Owsiak kręcił w kinie

October 25th, 2003

Przy okazji kaliskiej premiery filmu ,,Przystanek Woodstock’’, Jerzy Owsiak powołał sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która ponownie zagra dla noworodków.

Z opóźnieniem dotarł wczoraj do Kalisza Jerzy Owsiak. Kiedy wszedł do sali kinowej czekała na niego niespodzianka. Gość musiał wsiąść na rower kolarski stojący na specjalnej rolce. Zabawę przygotował Bronisław Krakus wraz z uczestnikami sztafety kolarskiej, która od kilku lat regularnie jeździ do Warszawy na finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku sztafeta z Kalisza dotarła również do Żar na Przystanek Woodstock. Wśród uczestników sztafety byli dziennikarze „Ziemi Kaliskiej”.

Na widowni w kinie ,,Apollo’’ zasiedli wczoraj nie tylko uczestnicy Przystanku Woodstock, ale również wolontariusze, którzy kwestują na rzecz WOŚP. Nie zabrakło też samorządowców i parlamentarzystów, którzy jednak nie dotrwali do końca projekcji. Młodzież, która wysłuchała ostrych rytmów rockowej muzyki, nagrodziła film gromkimi brawami.

- Słucham innej muzyki i nigdy nie byłam w Żarach – mówi Anna Kaczmarek. – Po obejrzeniu filmu uważam, że jest to bardzo fajna impreza.

Zła atmosfera

Owsiak podkreśla, że film napędza go do pracy. Jednak organizacja kolejnej imprezy w Żarach stoi pod znakiem zapytania. Niewykluczone, że w przyszłym roku odbędzie się ona w innym miejscu. Powodem ewentualnego przeniesienia jest zła atmosfera wokół festiwalu.

- W tym roku niektóre media szukały sensacji, dlatego im podziękowaliśmy – tłumaczy Jerzy Owsiak. – Jeśli tak dalej będzie, to nie ma sensu już niczego robić. Przystanek Woodstok to faktycznie miejsce, do którego ludzie przyjeżdżają z narkotykami czy też gdzie łapiemy złodzieja. Ale to jest marginalne. W tym roku przez imprezę, w której uczestniczyło ponad 400 tys. osób, odnotowaliśmy 30 przestępstw. Niektórzy zarzucali nam zbyt cukierkowaty obraz tego festiwalu. Jest to dowód na to, jak bardzo ludzie szukają sensacji.

Łapią powietrze

Zdaniem Owsiaka młodzi ludzie, którzy przyjeżdżają do Żar, czują się bezpieczniej niż na swojej ulicy.

- Jeśli ktoś będzie uparty, to będzie filmował pijanego faceta, bo go znajdzie. Tam przecież sprzedaje się milion porcji piwa, ale nic z tego nie wynika. To nie są zniszczone wagony. Jeżeli jedzie w nich tyle ludzi, że nie mają czym oddychać, a okno się nie otwiera i oni wybiją szybę, to oni tego nie demolują. Oni próbują złapać powietrze, bo jadą w wagonie, który ma ponad 40 lat i nie jest przystosowany do przewozu ludzi – wyjaśnia Owsiak. – Zorganizowanie tegorocznego Przystanku Woodstock kosztowało milion 200 tys. zł. Dla porównania festiwal w Opolu kosztował jeśli się nie mylę 30 mln.

Orkiestra dla noworodków

Wczoraj zainaugurował działalność kaliski sztab WOŚP.

- Cieszę się, że Jurek przyjął zaproszenie i po raz pierwszy gości w Kaliszu – mówi Anna Majewska z Miejskiego Ośrodka Kultury. – Na spotkanie przyszli wolontariusze, reprezentujący 15 sztabów z naszego regionu. Myślę, że jest to dla nas wielkie święto.
Owsiak wyjawił, że WOŚP będzie ponownie grała dla noworodków.

- Kaliski szpital otrzymał sprzęt za ponad 700 tys. zł – mówi Owsiak. – M.in. były to urządzenia do przesiewowego badania słuchu noworodków. Jesteśmy pierwszym krajem na świecie, który wprowadził takie badania.

