. Są numerowane i przed koncertem grupy “Dżem” wezmą udział w losowaniu nagród. Do wygrania: komputer multimedialny “Adax”, wieża Hi-Fi oraz 10 przenośnych odtwarzaczy CD.

Przypomnijmy jeszcze, że festiwal został wymyślony nie tylko w hołdzie dla zmarłego lidera “Dżemu”, ale przede wszystkim dla podkreślenia zgubnego wpływu narkotyków na zdrowie i życie (“Rysiek mógłby dalej tworzyć i śpiewać, gdyby nie poszedł drogą, którą wybrał” – czytamy w celach imprezy). Dlatego co roku podczas imprezy funkcjonują punkty konsultacyjne tyskiego Stowarzyszenia “Trzeźwość życia” oraz MONAR-u. Na tyskim festiwalu bywa również Marek Kotański.

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Będzie lało!

Wednesday, July 25th, 2001

Pogotowie przeciwpowodziowe ogłosił wczoraj na terenie powiatów raciborskiego i wodzisławskiego wojewoda śląski.

Również burmistrz Pszczyny wprowadził na swoim terenie alarm powodziowy, gdyż występująca z koryta Pszczynka zalała już 100 hektarów parku przy pszczyńskim zamku i 2 tys. hektarów pól. Ewakuowano mieszkańców kilku domów, do których wdarła się woda.
Przekroczenie alarmowych stanów wód odnotowały wieczorem prawie wszystkie wodowskazy na Odrze. Od Chałupek po Miedonię i w ujściu Nysy woda sięgnęła nawet siedemdziesięciu centymetrów ponad znak alarmowy.

- Przy tym stanie wód rzeki mogą wylać w każdej chwili, szczególnie, że wieczorem i w nocy spodziewamy się kolejnych, intensywnych opadów deszczu – powiedziała wczoraj Małgorzata Kazimierczak, hydrolog z Ośrodka Hydrologii Operacyjnej katowickiego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Zdaniem hydrologów największe miasta Śląska są na razie bezpieczne.

- Ograniczyliśmy zrzuty wody ze zbiornika w Goczałkowicach, by nie spowodować wylania Małej Panwi. Gdy tylko sytuacja na rzece się ustabilizuje zwiększymy wypływ, by zachować rezerwę powodziową. Jeżeli nocny opad nie przekroczy dwudziestu milimetrów na dobę, nie będzie zagrożenia – powiedział Andrzej Szczeponek, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Katowicach. – Trzeba się jednak liczyć z tym, że nawet drobne opady spowodują podniesienie stanów wód, gdyż koryta rzek są już przepełnione.

Niestety, ostatnie wczorajsze prognozy nie były pomyślne. IMiGW z Wrocławia ostrzegał o nadciągających nad Śląsk przelotnych, choć intensywnych deszczach, które mają przynieść opad na poziomie 30-40 milimetrów na dobę.

Autor artykułu: JACEK SKOREK