Archive for June, 2001

Kołami po wodzie

Friday, June 29th, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) 5 zawodników zgłosiło się do Turnieju Motorowego “Sprawdź swój samochód i siebie”, ale wystartowało tylko dziesięciu. Zabrakło za kierownicą kobiet. Wszystko przez ulewę i chłód.

Organizatorami sobotniego turnieju byli Tarnogórski Klub Motorowy Miłośników Fiata 126p i sekcja ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji. Najpierw w stacji diagnostycznej PZMotu przy ulicy Gliwickiej diagności sprawdzali w samochodach uczestników stan techniczny hamulców, świateł, układu kierowniczego oraz ogumienie. Za każdą usterkę zawodnik otrzymywał pięć punktów karnych. Tylko jeden kierowca otrzymał 25 punktów karnych za niesprawne hamulce w maluchu.
- Dzięki turniejowi kierowcy mogą poznać przed wakacjami stan techniczny swojego samochodu. A całe rodziny mogą sprawdzić umiejętność prowadzenia samochodu – mówi Herbert Cuda, prezes Tarnogórskiego Klubu Motorowego Miłośników Fiata 126p.
W drugim etapie turnieju zawodnicy musieli w ciągu pięciu minut przejechać plac manewrowy w Czarnej Hucie. Najlepsi kierowcy wykonywali to zadanie w ciągu półtorej minuty. Lepszy czas decydował o wyższej pozycji w przypadku równej ilości punktów. Za potrącenie pachołka groziło pięć punktów karnych.

- Trochę zaparowały mi szyby w samochodzie i ledwo widziałem słupki w lusterku, ale przejechałem bezbłędnie – pochwalił się “DZ” Stanisław Tarnecki.
Pan Stanisław ma 37 lat. Mieszka w Bytomiu, jest właścicielem zakładu masarniczego. Od 10 lat jest członkiem PeZetMotu. Na udział w turnieju zdecydował się w ostatniej chwili, jechał pożyczonym od żony renault kangoo.
- Jeździliście prawie koncertowo – pochwalił zawodników Herbert Cuda podczas ogłaszania wyników.
Turniej wygrał Jan Plaza, 35-letni elektromonter z Tarnowskich Gór. Na co dzień jeździ maluchem. Prawo jazdy ma od czterech lat, w zawodach uczestniczył po raz pierwszy.

- Najtrudniejsze było parkowanie bokiem na placu manewrowym. Bo rzadko tak parkuję i z reguły na postój wjeżdżam przodem – przyznał się Plaza.
Za wygranie turnieju otrzymał puchar, dyplom oraz kompresor. Drugie miejsce zajął Stanisław Tarnecki a trzecie Krzysztof Cieśla.

Autor artykułu: RYSZARD BEDNARCZYK

PISANE GWARĄ: “Wakacje”

Friday, June 29th, 2001

Mo łojciec syna takigo miglanca, co mo durch gupoty w gowie, ale kierymu we szkole idzie blank dobrze. Łonego interesujom sznojdry i drachy, a do paskudy jest piyrszy.

Niyroz dostoł lyjty za rozmajte wybryki i na nic sie to zdało, bo łon se robiył swoje. Skończył teroz podstawówka z bardzo dobrym świadectwym, toż łociec w nagroda kupioł mu nowusinko gitara. Niych sie sroła uczy grać, bo to mu sie zawdy przido. Doł mu jom zaroz jak prziszeł ze szkoły z tym świadectwym, a synek se jom połoglondoł i pado:
- Dziynki wom, fater, za to pudło, ale kaj tu som struny?
- Jak sie nauczysz grać, to struny ci tyż potym kupia.

Tela mioł bajtel tyj uciechy, ale sie tym niy stropił, bo łon jest taki szprytny, że se ze wszystkim do rady.