Krótko o filmie

„Przystanek Woodstock” w reżyserii Jurka Owsiaka i Yacha Paszkiewicza jest dwugodzinnym zapisem dwudniowego koncertu, który odbył się w sierpniu 2002 roku w Żarach. Na scenie wystąpiło wówczas 25 zespołów. Obraz został zarejestrowany przez 11 kamer, a dźwięk na 36 ścieżkach. Dzięki najnowszym technikom komputerowym udało się oddać atmosferę imprezy. W rolach głównych wystąpiło blisko 300 tys. uczestników koncertu.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI

Kontenery na czerwonym krzyżu

October 24th, 2003

Polski Czerwony Krzyż zerwał umowę z firmą opróżniającą uliczne kontenery
z odzieżą dla ubogich. Mimo to odzież nadal jest zbierana do kontenerów pod szyldem PCK.

Już od trzech miesięcy odzież z kontenerów ulicznych nie trafia do PCK. Niewielu jednak o tym wie i ciągle w dobrej wierze wrzuca swoje stare ubrania do specjalnych pojemników stojących na ulicach Kalisza, Ostrowa Wlkp. i Krotoszyna.

Logo za obsługę

W marcu 2001 r. Zarząd Okręgowy PCK w Kaliszu podpisał umowę z firmą Viva. Organizacja zgodziła się na ustawienie kontenerów w kilku miastach południowej Wielkopolski i umieszczenia na nich czerwonego krzyża PCK. W zamian za to firma zobowiązała się do obsługi tych pojemników: terminowego odbierania rzeczy, przekazywania najlepszych ubrań do oddziałów PCK oraz przelewania pieniędzy na konto organizacji za te rzeczy, które nadawały się do sprzedaży tylko jako czyściwo. W kwietniu 2002 r., już Wielkopolski Zarząd Okręgowy PCK podpisał umowę dotyczącą obsługi kontenerów z kielecką firmą Eco Collection.

Brak zaufania

W lipcu br. Eco Collection wypowiedziała jednak umowę PCK, tłumacząc się względami ekonomicznymi. Jednocześnie zaproponowała, że obsługą kontenerów może zająć się kielecki Wtórpol. Zarząd PCK w Poznaniu podjął rozmowy z tą firmą, ale ostatecznie nie zgodził się na współpracę.

- Jednym z powodów był niekorzystny dla nas sposób rozliczania się. Zaproponowano nam niższą stawkę. Poza tym z relacji kolegów i koleżanek z innych zarządów PCK wiem, że mają z tą firmą problemy – mówi Hanna Gajowiecka, dyrektor biura Wielkopolskiego Zarządu Okręgowego PCK.
Poznański oddział PCK nie zgodził się w ogóle na stawianie kontenerów w Poznaniu. Jednym z powodów było to, że nigdy nie wiadomo, ile odzieży jest z nich zbieranych i jaki procent rzeczywiście trafia do ludzi potrzebujących.

Nadal pod szyldem PCK

- Odbierałem telefony od ludzi, którzy nie mogli nic włożyć do pojemników, bo były przepełnione. Jeździłem własnym samochodem, odbierałem te ubrania. Straż Miejska informowała, że obok kontenerów stoją worki z ubraniem i mokną, bo nikt nie zdążył ich odebrać. Zdarzało się, że kontenery były podpalane przez chuliganów – mówi Edmund Siwek, kierownik biura PCK w Ostrowie. – Ludzie jednak cały czas kojarzą te pojemniki z PCK, bo na nich jest nasze logo – dodaje.

Wtórpol miał usunąć logo PCK z pojemników. Miało to nastąpić do 15 października, ale tak się nie stało. – Nie jesteśmy w stanie zmienić logo na wszystkich kontenerach od razu i nie wynika to z naszej złośliwości. Dzieli nas od miast w południowej Wielkopolsce 300 kilometrów i każdy wyjazd wiąże się z kosztami – tłumaczy Ryszard Staszowski, specjalista ds. organizacyjno-prawnych Wtórpolu i dodaje: – Rzeczy z kontenerów trafiają teraz do fundacji „Nasz dar” z Warszawy. Nie można więc mówić, że rzeczy wrzucone do kontenera w Kaliszu nie trafią do ubogich kaliszan . W miejscowościach, w których mamy podpisane umowy z PCK, tak się dzieje. Ale przecież chodzi o to, aby ubrania trafiały do potrzebujących, niezależnie od tego, gdzie mieszkają. I trafiają za pośrednictwem „Naszego daru”. Według Staszowskiego, PCK straciło na zerwaniu umowy na obsługę kontenerów, bowiem firma przekazywała organizacji pieniądze uzyskane ze sprzedaży tzw. czyściwa.