Teroz dzieci majom szkoła z gowy na dwa miesionce. Niych jadom na wieś do dziadków, płuca se dotylnić łod miastowego luftu, a przi tym zżyć sie “z matkom naturom”, kiero nos chowie i żywi łod wieków. Noleżom sie bajtlom ferie, bo doś sie naużyrali z belframi w szkole bez cołki rok. Teroz dowiedzom sie jak wyglondajom konie i krowy, co dowajom mlyko, a przi tym jeszcze pomogom dziadkom przi żniwach.
Mózgi niych sie przelagrujom, płuca dotlyniom i niych nabierom nowych sił na dalszo dekacjo, bez kieryj ciynżko potym w życiu.

Życza wszyskiym dzieciom dużo słońca, a jak pogicho troszka dyszczym, to tyż im na dobrze wyńdzie. Bele zapomnieli na dwa miesionce ło szkole i nauce.

Może sie kiery wybiere za granica i łobejrzy konsek innego świata? Podróże kształcom i to jest świynto prowda. Jo moga coś ło tym pedzieć.

sznojdry - proce
drachy - latawce

Autor artykułu: JÓZEF WADAS

Kołami po wodzie

Friday, June 29th, 2001

(TARNOWSKIE GÓRY) 5 zawodników zgłosiło się do Turnieju Motorowego “Sprawdź swój samochód i siebie”, ale wystartowało tylko dziesięciu. Zabrakło za kierownicą kobiet. Wszystko przez ulewę i chłód.

Organizatorami sobotniego turnieju byli Tarnogórski Klub Motorowy Miłośników Fiata 126p i sekcja ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji. Najpierw w stacji diagnostycznej PZMotu przy ulicy Gliwickiej diagności sprawdzali w samochodach uczestników stan techniczny hamulców, świateł, układu kierowniczego oraz ogumienie. Za każdą usterkę zawodnik otrzymywał pięć punktów karnych. Tylko jeden kierowca otrzymał 25 punktów karnych za niesprawne hamulce w maluchu.
- Dzięki turniejowi kierowcy mogą poznać przed wakacjami stan techniczny swojego samochodu. A całe rodziny mogą sprawdzić umiejętność prowadzenia samochodu – mówi Herbert Cuda, prezes Tarnogórskiego Klubu Motorowego Miłośników Fiata 126p.
W drugim etapie turnieju zawodnicy musieli w ciągu pięciu minut przejechać plac manewrowy w Czarnej Hucie. Najlepsi kierowcy wykonywali to zadanie w ciągu półtorej minuty. Lepszy czas decydował o wyższej pozycji w przypadku równej ilości punktów. Za potrącenie pachołka groziło pięć punktów karnych.

- Trochę zaparowały mi szyby w samochodzie i ledwo widziałem słupki w lusterku, ale przejechałem bezbłędnie – pochwalił się “DZ” Stanisław Tarnecki.
Pan Stanisław ma 37 lat. Mieszka w Bytomiu, jest właścicielem zakładu masarniczego. Od 10 lat jest członkiem PeZetMotu. Na udział w turnieju zdecydował się w ostatniej chwili, jechał pożyczonym od żony renault kangoo.
- Jeździliście prawie koncertowo – pochwalił zawodników Herbert Cuda podczas ogłaszania wyników.
Turniej wygrał Jan Plaza, 35-letni elektromonter z Tarnowskich Gór. Na co dzień jeździ maluchem. Prawo jazdy ma od czterech lat, w zawodach uczestniczył po raz pierwszy.

- Najtrudniejsze było parkowanie bokiem na placu manewrowym. Bo rzadko tak parkuję i z reguły na postój wjeżdżam przodem – przyznał się Plaza.
Za wygranie turnieju otrzymał puchar, dyplom oraz kompresor. Drugie miejsce zajął Stanisław Tarnecki a trzecie Krzysztof Cieśla.

Autor artykułu: RYSZARD BEDNARCZYK

Pierwszy trening GKS Katowice

Thursday, June 28th, 2001

Wczoraj na pierwszych zajęciach po wakacyjnej przerwie spotkali się piłkarze GKS Katowice. Trening na Bukowej poprowadził nowy szkoleniowiec drużyny Janusz Białek, ale miał do dyspozycji tylko 16 zawodników. W dodatku tematem numer jeden w klubie wciąż są ogromne zaległości płacowe.