- Rzeczywiście, nie było tego dużo, około 4 tysięcy złotych rocznie, ale zawsze… – przyznaje Tadeusz Gronek z krotoszyńskiego PCK. – Powiadomiliśmy już władze samorządowe i mieszkańców, że rzeczy z kontenerów nie trafią do nas, a więc nie przekażemy ich tym mieszkańcom naszego powiatu, którzy potrzebują ubrań. Najlepiej przynosić je teraz do oddziału PCK przy ul. Kobylińskiej.

Artur
Żłobiński
PCK w Kaliszu

Umowa z firmą zajmującą się opróżnianiem kontenerów przysparzała samych kłopotów. Problem polegał na tym, że nie wiedzieliśmy, ile odzieży faktycznie trafia do kontenerów. A za każdy kilogram PCK otrzymywał jedynie 17 groszy.

Autor artykułu: Aneta JACKOWSKA

Burak olbrzym

October 24th, 2003

Ponad 17-kilogramowy burak cukrowy (52 cm długości, 82 cm w obwodzie) wyrósł na polu Adama Krysmalskiego, rolnika z Sulmierzyc. – Uprawiam buraki od wielu lat, ale taki okaz jeszcze nigdy mi się nie trafił – mówi właściciel 40-hektarowego gospodarstwa. – Przypuszczam, że wyrósł tak wielki, gdyż posadziłem buraki bardzo rzadko. Na dodatek ten miał bardzo duże liście, które utworzyły jakby nieckę z wodą. Zaskoczeni okazem są też doradcy rolni: – Nie widziałam jeszcze tak olbrzymiego buraka, nawet na różnych demonstracjach – przyznaje Elżbieta Wachowiak. – Zaskoczenie jest tym większe, że panowała przecież ogromna susza, a więc rok był bardzo trudny dla wszystkich roślin.

Autor artykułu: NETA

Polowanie na tirówki

October 22nd, 2003

Dwanaście przydrożnych prostytutek, oferujących swoje usługi
w Przygodzicach koło Ostrowa, otrzymało decyzję o wydaleniu z Polski.

Ostrowska policja przeprowadziła w tych dniach akcję, podczas której sprawdzano legalność pobytu w naszym kraju cudzoziemek świadczących usługi seksualne przy drogach. Zatrzymano dwanaście kobiet narodowości: bułgarskiej, ukraińskiej i białoruskiej.

Przymusowo lub dobrowolnie

- Część z tych kobiet ma już decyzję wojewody o wydaleniu z terytorium RP, a pozostałe zostały zobowiązane przez Komendanta Wojewódzkiego Policji do dobrowolnego opuszczenia naszego kraju w określonym terminie – mówi aspirant sztabowy Wiktor Jędras z ostrowskiej KPP. – W przypadku dalszego pozostawania w Polsce kobietom grozi areszt na okres do 90 dni. W tym czasie załatwia się sprawy proceduralne związane z ich deportacją.
To kolejna już taka akcja przeprowadzona przez ostrowską policję pod nadzorem Komendy Wojewódzkiej. Pod koniec sierpnia br., po przeprowadzonej kontroli, podobne decyzje wydano wobec czterech Ukrainek. Jedna z nich nie zastosowała się do nakazu powrotu do swojego kraju i teraz została bezwarunkowo wydalona z Polski.

Paszport za paszport

Policjanci nie łudzą się jednak, że podejmowane przez nich działania wyeliminują drogową prostytucję. Walka z tym zjawiskiem przypomina bowiem wojnę z wiatrakami. Jeśli już uda się deportację doprowadzić do końca, na miejsce wydalonych kobiet przyjeżdżają inne. Zdarza się nawet, że powracają te same, pod innym nazwiskiem. Szczególnie dotyczy to Bułgarek. Za równowartość kilkuset polskich złotych mogą w swoim kraju wyrobić sobie nowy paszport, na podstawie którego „legalnie” wracają do Polski.