Piłkarze nie dostają pensji już od siedmiu miesięcy, więc nic dziwnego, że większość rozgląda się za nowymi pracodawcami. Wojciech Szala już trenuje w Legii. Propozycję gry na Łazienkowskiej ma także Mirosław Sznaucner. – Rozmowy z warszawskim klubem cały czas się toczą – powiedział obrońca młodzieżowej reprezentacji Polski, który jednak wczoraj pojawił się na treningu GKS. Na Bukowej zabrakło natomiast piłkarzy, którzy w poprzednim sezonie byli wypożyczeni do Katowic – Łukasza Gorszkowa, Ariela Jakubowskiego, Krzysztofa Bukalskiego i Grażvydasa Mikulenasa. Żadnego z nich nie zobaczymy więcej w katowickiej drużynie.

- Tych zawodników już pożegnaliśmy, natomiast nie ma co robić sensacji z nieobecności na dzisiejszych zajęciach Moussy Yahai oraz Tomasza Moskały. Ten pierwszy długo leczył kontuzję i wróci z Hiszpanii dopiero w niedzielę, natomiast Moskała wykupił wczasy na Krecie i chciał skorzystać z nich w pełnym wymiarze, dlatego pojawi się na treningu w piątek. Jeśli chodzi o Szalę, to umowa z Legią jest już przygotowana i pozostaje tylko kwestia jej finalizacji, o ile oczywiście sam piłkarz będzie zainteresowany przenosinami do stolicy – stwierdził prezes GKS Piotr Dziurowicz, który najpierw przedstawił drużynie trenera Białka, a później oglądał pierwsze zajęcia z wysokości trybun.

Nowy szkoleniowiec pobrał z magazynu świeży sprzęt firmy Nike, bo koszulek jest na Bukowej pod dostatkiem. Gorzej z piłkami, których w klubowym magazynie zostało tylko osiem i przy większej frekwencji na treningach ta liczba z pewnością nie wystarczy. – Mam nadzieję, że zespół GKS pod moją wodzą będzie walczył z taką samą determinacją jak w ubiegłym sezonie. Nie obawiam się też o swoje apanaże, bo PZPN gwarantuje teraz pensje trenerom. Nawet więc jeśli będą opóźnienia w wypłatach, to i tak te pieniądze w końcu do mnie trafią – powiedział trener Białek, który w dniach 2-11 lipca zaplanował tygodniowe zgrupowanie drużyny w Brennej.

Nie wiadomo czy na obóz pojadą dwaj najlepsi w poprzednim sezonie zawodnicy Katowic – Marek Świerczewski i Piotr Lech. – Wszystko zależy od prezesa – rzucił krótko bramkarz GKS, a kapitan drużyny dodał: – Nie ukrywam, że mam ofertę gry z Lubina, ale muszę się nad nią poważnie zastanowić. Występy w Zagłębiu wiązałyby się co prawda z wyższymi apanażami, ale przebywałbym tam bez rodziny. Poza tym musiałbym przerwać studia na krakowskiej AWF, a jestem już na czwartym roku tej uczelni. Decyzję podejmę do końca tego tygodnia.
Prezes Dziurowicz doskonale zdaje sobie sprawę z rozterek filarów katowickiej jedenastki, ale nie bardzo ma argumenty, aby zatrzymać ich w klubie. – Cały czas rozmawiamy. Bardzo chciałbym, żeby obaj zostali w klubie, ale poza względami sportowymi trzeba brać pod uwagę również aspekt ekonomiczny. Po udanym sezonie Piotrek i Marek oczekują godziwych pieniędzy i nie wiem czy zdołamy spełnić ich warunki – stwierdził szef GKS dodając, że wszystko powinno rozstrzygnąć się w ciągu trzech dni.

Na kogo zatem mogą w nowym sezonie liczyć katowiczanie? Po okresie wypożyczeń do GKS powracają: z Myszkowa – Adam Bosowski i Tomasz Matloch oraz z Opola – Piotr Plewnia. Cała trójka stawiła się wczoraj w klubie, ale ze względu na obowiązujące ich do 30 czerwca kontrakty z poprzednimi klubami, szeregi katowiczan zasilą dopiero w przyszłym tygodniu. Już wczoraj na zajęciach pojawił się za to Wojciech Korzan z Polonii Bytom. Na testy przyjechał także 27-letni Krzysztof Stawecki. Stoper Dunajca Nowy Sącz nie miał jednak z sobą nawet butów i pierwszy trening Katowic oglądał zza linii bocznej boiska.

Autor artykułu: JACEK SROKA

Górnik – Wisła 2:0 – Dobra zaliczka

Thursday, June 28th, 2001

Młodzi piłkarze Górnika Zabrze zrobili kolejny krok w drodze do awansu do finałowego turnieju mistrzostw Polski juniorów. W pierwszym meczu drugiej rundy pokonali swoich rówieśników z Wisły Kraków.

Pierwszą bramkę zdobył Marcin Tyman przepiękną główką z 11 metrów. Po przerwie gospodarze podkręcili tempo. Efektem tego był drugi gol. Dawid Celban popisał się kapitalnym strzałem z około 25 metrów.

- Jestem pełen podziwu dla mojej drużyny. W meczu z tak trudnym rywalem jakim jest Wisła, chłopcy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości. Wszyscy zasłużyli na uznanie, dlatego nie chcę wystawiać indywidualnych ocen. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w rewanżu czeka nas trudne zadanie, ale jestem dobrej myśli – stwierdził trener Górnika Marian Becher.

* Górnik Zabrze – Wisła Kraków 2:0 (1:0). Bramki: Marcin Tyman (8 głową), Dawid Celban (67). Żółte kartki: Sebastian Sarzała (Górnik), Karol Wójcik, Marek Szafraniec (Wisła). Sędziował Mariusz Podgórski (Wrocław).

Rewanż w najbliższą sobotę o godz. 18.00 w Skawinie.

Autor artykułu: (aa)

Czwórka bez Kuby!

Thursday, June 28th, 2001

Zespoły Włoch i Rosji awansowały z grupy F do czołowej czwórki finałowego turnieju Ligi Światowej. Wczoraj Rosja wygrała z Holandią 3:1, a Włochy z niepokonaną wcześniej Kubą 3:0. Siatkarze włoscy, rosyjscy i kubańscy zgromadzili po tyle samo punktów – pięć i o kolejności w tabeli decydował bilans setów. Najlepsi mieli Włosi, najgorszy Kubańczycy, którzy do wczoraj byli najlepsi w tabeli!

W pierwszym środowym meczu zmierzyli się Rosjanie z Holendrami. Ci pierwsi chcąc mieć zapewniony awans i nie czekać na rozstrzygnięcie w drugim meczu musieli wygrać 3:0. Jednak prowadząc 2:0, niespodziewanie Rosjanie gładko stracili trzeciego seta.

Po spotkaniu z Holendrami, Rosjanie nie pojechali odpoczywać do hotelu, ale usiedli na trybunach i z uwagą obserwowali mecz Włochów z Kubańczykami. Wynik 3:2 dla Włochów awansował zwycięzców oraz Kubańczyków i eliminował Rosjan. Włosi wygrali bez straty seta i udowodnili, że nie było żadnych układów.
W drugim meczu grupy E Brazylia bez trudu pokonała Francję 3:1 i bez straty punktu awansowała do piątkowych półfinałów. Tym samym Brazylijczycy okazali się jednocześnie bardzo hojni dla Jugosłowian, bo i im zapewnili awans do czołowej czwórki. Wprawdzie kuchennymi drzwiami, ale mistrzowie olimpijscy odnosząc tylko jedno zwycięstwo wypełnili swój plan minimum.