- W przypadku Bułgarek dodatkowym problemem jest fakt, że większość z nich jest pochodzenia tureckiego lub cygańskiego – dodaje aspirant Wiktor Jędras. – Mogą więc używać różnych nazwisk. Po pierwszej wpadce przechodzą na przykład na nazwisko tureckie zamiast bułgarskiego i ponownie przyjeżdżają do Polski.

Są też przypadki, że prostytutki „wykurzone” z jednego regionu kraju przenoszą się w drugi. Tam sytuacja się powtarza i zanim zapadnie decyzja o deportacji, zdążą popracować przynajmniej kilka miesięcy.

Dowożone z Kalisza

Nie jest tajemnicą, że panie są kierowane do pracy przy drogach przez swoich opiekunów. Niestety, zatrzymanie któregoś z nich jest trudne. Nie przebywają oni bowiem w pobliżu swych pracownic, a żadna z przesłuchiwanych kobiet nie zdradzi ich nazwisk w obawie o swoje bezpieczeństwo. Wszystkie prostytutki z Przygodzic mieszkają, podobnie jak i ich opiekunowie, w Kaliszu. Tam wszyscy czują się bardziej anonimowi. Stamtąd codziennie panie są dowożone do Przygodzic taksówkami i w ten sam sposób wracają.

Zatrzymany przestępca

Na jakiej podstawie można stosować środki represyjne wobec prostytutek, skoro nierząd nie jest w Polsce zakazany? Najczęściej można je pociągnąć do odpowiedzialności za brak wymaganych środków na pobyt w naszym kraju. Środki takie powinny okazać na każde żądanie. Poza tym charakter ich pobytu w Polsce nie pokrywa się z celem zadeklarowanym, czyli turystyką. Wreszcie część z nich nie dopełnia obowiązku meldunkowego, a nawet są przypadki posługiwania się fałszywymi pieczątkami. Rzadziej funkcjonariusze wykorzystują przepis o zagrożeniu w ruchu drogowym.
Ciekawostką jest, że zróżnicowanie wiekowe przygodzickich prostytutek jest bardzo duże. Najmłodsza ma 19 lat, a najstarsza 43 i… ponoć wcale nie narzeka na brak zainteresowania klientów.

Nie tylko obywatelki innych państw pracują w tamtejszych lasach. Są wśród nich także, choć mniej liczne, Polki. Pochodzą one z innych regionów kraju. Deklarują, że pracują tylko i wyłącznie na własny rachunek. Podobnie jak inne panie, są zameldowane w Kaliszu.
Prostytutki są pod szczególną uwagą policji także z tego powodu, że w ich pobliżu lubi kręcić się świat przestępczy.

- Podczas ostatniej akcji zatrzymano mieszkańca Wrocławia poszukiwanego od dłuższego czasu listem gończym – poinformował komisarz Mirosław Józefiak. – Ciąży na nim zarzut dokonywania przestępstw samochodowych. Mężczyznę przekazano dolnośląskiej policji.

Autor artykułu: MWE

Radni chcą zachęcić przedsiębiorców i pobudzić bezrobotnych

October 22nd, 2003

Bezrobotni, chcący założyć własną firmę mają być zwalniani z opłaty rejestracyjnej przy dokonywaniu wpisu do rejestru działalności gospodarczej. Z kolei pracodawcom tworzącym nowe miejsca pracy i zatrudniającym bezrobotnych miasto powinno zaproponować ulgi w podatku od nieruchomości. Projekty uchwał w tych sprawach zgłosił Klub Radnych Prawicy Rady Miejskiej Kalisza podczas ostatniego posiedzenia Komisji Gospodarki Finansowej i Mienia Miasta.

Zero inicjatyw

- Mija właśnie rok od ostatnich wyborów samorządowych w Kaliszu, z którymi mieszkańcy wiązali ogromne nadzieje na ożywienie życia gospodarczego i powstanie w mieście nowych miejsc pracy – powiedział Wojciech Bachor, wiceprzewodniczący RM i lider klubu. – Tymczasem w mieście odnotowano tyle inicjatyw gospodarczych, co kot napłakał.
Stąd też radni złożyli projekt uchwały, który ma zachęcić przedsiębiorców do inwestowania oraz zwiększania zatrudnienia. Chodziło w nim o to, aby przedsiębiorca, który zatrudnia co najmniej 5 nowych osób oraz zdecyduje się na nowe inwestycje, mógł liczyć na zwolnienie z podatku od nieruchomości w latach 2004-2008.