Grupa E
* Brazylia – Francja 3:1 (25:20, 25:13, 22:25, 25:22)
1. Brazylia 3 6 9:3
2. Jugosławia 3 4 6:6
3. Francja 3 4 6:8
4. POLSKA 3 4 4:8

Grupa F
* Rosja – Holandia 3:1 (25:23, 25:19, 15:25, 25:18)
* Włochy – Kuba 3:0 (25:21, 25:17, 25:22)
1. Włochy 3 5 8:4
2. Rosja 3 5 8:6
3. Kuba 3 5 6:6
4. Holandia 3 3 3:9

Pary półfinałowe

Brazylia – Rosja
Włochy – Jugosławia

Autor artykułu: (jarosz)

Zbiórka na wakacje

Wednesday, June 27th, 2001

Coraz mniej dzieci wyjeżdża na wakacje. Problem ten dotyka maluchów z domów zaniedbanych i najuboższych. O spełnieniu ich marzeń myślą pracownicy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci i organizują charytatywny koncert.

W najbliższy piątek (29.06.) w hali Polonia wystąpią Trubadurzy, Reni Jusis, grupa Not For Boyz, Zofia Czernicka, a także Kabaret Pigwa Show. Wielki Koncert Charytatywny rozpocznie się o godz. 18.00. Jego organizatorem jest Towarzystwo Przyjaciół Dzieci Oddział Powiatowy w Częstochowie.

- Znacznie mniej dzieci ma w tym roku możliwość wyjazdu na wakacje, ponieważ ich rodziców na to nie stać. Z myślą dofinansowaniu wakacji dla młodzieży niepełnosprawnej, zaniedbanej, a także z rodzin najuboższych organizujemy ten koncert – wyjaśnia Teresa Sidorkiewicz, dyrektor biura TPD Oddział Powiatowy w Częstochowie.

TPD organizuje wakacje w Busku Solcu, Ustce, Złotym Potoku i Olsztynie. Pierwsza grupa wyjeżdża pierwszego lipca. Dzięki pomocy sponsorów, a także współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej i Wydziałem Sportu i Turystyki Urzędu Miasta udało się w pełni zrefundować wakacyjny pobyt grupie dzieci.

- Chcemy, aby na wakacje mogło wyjechać więcej dzieci za darmo. Dlatego zdobywamy środki na wszelkie możliwe sposoby. Zwracamy się do sponsorów, ale i organizujemy koncerty. Bilet kosztuje 30 zł. Tę kwotę traktujemy jako cegiełkę, która pomoże w realizacji marzeń najmłodszych – dodaje T. Sidorkiewicz.

Dla chcących wspomóc towarzystwo numer konta: PKO O/Częstochowa 10201651-11820-270-1.

Autor artykułu: (kak)

Radni powiatowi o pieniądzach swoich i starosty

Wednesday, June 27th, 2001

Żeby uniknąć ,żenujących sytuacji” w czasie dyskusji nad dietami radnych powiatowi rajcy podnieśli swoje pobory bardziej niż pierwotnie planowali. Podwyższyli także pensję starosty, ale wyrzucili jednego z członków zarządu.

Zaczęło się od Jarosława Borowika, członka Zarządu Powiatu. Starosta Wiesław Bąk złożył wniosek o jego odwołanie podając jako przyczyny kiepskie wyniki pracy nadzorowanych przez niego wydziałów. Sam zainteresowany uznał, że przyczyną jego odwołania ma być stworzenie przez niego niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Koniecpolu, który stał się konkurencją dla ZOZ-u powiatowego. Na dodatek niepubliczną przychodnię współtworzyła żona członka zarządu.

- Obiecywałem, że w Chrząstowie (część Koniecpola – przyp. red.) będzie przychodnia i dlatego to zrobiłem – powiedział Jarosław Borowik po swoim odwołaniu. – Gdybym miał wybierać jeszcze raz, to zrobiłbym to ponownie.

Członek zarządu został odwołany w tajnym głosowaniu 28 głosami, 2 przeciw przy 12 wstrzymujących się.

Jakiś czas potem doszło do kolejnych kontrowersji. Chodziło o podwyżkę pensji dla starosty do 8270 złotych brutto. Radni AWS-u chcieli głosowania imiennego, żeby w protokole było napisane kto jak głosował. Radni SLD i PSL nie dopuścili jednak do tego. Szef opozycji, Adam Markowski nazwał przy tej okazji działanie przewodniczącego Ryszarda Rosińskiego manipulacją. – Czegoś się od AWS-u nauczyliśmy – ripostował przewodniczący.

Przed głosowaniem przewodniczący Rosiński wyjaśnił, że podwyżka dla starosty i jego zastępców nie spowoduje wzrostu wydatków budżetu, bo będzie o jednego członka zarządu mniej (chodziło o Jarosława Borowika). Zapytany jednak przez dziennikarzy starosta, stojąc w kolejce do bankomatu, stwierdził, że na miejsce odwołanego, o ile będzie to możliwe chce powołać kogoś innego i nawet podał już swoim kolegom dwie kandydatury. Albo więc starosta się mylił, albo przewodniczący mówił nieprawdę. Tak czy owak radni SLD i AWS przegłosowali podwyżkę, a opozycja z AWS zapowiedziała wniosek o jej uchylenie.

Radni przegłosowali wczoraj także nagrodę dla starosty (3000 złotych) i podwyżkę dla siebie. Ta ostatnia miała być umiarkowana. Wskaźnik, według którego liczy się diety miał wzrosnąć z mniej więcej z 42 do 45. Po wspólnej naradzie klubów SLD i PSL radny Andrzej Kubat w ich imieniu zgłosił wniosek o podniesienie wskaźnika do 50, czyli samej diety do ponad 800 złotych miesięcznie dla uniknięcia ,żenujących sytuacji”.

Autor artykułu: TOMASZ ZABOROWICZ

Dla dzieci

Wednesday, June 27th, 2001

Dla podopiecznych Domu Dziecka przy ul. Siemianowickiej zorganizowano spartakiadę sportową. Oprawę muzyczną, nagrody i występy przygotował Klub Osiedlowy ,Mecenas” mieszczący się przy ul. Granicznej.

Należy dodać, iż wspomniany Klub jest swoistym “przytuliskiem” dla młodzieży z okolic osiedla ,Kalina”. Tam też prowadzi się akcję “Żyj bezpieczniej w dzielnicy”. Jest to realizacja programu, który opracował były dzielnicowy z tego osiedla Bogdan Wiśniewski. Mieszkańcy chętnie włączają się w jego realizację, a osiągnięcia są już spore. Młodzież i dzieci z rodzin mających przeróżne problemy ma więc miejsce, gdzie znajduje opiekę i zrozumienie.

Autor artykułu: map

Radość z wypełniania obowiązków

Tuesday, June 26th, 2001

Nie wyobrażają sobie innego zajęcia. Chętnie udzielające pomocy, czasem porady. Cieszą się radościami swoich klientów, podzielają ich smutki. Znają je wszyscy mieszkańcy. Grażyna Kolczyk i Anna Kędra pracują jako listonoszki w Urzędzie Pocztowym nr 14 w Dąbrowie Górniczej-Okradzionowie.

Każdy dzień zaczyna się podobnie. Przybyłą korespondencję trzeba posegregować, podzielić na ulice, ułożyć według numerów. Potem zapakować do torby, która czasem waży i 15 kg, gazety oraz paczki poukładać do rowerowych koszyków i… ruszyć w trasę. Po powrocie zaś, rozliczyć się z przesyłek, przekazów, sprzedanych znaczków itp.

Anna Kędra codziennie pokonuje ponad 14 km, obsługuje 688 osób i 25 instytucji z terenu Okradzionowa i Rud. Pani Grażyna Kolczyk ma do pokonania 16 km, odwiedza 529 mieszkańców i 20 instytucji z Okradzionowa i Kuźniczki Nowej. Doręczają przesyłki przy słonecznej pogodzie, w ulewach deszczu czy sypiącym śniegu. Zajmuje im to ok. 6 godzin dziennie, mają jednak świadomość, że są potrzebne i ktoś na nie czeka. Listonoszki pozyskują też prenumeratorów, najwięcej osób (35) zamawia ,Dziennik Zachodni”, na drugim miejscu jest ,Trybuna Śląska” (26 sztuk).