Poprawki prezydenta

Do projektu uchwały w sprawie zwolnień z podatku od nieruchomości, prezydent miasta złożył własne kontrpropozycje. Według prezydenta wystarczy, aby pracodawca ubiegający się o zwolnienie z podatku od nieruchomości spełnił jeden tylko warunek, czyli stworzył choć jedno nowe miejsce pracy dla bezrobotnego mieszkańca miasta. Dla pracodawcy stworzenie jednego nowego miejsca pracy jest już kosztowne, dlatego nie powinno się tworzyć barier w postaci wymagania od niego jednoczesnego inwestowania. Taki warunek byłby niemożliwy do spełnienia dla właścicieli małych zakładów. Komisja przyjęła ostatecznie projekt KRP z poprawkami zaproponowanymi przez prezydenta.

Autor artykułu: DK

Spadł z naczepy

October 22nd, 2003

Do groźnego wypadku doszło 20 października na terenie budowy bloku mieszkalnego przy ul. Korczak w Kaliszu. 52-letni pracownik firmy budowlanej spadł z naczepy podczas rozładunku płyt stropowych. Płyty dostarczono na plac budowy ciężarowym MAN-em z naczepą.

- Okoliczności wypadku nie są jasne – mówi podinspektor Barbara Buśkiewicz z KMP w Kaliszu. – Wiadomo, że mężczyzna zaczepiał liny dźwigowe do płyt stropowych. W trakcie wykonywania tych czynności spadł na ziemię.
Upadek był bardzo pechowy. 52-latek doznał złamania kości czaszki oraz złamania kręgu kręgosłupa. Karetka pogotowia przewiozła ciężko rannego mężczyznę do kaliskiego szpitala.
Na placu budowy przy ul. Korczak byli wczoraj obecni przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy. Badali oni okoliczności wypadku. Wyniki ustaleń będą znane w najbliższych dniach. Przyczyną większości zdarzeń na budowach jest zła organizacja pracy i brak właściwego nadzoru.

Autor artykułu: JAZ

Ostatnia wystawa sezonu

October 20th, 2003

Ponad 20 tysięcy osób odwiedziło wczorajsze Jesienne Targi Rolniczo-Ogrodnicze Agromarsz w Marszewie. Jesienny Agromarsz zamyka tegoroczny sezon wystawienniczy w Wielkopolsce. Organizatorzy nie spodziewali się jednak, że niemal bezpośrednio po poznańskiej Polagrze do Marszewa zjedzie ponad 160 wystawców, w tym wiele firm bezpośrednio związanych z rolnictwem.
Tradycją stało się już, że jesienią na terenach wystawienniczych Oddziału Zamiejscowego Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Marszewie odbywa się kiermasz pod nazwą „Wszystko dla domu”. Z bogatą ofertą wystąpiło tym razem 40 handlowców, którzy oferowali m. in. szczotki z włosia naturalnego, wyroby rękodzieła artystycznego, kostkę brukową, siatkę ogrodzeniową, wentylatory, kotły centralnego ogrzewania itd.
Sporo wystawców przyjechało do Marszewa z ofertą pasz i sposobów żywienia zwierząt gospodarskich. Najliczniejszą grupę stanowili jednak producenci i sprzedawcy sprzętu zmechanizowanego, a zwłaszcza ciągników rolniczych. Tłumnie odwiedzane były przez kupujących stoiska z materiałem szkółkarskim. Ponad 40 ogrodników oferowało sadzonki drzew owocowych i krzewów ozdobnych.

W tym roku nie przewidziano szkoleń dla rolników ani imprez towarzyszących targom. Organizatorzy skupili się na zagadnieniach dotyczących sytuacji naszego rolnictwa w Unii Europejskiej.

Wiesława
Witaszak
komisarz wystawy

Największym zainteresowaniem zwiedzających cieszyło się stoisko Henryka Kaczmarka z Czermina, który specjalizuje w uprawie grzybów i zdobył złoty medal na Polagrze za wywodzącego się z Chin borowika stepowego. Dużym wzięciem cieszyło się także ARiMR, na którym udzielano wszelkich informacji dotyczących dopłat bezpośrednich z UE.