- Statystycznie na doręczenie zwykłej przesyłki mamy 30 sekund, czasami jednak nie da się tego zrobić tak szybko – mówi Anna Kędra. – Jeden z moich klientów mieszka w domu przy lesie, w normalnych warunkach dojeżdżam do niego na rowerze w pięć minut. Kiedyś zimą miałam dostarczyć mu gazetę. W zamieci, jadąc zasypaną drogą, ugrzęzłam w zaspie, z której nie mogłam się wydostać. Na dworze było już prawie ciemno, a ja dopiero po 40 minutach dotarłam do celu, do akurat zamkniętego domu.
Nie przy wszystkich posesjach są skrzynki na listy i domofony, dlatego utrapieniem listonoszy są psy. Jak mówi pani Anna, w ciągu 5 lat pracy na tym stanowisku została ugryziona 4 razy. Mimo takich przygód, obie panie lubią tę pracę.
Poczta Polska szkoli swoich pracowników, organizuje kursy dla asystentów i listonoszy. Obie panie miały też szkolenie prowadzone z firmą ochroniarską, dotyczące rozpoznawania i zapobiegania zagrożeniom. Poczta, jako jeden z nielicznych pracodawców, zapewnia pracownikom pełny pakiet usług socjalnych, dopłaca do kolonii i wczasów. Teraz przy reorganizacji przedsiębiorstwa, obie listonoszki mają zapewnienia, że pracy nie stracą. Mogą zostać przeniesione, dostać nowy zakres obowiązków, mają jednak świadomość, że ktoś o nich pamięta.
Mieszkańcy Okradzionowa, Rud czy Kuźniczki pilnują ,swoich” listonoszek. Zdarza się, że z zegarkiem w ręku wyczekują powrotu z objazdu, a gdy któraś z nich się spóźnia, są wyraźnie zaniepokojeni. Kiedyś jedną z nich szukał mąż i jako obcy, był bacznie obserwowany. W ubiegłym roku doszło jednak do napadu na jedną z pań.

- Do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć – wspomina Grażyna Kolczyk. – Wyszłam z poczty, wsiadłam na rower i dojechałam do głównej drogi. Zauważyłam tam jadący za mną samochód, zjechałam więc jeszcze bardziej na pobocze i wtedy poczułam uderzenie w tył roweru. Na szczęście przewróciłam się na prawą stronę, inaczej pewnie zostałabym przejechana. Doskoczyło do mnie dwóch mężczyzn w kominiarkach, mimo upadku, zaczęłam się z nimi szarpać o torbę i krzyczeć. Mieszkańcy zadzwonili na pocztę, z poczty na policję, która będąc w pobliżu, zjawiła się błyskawicznie. Sprawców nie udało się jednak złapać. A ja, mimo pęknietego mostka, stłuczonych nóg i ramienia cieszyłam się, że uchroniłam wszystko. Potem było mi bardzo przyjemnie, gdy mając zwolnienie lekarskie, mieszkańcy dopytywali o moje zdrowie.
W Urzędzie Pocztowym nr 14 funkcjonuje mały kiosk, w którym sprzedaje się najpotrzebniejsze artykuły. Ludzie, gdy widzą listonoszki, przypominają sobie o niezapłaconych rachunkach, proszą o znaczki, bilety, przywiezienie jakiegoś czasopisma czy artykułu. A one robią to chętnie i z przyjemnością. Mieszkańcy mogą je też o coś zapytać, podzielić się swoimi problemami czy pożartować. Dzień, w którym listonoszek nie widzą, pozostawia pewien niedosyt.

Autor artykułu: LUCYNA STĘPNIEWSKA