Autor artykułu: JAT

Tragiczny weekend

October 20th, 2003

Mimo wysiłków lekarzy, w niedzielę rano zmarł 33-letni rowerzysta, którego dwa dni wcześniej potrącił samochód osobowy. Jak poinformował wczoraj lekarz Zbigniew Bebra, ordynator oddziału intensywnej opieki medycznej szpitala w Kępnie, ranny doznał rozległych i bardzo ciężkich obrażeń głowy.

Do tragedii doszło w piątek, krótko przed godziną 20 na drodze krajowej nr 8 we wsi Olszowa. 33-letni rowerzysta wyjechał z drogi podporządkowanej prosto na maskę rozpędzonego opla vectry. Z ustaleń policji wynika, że kierowca samochodu nie miał praktycznie żadnej możliwości ominięcia rowerzysty. Siła uderzenia była ogromna. 33-latek uderzył w maskę opla, wybił przednią szybę i został odrzucony na odległość kilku metrów.
Miniony weekend kępińscy policjanci zaliczyli do wyjątkowo tragicznych. W ciągu trzech dni doszło do czterech groźnych wypadków. W szpitalu przebywa czworo najciężej rannych osób. Według lekarzy, ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Autor artykułu: ART

Nieuzasadnione ryczałty

October 20th, 2003

Rejonowa Izba Obrachunkowa podważyła zasadność pobierania przez funkcyjnych radnych w Pleszewie miesięcznych ryczałtów w wysokości około 230 złotych, które były wypłacane w formie rekompensaty za dojazdy. Uchwała przyznająca dodatkowe pieniądze w formie ryczałtu przewodniczącemu rady i jego zastępcom budziła zawsze kontrowersje. Na pokrycie kosztów działalności radnego ustawodawca przewidział rekompensatę w formie diet. W Pleszewie dodano jeszcze ryczałt.

- Obecnie przewodniczący oraz obaj jego zastępcy będą otrzymywać delegacje – twierdzi przewodniczący Rady Miejskiej w Pleszewie, Mieczysław Kołtuniewski. – Każdą delegację będę podpisywał osobiście. Ryczałtów nie pobieramy już od początku roku. Teraz należy tylko zmienić uchwałę rady i wszystko będzie w porządku.
Wcześniej nieuzasadnione wypłacanie ryczałtów zakwestionował wojewoda. Pomimo uznania tego faktu przez RIO za nieprawidłowość, żaden z trzech funkcyjnych radnych nie będzie zobowiązany do zwrotu pobranej gotówki.

Autor artykułu: JAT

Ucz się, będziesz bezpieczny!

October 17th, 2003

Trzysta siedem zestawów pomocy dydaktycznych – foliogramów do nauki zasad ruchu drogowego oraz krzyżówek – wartych łącznie 55 tysięcy zł, trafi niebawem do wszystkich szkół podstawowych i specjalnych w południowej Wielkopolsce za sprawą Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kaliszu.
Pomoce wręczono wczoraj przedstawicielom gmin, uczestniczącym w zorganizowanym przez WORD spotkaniu, poświęconym edukacji uczniów w zakresie bezpieczeństwa drogowego. Częścią zebrania była otwarta lekcja wychowania komunikacyjnego w nowo wybudowanym, kosztem 160 tys. zł, miasteczku ruchu drogowego przy ul. Braci Niemojowskich.
Należące do WORD miasteczko jest bezpłatnie udostępniane wszystkim nauczycielom podstawówek w Kaliskiem, którzy ze swoimi uczniami zechcą przeprowadzić tam lekcje. Gminy muszą jedynie zapewnić transport do Kalisza. Jeśli wykorzysta się do tego celu gimbusy, koszty ograniczą się do zakupu paliwa.

- Ośrodek jest jednostką, której główny cel to organizowanie i przeprowadzanie egzaminów państwowych kandydatów na kierowców – wyjaśnia dyrektor WORD, Stanisław Piotrowski. – Do naszych zadań należą także działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ponieważ Polska znajduje się na drugim miejscu w Europie w liczbie śmiertelnych wypadków drogowych wśród dzieci, dlatego szczególny nacisk kładziemy od lat na edukację komunikacyjną uczniów już od najmłodszych klas.

Autor artykułu: OFF